10 najciekawszych statków kosmicznych z filmów. Czym latali Ellen Ripley i Boba Fett?

Statki kosmiczne z filmów to wdzięczny temat. Kino regularnie raczy nas opowieściami rozgrywającymi się na pokładach różnych obiektów, przemierzających zimny i ciemny Kosmos, gdzie - jak uprzedza czołówka pierwszego “Obcego” - nikt nie usłyszy twojego krzyku. Które z nich zasługują na uwagę?

Przyznam, że pierwszy pomysł na dobór właściwego klucza polegał na przeglądzie filmowych hitów i wyłuskaniu z nich maszyn, które zna niemal każdy wielbiciel science fiction.

Gwiazda Śmierci, Battlestar Galactica, U.S.S. Enterprise, Sokół Millenium… Przypuszczam, że większość z nas zna tę listę bardzo dobrze, a statki, które się na niej znajdują, są bez wątpienia imponujące i może przeszły do popkultury, ale opisywane po raz tysięczny stają się — moim zdaniem — trochę nudne.

Dlatego postanowiłem poszukać czegoś mniej oczywistego. Paru pewniaków nie mogło zabraknąć, ale sądzę, że przegląd kosmicznego złomu to dobra okazja do przypomnienia kilku świetnych filmów.

Przy każdym ze statków znajdziecie krótkie subiektywne uzasadnienie. To mój wybór, nie każdy musi się z nim zgadzać. Chętnie poznam wasze uwagi i propozycje statków kosmicznych, które — choć istotne — pozostają w cieniu swoich bardziej znanych konkurentów.

Kassandra (Ładunek)

Szwajcarom udało się wiele rzeczy. Robią niezłe sery, dobre zegarki i niezawodne scyzoryki. Ale czy ktoś słyszał o szwajcarskich filmach science fiction? Do niedawna zapewne nie, ale ten stan rzeczy zmienił kilka lat temu Ivan Engler. I zrobił to w całkiem niezłym stylu.

Film „Ładunek” to opowieść o młodej lekarce, która usiłuje zarobić na bilet do lepszego świata, czyli planety Rhea. Jak zwykle w takich przypadkach bywa, samotna astronautka, mając za towarzystwo jedynie komputer pokładowy, zaczyna odnosić wrażenie, że poza hibernującą resztą załogi na pokładzie jest ktoś jeszcze.

Dlaczego ten statek kosmiczny?

Mam słabość do kosmicznego złomu, na którego pokładzie coś wiecznie skrzypi, iskrzy i cieknie. Albo nawet spada w postaci śniegu. A do tego te przestrzenie wewnątrz – na pokładzie jest tyle miejsca, że można zachorować na agorafobię. Wszystko pokazane tak zgrabnie, że można nawet wybaczyć ciągłe używanie silników podczas kosmicznego lotu.

Zobacz również: Niedocenione gry mijającej generacji

Statek matka (Dystrykt 9)

O filmie Neilla Blomkampa można powiedzieć wiele złego, zarzucić mu tanie moralizatorstwo i aż nadto widoczne nawiązania do problemów, z którymi borykamy się na Ziemi. W żaden sposób nie zmienia to faktu, że „Dystrykt 9”, choć pełen znanych schematów, postawił na głowie wszystko, co przez lata Hollywood wtłaczało nam do głowy na temat przybyszów z Kosmosu. Obcy nie dość, że nie przybyli w glorii i chwale, to jeszcze – o zgrozo – nie wylądowali w Stanach Zjednoczonych.

Tym, co mnie ujęło, jest przekonująco pokazana wizja kontaktu z obcymi, stawiająca na głowie popkulturowe stereotypy. Przybysze nie są potężni, nie obracają w perzynę miast i nie wypowiadają wojny ludzkości. A kosmiczne technologie, choć efektowne, dają się spacyfikować za pomocą granatnika i serii z broni automatycznej.

Dlaczego ten statek kosmiczny?

