Czy potrzebna nam nowa generacja konsol, które już na starcie są przestarzałe?

Czy nowe konsole rzeczywiście cokolwiek zmieniają? I czy jest sens kupować sprzęt, który pod znaną marką skrywa zwykłego peceta? Przekonajcie się, co na ten temat sądzą Bartłomiej Kossakowski z Gadżetomanii i Marcin Sikora, redaktor naczelny magazynu “Stuff Polska”.

Czy nowe konsole mają sens?

Czy nowe konsole mają sens?

Bartłomiej Kossakowski: Komputery da się podłączyć do płaskich telewizorów mniej więcej od czasu pojawienia się ich na rynku, podobnie jak bezprzewodowe pady, klawiatury i myszki, a jednak znalazło się na tym świecie kilka osób, które postanowiły kupić Xboxa 360 i PlayStation 3. No debile jacyś, nieuświadomiony technologicznie plebs, do tego bez gustu i wyobraźni – przecież mogli na pecetach grać, trochę droższych, to prawda, ale gierki tańsze, a jak ktoś się postara, to i za darmo z torrentów łatwiej zassać…

Że na pececie problemy z instalacją, sterownikami, rozdzielczością, że patcha trzeba ściągnąć? Konsole pod tym względem zbliżyły się do pecetów wieki temu, większość gier się instaluje albo chce patcha. OK, prywatnie jeszcze takiej sytuacji nie miałem, żeby konsolowa gra mi oznajmiła, że się nie uruchomi i już, co na pececie mi się zdarzyło, ale słyszałem o takich przypadkach, i owszem.

I wiecie co? Wciąż chcę nowych konsol – a to, że potrafią czasem mniej niż wypasiony pecet za cenę samochodu rajdowego, jest zaletą, nie wadą. Lubię, gdy wiem, do czego służy sprzęt, a PS3 i X360, choć dały mi usługi sieciowe, abonamenty i inne wynalazki, wciąż pozwalały poczuć ten arcade’owy klimat, za który pokochałem Segę Mega Drive czy pierwsze PlayStation.

Ktoś pamięta?

Obecna generacja może być ostatnią, która mi to da – potem będziemy grać w chmurze albo składać sobie SteamBoxy z modułów z wymiennymi podzespołami. I choć naprawdę starałem się wmówić sobie, że źle zainwestuję czas i pieniądze, kupując PlayStation 4 i Xboxa One, to i tak nie potrafię przestać się ekscytować na myśl o tym, że pierwszy raz wezmę do ręki nowe pady, zobaczę interfejsy, odpalę gry (niektórych wciąż nie będzie na pececie i myślę, że to nie przypadek, że to moje ulubione serie) i oddam się nowej generacji kanapowej rozrywki.

To musi być miłość.

Marcin Sikora: Mam już trochę dość mnożenia bytów. Niby konsole mają możliwość odtwarzania filmów i muzyki, ale są w tym dalece niedoskonałe, a także nierzadko ograniczane z wielu licencyjnych powodów, które — prawdę mówiąc — niewiele mnie interesują. Nie obejrzę sobie na konsoli meczu strumieniowanego przez Sopcast i nie zrobię wielu innych rzeczy, które oprogramowanie na komputerach pozwala łatwo ominąć. Jak np. dostęp do Netflixa, co może być szczególnie istotne, bo przecież niedługo pojawi się drugi sezon "House of Cards".

Rzeczy, których konsole nie potrafią robić, doskonale robią komputery. I niekoniecznie muszą to być monstrualne pudła skrzące się milionami diod. Można to załatwić subtelniej, a komputer przy odrobinie wysiłku może stanąć koło telewizora i nie wyglądać przy tym niedorzecznie. Co lepsze, można nim zdalnie zarządzać poprzez aplikacje lub inne komputery.

Zobacz również: Asus G74SX

Można też na nim grać. Zdaję sobie sprawę, że są gry, które albo nigdy nie pojawią się na komputerach, albo pojawią się z opóźnieniem. Ale za to będą wyglądały o wiele lepiej, gdy zainwestujesz w swój komputer. I będziesz mógł go z czasem jeszcze bardziej ulepszyć, podczas gdy kolejnej konsoli możesz się spodziewać dopiero za więcej niż kilka lat. Co nie znaczy, że nie kupię jednej lub nawet obu konsol nowej generacji. Które, jak się okazuje po przeczytaniu specyfikacji, są po prostu pecetami w fikuśnych obudowach i z grami na wyłączność.

Steambox nadzieją graczy

Ale zastanowię się także nad SteamBoxem, który da mi dostęp do mnóstwa gier, a Steam Greenlight pozwoli mi oddać głos na grę, w którą chciałbym zagrać, co może przyczynić się do jej powstania.

I tyle właśnie zostało z niemnożenia bytów… Niestety, lub na szczęście, żaden koncern nie ma monopolu na rynku sprzętowym i każdy gracz musi sam wybrać, co chce kupić. Lub wykosztować się na wszystko, a potem zastanawiać się, który sprzęt włączyć i w co pograć, zamiast w tym czasie po prostu grać.

Artykuł ukazał się w listopadowym numerze magazynu "Stuff Polska".

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Cyberparenting: dzieciaki i nowe technologie na Gadżetomanii Cud? Nie, technologia Po co dzieciom tablety? Drony dostarczające przesyłki Amazonu w 30 minut? Pewnie, że chcę! Litecoin - cyfrowa waluta, która zyskuje na wartości szybciej niż bitcoin Eyes-On Glasses – rozszerzona rzeczywistość na coś się przydaje. W końcu! MOSS – niesamowite klocki, dzięki którym zbudujesz własnego robota Najlepszy telewizor do gier Niuch, niuch – gry i filmy do odczuwania nosem Zamiast pracy – pożyczka. Nie daj się nabrać na atrakcyjne ogłoszenia o pracę Marsze śmierci dla każdego "Jesteśmy robotami". Praca w Amazonie podwyższa ryzyko choroby psychicznej Coin zastąpi cały portfel? Nie w tak nowoczesnym kraju jak Polska! Jeździłam pralką – Nissan Leaf Unia Europejska: Internet tańszy niż Polska mają... prawie wszyscy Czym jest gifoskop? Można już przesyłać smak przez Internet Prywatność może być anomalią? Winamp - koniec legendy Opanuj strach, bo przegrasz. Rewolucja w grach! Kultowe programy telewizyjne o komputerach Bill Gates przechytrzył Steve'a Jobsa Polak odtworzył mechanizm Leonarda da Vinci