Technologiczne mity. „Lucy” kłamie, czyli nie wykorzystujemy tylko 10 proc. mózgu!

Popularna opinia głosi, że nie korzystamy w pełni z możliwości, jakie zapewnia nam nasz mózg. Skąd wzięło się to przekonanie i jak wiele ma wspólnego z prawdą? Dobrą okazję do zastanowienia się nad tym tematem zapewnia film ”Lucy”, który niedawno trafił na ekrany polskich kin. Z ilu procent mózgu korzystamy?

Scarlett Johansson w filmie „Lucy”

Scarlett Johansson w filmie „Lucy”

Kino i nauka

Zachęcony efektownym trailerem wybrałem się ostatnio do kina na „Lucy”. Daruję Wam w tym miejscu znęcanie się nad tym filmem. Być może komuś przypadnie do gustu, ale według mnie najlepszy z niego był trailer, a jeśli poszukujecie kina akcji, znacznie lepiej obejrzeć kolejną część „Niezniszczalnych”.

Fabuła „Lucy” została zbudowana wokół teorii głoszącej, ze człowiek wykorzystuje swój mózg tylko w 10 proc. Bohaterka filmu, grana przez Scarlett Johansson, wbrew własnej woli dostaje szansę, by skorzystać z pełni możliwości swojego mózgu, a każdy procent powyżej wyjściowych 10 skutkuje pojawieniem się wyjątkowych i efektownie zaprezentowanych możliwości.

Jestem daleki od krytykowania wykorzystania tego pomysłu w filmie – w końcu „Lucy” to nie film dokumentalny, tylko czysta rozrywka. Warto jednak zastanowić się nad tym, skąd wzięło się przekonanie o częściowym wykorzystaniu naszego mózgu i jak wiele jest w nim prawdy.

Skąd wzięło się przekonanie o 10 procentach?

Naukowe fundamenty teorii o wykorzystywaniu przez ludzi tylko niewielkiej części możliwości mózgu sięgają XIX wieku. Psycholog William James badał wówczas przypadek Williama Sidisa, geniusza, nazywanego najinteligentniejszym człowiekiem na Ziemi i omawiając wyniki swoich obserwacji stwierdził, że ludzie wykorzystują tylko około 10 proc. swojego potencjału intelektualnego.

W 1929 roku opinię tę rozpowszechnił „Almanach świata i książka faktów” – wydawana cyklicznie popularna, amerykańska publikacja, będąca kopalnią wiedzy o mijającym roku. W jednym z wydań znalazł się wiersz, wskazujący na niewielkie wykorzystywanie potencjału mózgu przez człowieka. To wystarczyło, by pogląd znany wąskiej grupie naukowców zaczął zdobywać popularność również wśród reszty społeczeństwa.

Te opinie zyskały podporę w postaci ocen ówczesnych neurochirurgów. Nikła wiedza na temat budowy mózgu jak również ograniczenia technologiczne, związane z jego badaniem sprawiły, że naukowcy precyzyjnie wskazywali w mózgu ośrodki odpowiedzialne za różne funkcje życiowe. Obszary, które — jak się wydawało — za nic nie odpowiadały, mogły wydawać się bezużyteczne.

Opinia ta znajdowała również potwierdzenie we wczesnych badaniach aktywności mózgu, gdy — nie rozumiejąc sposobu, w jaki pracuje — rejestrowano aktywność tylko niewielkiej części neuronów.Nie znano również funkcji komórek glejowych i przez długie lata błędnie oceniano ich liczbę i znaczenie, szacując, że stanowią około 90 proc. komórek w mózgu. Wspomina o tym m.in. prof. Jerzy Vetulani:

Zobacz również: Cyfrowe dzieciaki odc. 1: Jak dzieci widzą technologie

wieczną prawdą było oszacowanie liczby neuronów i komórek glejowych w ludzkim mózgu. Do tej pory powszechnie wierzy się, że mózg ludzki zawiera około 100 miliardów neuronów i dziesięciokrotnie więcej komórek glejowych. Tak podają wszystkie najważniejsze podręczniki neuroscience, w tym biblia neurologów i neurobiologów, podręcznik pod redakcją noblisty, Erica Kandela, Principles of Neural Science i wszystkie jego unowocześnione mutacje.

Tak też przez 18 lat, do kwietnia tego roku, uczyłem amerykańskich studentów (…) Nie mam się czego wstydzić — wszyscy poważni neurobiolodzy do niedawna wierzyli, że liczba neuronów w mózgu jest znana i wynosi te magiczne sto miliardów, i że stanowią one tylko około 10% komórek w naszym mózgu. (…) Dopiero najnowsze badania, w latach 2006 i 2008, sugerowały, że komórek glejowych w istocie szarej w korze mózgowej jest niewiele więcej niż neuronów, a w móżdżku jest więcej neuronów niż komórek glejowych.