Statek matka w roli kosmicznej “Tratwy Meduzy”, którą przybyło na Ziemię 1,8 mln krewetkopodobnych obcych, to pomysł świetny, przewrotny i odświeżający dla całego gatunku.

Valley Forge (Niemy wyścig)

Jak będzie wyglądać ostatni zachowany fragment ziemskiego ekosystemu? Odpowiedź na to pytanie daje film „Niemy wyścig”. Pozostałości bujnego niegdyś ziemskiego życia są pieczołowicie pielęgnowane przez Freemana Lowella, marzącego o ponownym zalesieniu macierzystej planety.

Problem w tym, że stacja, na której kosmiczny ogrodnik pielęgnuje swój kawałek raju, ma zostać zniszczona. Jak przystało na pozytywnego bohatera ery posthippisowskiej, Lowell zmienia się w ekoterrorystę i przy pomocy trzech robotów postanawia za wszelką cenę obronić pozostałości ziemskiej przyrody.

Dlaczego ten statek kosmiczny?

Stacja kosmiczna z kopułami geodezyjnymi to kwintesencja tego, jak pół wieku temu wyobrażano sobie przyszłą nowoczesność. Wisienką na torcie jest kapitalna scenografia z przepięknymi dronami, które nie dość, że grają w pokera, to jeszcze wyglądają jak stara szafa grająca na krótkich nogach.

Shenzhou (Grawitacja)

„Amerykańskie komputery, rosyjskie komputery, wszystkie są z Tajwanu” – narzekał na kosmiczny sprzęt rosyjski kosmonauta Lev Andropov, którego brawurowo zagrał w „Armageddonie” Peter Stormare. Od tamtego czasu minęło kilkanaście lat, a na orbicie pojawiło się więcej sprzętu produkowanego przez Chińczyków. Co prawda nie tych z Tajwanu, ale nie bądźmy drobiazgowi.

Za dostrzeżenie tego faktu warto docenić Alfonso Cuaróna, który chyba po raz pierwszy w kinie pokazał chińską stację orbitalną Tiangong-1, a wzorowany na stareńkim Sojuzie chiński statek uczynił kluczowym sprzętem, ratującym Sandrę Bullock z opresji.

Dlaczego ten statek kosmiczny?

W świecie kosmicznych myśliwców i wielkich statków matek skromna kapsuła Shenzhou ma ogromną przewagę – rzeczywiście istnieje.

Nostromo (Obcy — ósmy pasażer Nostromo)

Gdy na początku XX wieku Joseph Conrad pisał swoją powieść „Nostromo. Opowieść z wybrzeża”, nie mógł przypuszczać, że jej tytuł z czasem stanie się znany z zupełnie innego niż literacki powodu. Arcydzieło Ridleya Scotta to przekonująca wizja świata rządzonego przez korporacje, dla których ludzkie życie nie ma żadnego znaczenia.

Film, który debiutował dwa lata po premierze pierwszej, czyli czwartej części „Gwiezdnych wojen”, jest dla niej świetną przeciwwagą. Zamiast epickiego rozmachu postawiono na oszczędne środki wyrazu i pieczołowite budowanie nastroju. Na dodatek coś paskudnego czai się w mroku (kapitalna scena z kotem!), a załoga, zamiast paradować w śnieżnobiałych gaciach i strzelać z wyglansowanych blasterów, przypomina ekipę konserwatorów zatrudnionych w obskurnej fabryce na nocnej zmianie.

Dlaczego ten statek kosmiczny?

Kosmiczny gruchot wysłany tylko po to, aby zdobyć dla Weyland-Yutani próbkę obcej formy życia, to kapitalne zerwanie z naiwną wizją świetlanej przyszłości.

