Każda katastrofa nas dotyczy. Na Facebooku śmierć jest blisko nas. Za blisko?

Dzisiaj ofiary nie są anonimowe.

Zdjęcie człowieka pochodzi z serwisu shutterstock.com

Zdjęcie człowieka pochodzi z serwisu shutterstock.com

“Czemu oni o tym mówią? Przecież to nas nie dotyczy” - pewnie większość z nas tak komentowała doniesienia o wypadkach czy nawet tragicznych katastrofach. Mogłoby się wydawać, że informacje o tego typu wydarzeniach faktycznie są nieistotne. Przecież codziennie umiera mnóstwo ludzi, a media informują tylko o tych najbardziej — mówiąc brzydko - “spektakularnych” tragediach.

Dla szarego człowieka to, znowu muszę użyć brzydkiego i trochę niepasującego określenia, ciekawostka. Suchy fakt, “12 osób zmarło”. Jak ma to robić wrażenie, skoro codziennie takich newsów jest mnóstwo. Podaje się liczby, więc łatwo zapomnieć, że giną ludzie.

Nieanonimowe ofiary

A przynajmniej tak było wcześniej. Teraz jest jednak Facebook i sytuacja się zmienia. Nagle ci wszyscy nieznani ludzie stają się… widoczni. Skoro większość ma konto na Facebooku, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że ci, którzy zginęli w katastrofie takiej, jak na Ukrainie, także. I można łatwo ich “namierzyć”. Przestają być anonimowi.

Tak już się dzieje. Sam widziałem jak na Facebooku ktoś udostępnił profil osoby, która leciała w zestrzelonym samolocie. Ostatnie zdjęcie jeszcze z lotniska, uwieczniona feralna maszyna.

Przerażająca jest sama lektura komentarzy. Najpierw ludzie cieszą się razem z lecącym, życzą mu udanej podróży. Później, kiedy już wiadomo było, że samolot został zestrzelony, wątpliwości. A może to nie ten? I na końcu rozpacz, żałoba.

Zdjęcie drogi pochodzi z serwisu shutterstock.com

Mocne. Przejmujące. Bo przecież możemy zobaczyć jeszcze wcześniejsze zdjęcia. Z jakąś dziewczynką. Jego córką? Nie wiadomo. Zaglądamy w polubione. Wiemy, jakie filmy oglądał, jakiej muzyki słuchał.

Zobacz również: Wiedźmin 3: 5 rzeczy, których o nim nie wiesz

To już nie jest jeden z trzystu zmarłych pasażerów. To ktoś kogo znamy z imienia i nazwiska. Czy to sprawia, że jego śmierć jest ważniejsza? Pewnie nie. Ale dotyka nas bardziej niż telewizyjny news. Wchodzimy z nim w pewną, dziwną, nietypową relację. Obserwujemy jego ostatnie godziny życia.

Wcześniej nigdy nie było to możliwe.

Ciekawy jestem, jak to się potoczy. Sprawi, że będziemy wrażliwsi? A może robi to wrażenie tylko teraz, z czasem się przyzwyczaimy? Na początku z ciekawości będziemy zaglądać na profile zmarłych, a później i to przestanie nas interesować. Nawet ktoś, kto zginie w strasznej katastrofie, a my będziemy świadkiem jego ostatnich wpisów, po prostu spowszechnieje. Jak wszystko.

Zdjęcie kruka pochodzi z serwisu shutterstock.com

Rzadko kiedy myślimy o Facebooku jako narzędziu, który czyni ludzi nieśmiertelnymi. A przecież “nom omnis moriar” właśnie dzisiaj nabiera sensu, choć może nieco w innym znaczeniu niż dotychczas to interpretowaliśmy.

Podejrzewam, że dla rodzin ofiar to wcale nie jest dobra wiadomość. Łatwiej dotrzeć do kogoś, kto zginął. Zrobić z tego sensacyjną historię. Trudno się tej ciekawości dziwić, ale trudno też nie zgodzić się z kimś, kto stracił bliskiego i nagle jego tragedia staje się tematem “publicznym”.

I jeszcze jedna refleksja. Facebook może być ostatnim miejscem, gdzie zostawimy po sobie ślad. Banalne? Przesadzone? Śmieszne? Nie sądzę. Po prostu — znak czasów.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Rozrywka:

10 najciekawszych statków kosmicznych z filmów. Czym latali Ellen Ripley i Boba Fett? Gwiezdny kupiec, czyli Monopol spotyka EVE Online. Legendarna planszówka PRL-u Wpadka rosyjskiej telewizji. Zilustrowali swój materiał zdjęciem z Metal Gear Solid V “Napisali o nas zagranicą!”. Co ludzie powiedzą - najgorszy kompleks Polaków najbardziej widoczny jest w Sieci KOR-FX - kamizelka dla gracza, dzięki której poczujesz rany i uderzenia InkCase Plus - miniczytnik obudową do smartfona. Po co nam Kindle? Gorący czerwiec, czyli co się działo ostatnio w polskiej branży gier komputerowych – krótkie podsumowanie Dlaczego nie cieszy mnie darmowe WiFi w Łodzi i wielu innych miastach? Bo to zwykła kiełbasa wyborcza Jesteś Polakiem i tworzysz gry? Rób je po polsku – z szacunku do nas Oglądaj filmy i... zarabiaj. Netflix ma pracę marzeń? Gry za grosze. Bioshock, The Bureau: XCOM Declassified, Mafia II i Spec Ops: The Line Szukasz mieszkania... za darmo? Na Wykopie jest nietypowa oferta Familiada nie lubi strzelanek! Karol Strasburger typowo dla telewizji - gracze to potencjalni mordercy Dbasz o prywatność? Możesz trafić na celownik NSA - niewiele trzeba, żeby być inwigilowanym! Płatne dema? Właściwie to nie jest taki zły pomysł… Mundial nowej generacji. Podglądamy Mistrzostwa Świata na Instagramie – zobacz najlepsze zdjęcia! Wpływy z abonamentu RTV rosną i będą rosnąć. Tak, z tego abonamentu, którego nie płacimy 11 niesamowitych filmów z GoPro [cz. 2]. Piękne, niebezpieczne i zachwycające! Nikodem Szewczyk robi gry od 12 roku życia. "Szkoła tego nie nauczy, potrzebna jest lekka szajba" - mówi Gadżetomanii Zdjęcia bez filtra na Instagramie? Wielu naszych znajomych po prostu kłamie Wiedźmin bez Geralta? Da się, bo spin-offy to przyszłość branży gier My Music Angel - mobilne głośniki dla wielbicieli dobrego brzmienia Komisjo Europejska i niezależni artyści – odczepcie się od YouTube'a! Poseł Przemysław Wipler dla Gadżetomanii: "Kończy się czas lekceważenia internautów"