Szkolenia i poradniki to dobry biznes

Brak wiedzy na temat budowy i działania mózgu zaowocował utrwaleniem poglądu, że wykorzystujemy tylko jego część. A jeśli nie korzystamy w pełni z naszego wspaniałego narządu, to chyba warto byłoby to zmienić?

Wokół tego założenia przez lata wyrósł cały przemysł, związany z treningiem mózgu, rozszerzaniem jego możliwości i odkrywaniem jego nowych obszarów. Uczono – i nadal uczy się tego – na niezliczonych kursach, a na rynek trafiły dziesiątki milionów egzemplarzy różnych poradników.

Trudno się dziwić – w końcu chyba każdy z nich chciałby zwiększyć swoje możliwości intelektualne. Przekonanie, że wykorzystujemy tylko 10 proc. mózgu daje nadzieję, że istnieje sposób, by uaktywnić pozostałe 90 proc. Proceder ten piętnuje m.in. dr Tomasz Witkowski:

To woda na młyn dla psychobiznesu – można zarobić duże pieniądze na organizowaniu kursów i sesji terapeutycznych. Ludzie pobiegną kupić książki, płyty i programy komputerowe. Pomimo że poważna literatura psychologiczna rozprawiła się z mitem o 10 proc., to ma się on nadal dobrze. (…)

W czasie kursów wielokrotnie pytam ludzi biznesu i nauki o potencjał naszego mózgu. Odpowiadają, że wykorzystujemy go w jakichś 40 proc. O to samo zapytałem też psychologów. Zadałem to samo pytanie grupie 34 osób i usłyszałem, że mózg wykorzystujemy średnio w 50,6 proc. W 2002 roku ukazały się badania, które wykazały, że 6 proc. neurofizjologów brazylijskich wierzy w te 10 proc., a wcześniejsze statystyki z 1998 roku mówią, że jedna trzecia amerykańskich absolwentów psychologii to wyznawcy tego głupiego dogmatu.(…)

Nie potrafię znaleźć innego wytłumaczenia niż błędy w wykształceniu i brak wiedzy. Dla studentów psychologii egzamin z neuroanatomii i neurofizjologii to oprócz statystyki największa zmora. Jak już uda im się go zaliczyć, oddychają z ulgą i większość zapomina, czego się nauczyła. W tym samym czasie inni nauczyciele akademiccy karmią ich podobnymi mitami, bo trzeba pamiętać, że pseudonauka ma silne korzenie na wyższych uczelniach. Szczególnie w Polsce. Niestety.

Einstein powiela mit

Warto w tym miejscu przypomnieć, że ten szkodliwy mit powielali ludzie znani i cenieni za osiągnięcia w różnych dziedzinach nauki. Wspominał o nim m.in. Albert Einstein, a a utrwaleniu tego poglądu sprzyjały nagłaśniane przez media przypadki osób, które żyły i funkcjonowały mimo znacznych uszkodzeń mózgu.

Skrajnym przypadkiem jest los pewnego Anglika, który w miejscu mózgu miał około 20 proc. tkanki mózgowej, a resztę stanowił wodniak. Mimo tego — aż do śmierci w wieku 26 lat — osoba ta funkcjonowała normalnie, a nawet zaczęła robić doktorat!

Z pozoru potwierdzało to mit o niewykorzystywanych zasobach, choć w rzeczywistości pokazywało jedynie, jak plastyczny jest nasz układ nerwowy i jak w niektórych, rzadkich przypadkach radzi sobie z uszkodzeniami. Z drugiej strony warto pamiętać o znacznie liczniejszych, zupełnie odwrotnych przykładach — nawet niewielkie uszkodzenie mózgu prowadzi często do poważnych problemów lub śmierci.

Mozart dobry na wszystko?

Niezależnie od tego pozostaje faktem, że sprawność naszego umysłu zależy od wielu czynników, a na niektóre z nich mamy wpływ. Co – poza dobrym na wszystko, zdrowym trybem życia – sprawia, że nasze mózgi pracują nieco efektywniej?

Dobrym przykładem może być odwołanie się do kolejnego mitu, nazywanego efektem Mozarta i sugerującego, że muzyka tego niemieckiego kompozytora wpływa na możliwości naszego mózgu. Opublikowane w 1993 roku w magazynie „Nature” wyniki badań sugerowały, że wystarczy włączyć kompozycje Mozarta, by nieco łatwiej rozwiązywać problemy związane z wyobraźnią przestrzenną.