Statek matka (Kowboje i Obcy)

Po tym filmie krytycy mieli do Jona Favreau — reżysera znanego m.in. z serii "Iron Man" – wiele zastrzeżeń: że postaci zbyt płytkie, że Daniel Craig przyćmił Harrisona Forda, piękna Olivia Wilde wygląda, zamiast grać, a efekty wizualne mają zastąpić brak emocji.

Pewnie mieli rację, ale na szczęście nie jestem krytykiem. Oparty na komiksie film w karkołomny sposób przenosi znane z popkultury starcie z wrogimi obcymi w realia Dzikiego Zachodu, gdzie do walki z rasą najeźdźców stają ramię w ramię wąsaci bandyci, poganiacze bydła w kapeluszach, a nawet dzielni jak zawsze Apacze.

Dlaczego ten statek kosmiczny?

O ile do zaawansowanych technologicznie obcych demolujących współczesną lub przyszłą Ziemię jesteśmy przez kino przyzwyczajeni, o tyle statek kosmiczny wrzucony w środek westernu pasuje jak kwiatek do kożucha. I właśnie to jest w nim piękne.

Latający spodek (Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki)

Pamiętam, że do nowego Indiany Jonesa podchodziłem z wielkim sceptycyzmem. Miałem w pamięci pierwsze trzy części i obawiałem się, że nowa odsłona przygód archeologa z Panamą na głowie zniszczy starą legendę.

Tymczasem byłem mile zaskoczony. Roswell, Sowieci, broń psychotroniczna, wyprawa do peruwiańskiej puszczy, schodkowa piramida, piękna pani z KGB, konkwistadorzy, czaszka z kryształu, a w międzyczasie lodówka jako schron przeciwatomowy – jest wszystko, czego można oczekiwać od kina przygodowego.

Dlaczego ten statek kosmiczny?

To chyba najbardziej ikoniczny latający spodek w tym zestawieniu. W przyjemny dla oka sposób łączy paleoastronautykę i prekolumbijskie tajemnice z legendarną czaszką z kryształu.

Slave I (Gwiezdne wojny: Część V — Imperium kontratakuje)

Przed laty, jako bardzo młody widz "Gwiezdnych wojen", podziwiałem dzielnego Luke’a. Później, jako widz nieco starszy, byłem pod wrażeniem ciemnej strony mocy i sapiącego pana w japońskim hełmie. Kogo cenię obecnie? Poza moim ulubionym Jabbą, wyjątkowo ciekawą postacią wydaje się Boba Fett, trudniący się niełatwym fachem łowcy nagród.

Jak przystało na kogoś parającego się tak wymagającą profesją, pan Fett nie lata byle czym. Ukradziony prototyp lekkiego patrolowca Firespray z warsztatów Kuat Systems Engineering przerobił na uniwersalny sprzęt, dorównujący w walce maszynom bojowym.

Dlaczego ten statek kosmiczny?

Ten statek jest jak średniowieczny miecz – jak przystało na narzędzie pracy, przechodzi z ojca na syna. Czy raczej klona.

Prometheus (Prometeusz)

Uniwersum Obcego okazuje się wyjątkowo pojemne. Historia, która rozgrywa się na pokładzie Nostromo, doczekała się po ponad 30 latach prequela opowiadającego o poszukiwaniu Inżynierów. Kim są przedstawiciele rozumnej, humanoidalnej rasy olbrzymów?

Odpowiedź na to pytanie usiłuje znaleźć nieliczna załoga dowodzona przez dzielną panią Meredith Vickers, która w obliczu niebezpieczeństwa pokazuje talent w obsłudze miotacza ognia. Otwarte pozostaje pytanie, czy wydarzenia z księżyca LV-223 miały wpływa na to, że Weyland połączył się z Yutani?

Dlaczego ten statek kosmiczny?

Statki wysyłane w Kosmos przez korporacje kryją wiele niespodzianek. W tym przypadku najważniejszą jest sędziwy pan Weyland, który finansuje wyprawę naukową tylko po to, by porozmawiać z Inżynierami o własnym zdrowiu.

