Foobar2000 na Kickstarterze

Na pierwszy rzut oka pomysł twórców jest dobry, choć chyba o kilka lat spóźniony. Ale może sama nazwa to klucz do sukcesu?

Wersja mobilna Foobar2000 kosztować ma nas… 60 tysięcy funtów. Właśnie tyle twórcy potrzebują, by odtwarzacz muzyczny trafił na sprzęty z iOS czy Androidem.


Drogo, prawda? Tym bardziej że wielu właścicieli przyzwyczaiło się do tego, że muzyki na swoich smartfonach słucha np. na Spotify. Klasyczne odtwarzacze nie są już tak popularne i… potrzebne? W końcu mamy streamowanie.

Na razie jest kiepsko. Wprawdzie zbiórka się dopiero rozpoczęła, ale trochę ponad 600 funtów to nie jest imponujący wynik. Tym bardziej że twórcy chcą co najmniej 60 tysięcy.

A co zrobią, gdy uzbierają więcej? Za 120 tysięcy funtów stworzą „social foobar2000”, dzięki czemu będzie można integrować się z innymi użytkownikami. Sprawdzimy, jakie utwory są najpopularniejsze czy też dostaniemy powiadomienia o nowych płytach. Miłe, ale to nic nowego.

180 tysięcy funtów niezbędne jest, by Foobar2000 zintegrowany był z… chmurą. Muzyka z komputera, Dropboksa, Google Drive czy sklepu? Żaden problem. Wszystko byłoby w jednym miejscu i działało na różnych urządzeniach.

Tylko czy tego naprawdę potrzebujemy? Foobar2000 na pecetach stał się popularny, bo po prostu był zwykłym, łatwym w obsłudze odtwarzaczem. Twórcy nie przekombinowali, dali nam tylko słuchać muzyki.

Sentyment jest więc duży, ale czy na tyle, by twórcy zebrali 60 tysięcy funtów?

Zobacz również: Tomek Kreczmar - Zrządzenia zrzędzy: Cała prawda o piractwie

Niestety wygląda na to, że to zwykłe naciąganie fanów. Foobar to marka, ale jednak przemijająca. Gdyby cena byłaby mniejsza, to być może cel udałoby się zrealizować, ale 60 tysięcy funtów za przeniesienie aplikacji na sprzęty mobilne? Kogoś poniosła fantazja. Albo chce wykorzystać znaną nazwę…

Dlatego na Foobara na Kickstarterze warto patrzeć pod tym względem – jak radzi sobie znana i lubiana marka, która dziś ma do zaoferowania… niewiele. Czy w takim razie sentyment wystarczy? Mam nadzieję, że nie – niech to będzie ostrzeżenie dla tych, którzy planują podobne akcje.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Rozrywka:

Gwiezdny kupiec, czyli Monopol spotyka EVE Online. Legendarna planszówka PRL-u Reklamy w telewizji nie będą już głośne. A co z Internetem? Podsumowanie quizu: co wiecie o procesorach? Ministerstwo Finansów nie zamierza cenzurować internetu. Blokady serwisów bukmacherskich nie będzie Nie oglądaj, bierz udział! Twórcy kampanii wreszcie świetnie wykorzystują Internet Niezwykły koncert. Pagery i telefony komórkowe w roli instrumentów Internet nie ma własnych gwiazd. W Polsce to telewizja rządzi na Facebooku Streaming, głupcze! Czemu HBO wciąż tego nie rozumie? Grush - szczoteczka jako kontroler do gier! Self-publishing, czyli prosta odpowiedź na pytanie: jak wydać książkę? Świat zwariował! Oto aplikacja, która odchudzi cię na zdjęciu ze smartfona CEO Mozilli rezygnuje przez poglądy. Wbrew pozorom może mieć to dobre konsekwencje Quiz Gadżetomanii: sprawdź swoją wiedzę o komputerach! [część 1] Zabezpieczenia w Xbox One to pestka. Złamał je... pięciolatek! Koniec darmowej wysyłki do Polski! Przestaniecie kupować w Amazonie? Nie mam telewizora, jestem wykluczony! Udowodnił to Twitter Instytut Francuski promuje e-papier. Nie masz co czytać? Wypożycz czytnik! Gry za grosze. Sine Mora, Broken Sword 2, Stronghold Crusader HD, Zombies on a Plane i inne Netflix wciąż nie trafił do Polski? Może to nie przypadek, że nie ma u nas ciekawej oferty VOD Xbox One ma nowego szefa. Teraz najważniejsze będą już tylko gry? Ostre prawo antypirackie ma zły wpływ na przemysł muzyczny? Tak wynika z tych danych 10 żartów, jakie Google przygotował w tym roku na prima aprilis The Pirate Bay Bundle czyli 101 sposobów na legalne piractwo CommBadge. Filmowe gadżety atakują!