Okazuje się jednak, że to nie Mozart tak na nas działa. Uzyskane wyniki nie były bowiem efektem jakichś wyjątkowych właściwości jego kompozycji, ale wynikały z faktu, że muzyka pobudza układ nerwowy, działając podobnie jak np. kawa czy spacer.

Nadzieja umiera ostatnia

Przekonanie o niewykorzystanym potencjale naszego mózgu ma przy tym tę siłę, że daje nadzieję na skokowe zwiększenie naszych możliwości. Niestety, ten mit został negatywnie zweryfikowany przez naukę. Przeczą mu zróżnicowane badania — od sprawdzania aktywności różnych obszarów mózgu, poprzez analizę mikrostrukturalną (testy aktywności pojedynczych komórek) po badania metabolizmu mózgu, czym zajmował się m.in. Barry Berenstein.

Mit 10 procent nie wytrzymuje również konfrontacji z teorią ewolucji i z praktyką, związaną z leczeniem zaburzeń neurologicznych czy skutków różnych urazów i wypadków.

Mimo tego — wbrew nauce — przekonanie o niewykorzystanym potencjale intelektualnym wydaje się wciąż dość popularne. I chyba tak już zostanie, bo przecież miło mieć nadzieję, że wystarczy uaktywnić nieużywane obszary mózgu, by stać się geniuszem na miarę bohaterów filmów "Jestem bogiem" czy "Lucy".

W artykule wykorzystałem informacje z serwisów Piękno neurobiologii, Hipokrates 2012, W obronie rozumu i Biotechnologia.

Zobacz więcej artykułów z serii: Technologiczne mity

Podziel się:

Także w kategorii Nauka:

Gigantyczne bombardy, moździerze i armaty. 9 największych dział, jakie kiedykolwiek zbudowano Najbardziej niedoceniane czołgi II wojny światowej Technologiczne mity. Bracia Wright wcale nie byli pierwszymi lotnikami. Kto ich ubiegł? 10 okrętów, które wygrały wojnę na morzu. Najciekawsze lotniskowce II wojny światowej 8 najpotężniejszych pancerników, jakie kiedykolwiek pływały po morzach Największe bombowce strategiczne II wojny światowej Na pohybel rozumowi czyli księżycowe teorie spiskowe. Program Apollo to wielkie oszustwo? Wyposażenie żołnierzy od 1066 do 2014 roku. Z jakim sprzętem wyruszano do walki? Niezwykły eksperyment. Kot zawsze spada na cztery łapy, ale co zrobi w stanie nieważkości? GoPro i medycyna, czyli wymiana kolana z bardzo bliska. Nie dla wrażliwych! Sztuczna inteligencja groźniejsza od bomby atomowej! – ostrzega Elon Musk. Dlaczego? Jak odróżnić poważnych naukowców od celebrytów nauki? Pomoże Kardashian Index! Ile waży miliard samochodów? Świetna animacja objaśnia skalę współczesnej motoryzacji Paczka czipsów jako narzędzie inwigilacji. Wystarczy sfilmować mikrodrgania Fascynująca animacja pokazuje, jak przez wieki przemieszczali się ludzie Projekt Perlan – szybowiec poleci wyżej od samolotów. Osiągnie pułap 30 tys. metrów! Korekcyjny ekran zamiast okularów. Telewizor dopasuje się do wady wzroku Rozmowa kwalifikacyjna z awatarem? To nie SF, tylko zalecenie tajnych służb! Darmowa energia? Zamiast wyrzucać jedzenie, supermarket przerabia je na prąd Jak zmieni się Ziemia po konflikcie nuklearnym? Intrygujące wyniki symulacji Tragedie w przestworzach - ataki na samoloty cywilne. Znacznie więcej niż podają media! Dwa dodatkowe palce dla ludzkiej dłoni. Robotyka przekracza bariery ewolucji Nigeryjski szwindel jest starszy niż Internet. Jak wykorzystali go oszuści w 1898 roku? Pole walki: cyberprzestrzeń. Kiedy haker staje się żołnierzem?

Popularne w tym tygodniu:

Zobacz świat tak, jak widzi twój pupil. Spójrz okiem kota, psa i... ptaka Liczydło, czyli najprzydatniejszy gadżet świata. Umiesz z niego korzystać? Algorytm jest bogiem Gigantyczne bombardy, moździerze i armaty. 9 największych dział, jakie kiedykolwiek zbudowano Jak działa sterowanie myślami i kradzież wspomnień z mózgu? 23 pechowców, których zabiły ich własne wynalazki Szalona rosyjska wyprawa na Marsa. Jak wyglądał ich kosmiczny pociąg? Układ QWERTY i szybkie pisanie. Długa historia technologicznego mitu