Elysium (Elizjum)

Neill Blomkamp ponownie pojawił się w tym zestawieniu. I podobnie jak w przypadku „Dystryktu 9”, nie jest szczególnie odkrywczy. Zdewastowana Ziemia przyszłości, katastrofalne nierówności społeczne i elita odgradzająca się od Faweli już nawet nie murem, a ziemską orbitą.

Trochę zbyt toporne nawiązania do współczesności czy naiwny wątek miłosny nie są na szczęście w stanie przyćmić wizualnej strony Elizjum. Blomkamp zdecydowanie odrobił zadanie domowe i wartką akcję ogląda się świetnie. A przy okazji: wiecie, że to właśnie on miał nakręcić ekranizację gry "Halo"?

Dlaczego ten statek kosmiczny?

Projekt stacji orbitalnej o podobnym kształcie i zbliżonym sposobie działania opracował nieco wcześniej nazista, który wysłał Stany Zjednoczone w Kosmos, czyli Wernher von Braun. Po Space Station V z filmu „2001: Odyseja kosmiczna” Elizjum to twórczy i wizualnie oszałamiający pokaz, jak ta koncepcja mogłaby wyglądać w praktyce.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Rozrywka:

Gwiezdny kupiec, czyli Monopol spotyka EVE Online. Legendarna planszówka PRL-u Czemu w Assassin's Creed nie ma parytetów? Polityczna poprawność dociera do gier Gry za grosze. Serious Sam, Jack Orlando, A Virus Named TOM i Manhunter Mundial w Sieci: oglądałem pierwszy mecz mistrzostw świata na stronach TVP i... nie zobaczyłem pierwszej bramki 10 zestawów Lego, które chcielibyście mieć. Największe, najciekawsze, niesamowite Czas na decyzję – którą konsolę nowej generacji kupić? Po E3 stawiam na... Xboxa One! Nie tylko Wiedźmin 3: Dziki Gon. Polska delegacja na E3 ma sporo świetnych gier Nie pomogło państwo, pomogą internauci? Polscy akrobaci proszą o pomoc! Zaczynają się mistrzostwa świata. Wyłącz Facebooka i Twittera – nie radzą sobie z wielkimi imprezami Xbox One ma już konkretną datę premiery w Polsce. Wciąż jednak jest sporo niewiadomych Ups, nie tak miało być! Najśmieszniejsze akcje na wystawie gier - E3 „Truman Show” wciąż trwa. Tyle że z nami w roli głównej Wiedźmin 3: Tywin Lannister, burdele i komando wiedźminów "Również jesteśmy tworami tego systemu edukacyjnego". Matura to bzdura w wywiadzie dla Gadżetomanii! Straciła pracę przez Facebooka. Przykre ostrzeżenie dla innych – w Sieci także odpowiadamy za swoje słowa "Wydawcy traktują e-booki jak niekochane dziecko" - twórca bloga Świat Czytników w wywiadzie dla Gadżetomanii! Zapłać 20 tys. dolarów, a George R.R. Martin cię zabije. To nie żart! GOG.com ciągle się zmienia. I sprytnie walczy ze Steamem – jest podobny, ale jednak inny Google Doodle "pamięta o Polakach"? Przestańmy robić z tego wielkie święto Wiedźmin 3: znamy datę premiery, ceny i zawartość edycji kolekcjonerskiej Fallout na żywo. W tych schronach Amerykanie mieli przetrwać atomową zagładę 2014 najgorszym rokiem dla graczy? Miało być wielkie granie, jest wielkie... czekanie Bloguj z Gadżetomanią: rozstrzygnięcie czwartego etapu. Do kogo trafi tablet? Obama chwali nas za Wiedźmina? To dowód na to, że tak naprawdę nie ma za co nas pochwalić

Popularne w tym tygodniu:

Zdalnie sterowany samochód LEGO Technic. Bez wątpienia jedna z najlepszych zabawek