Pay-per-laugh: za występ kabaretu zapłacisz tylko wtedy, gdy się uśmiechniesz

Do czego może się przydać technologia rozpoznawania twarzy? Na nietypowy pomysł wpadł pewien lokal w Barcelonie, który zrezygnował z biletów na występy kabaretu. Widzowie płacą tylko wtedy, gdy aplikacja wykryje ich uśmiech.

Zdjęcie uśmiechu pochodzi z serwisu Shutterstock

Zdjęcie uśmiechu pochodzi z serwisu Shutterstock

Z czego się śmiejemy?

Pamiętacie „doktora nauk”? Ten popularny przed laty, pogodnie wyglądający pan jest najlepszym dowodem na to, że nie wszyscy śmieją się z tego samego, a powody do radości można znaleźć również w tym, co dla innych ludzi może wcale nie być śmieszne.

Problem zaczyna się, gdy płacimy komuś za to, aby nas rozbawił i np. kupujemy bilet na występ kabaretu. Nie zawsze wiemy, czego się spodziewać, więc nie mamy żadnej gwarancji, że żarty przypadną nam do gustu.

Opłata za uśmiechy

Pewien lokal z Barcelony postanowił w pomysłowy sposób rozwiać obawy tych wszystkich, którzy nie mają zamiaru płacić za smętne występy. Rozwiązaniem, wdrożonym we współpracy z agencją reklamową The Cyranos McCann, okazało się wykorzystanie technologii, wykrywającej twarze i mimikę – widzowie płacą tylko wówczas, gdy występ sprawi, że na ich twarzy pojawi się uśmiech.

Jeden uśmiech został wyceniony na 30 eurocentów, jednak – nawet jeśli będziemy się wybornie bawić i śmiać przez cały wieczór – nasz rachunek za oglądanie występu nie przekroczy 24 euro lub 30 dolarów. W tym miejscu pojawia się problem: jak policzyć uśmiechy widowni?

Rozwiązanie okazało się bardzo proste – wystarczyło w oparciach foteli, przed twarzami siedzących w poprzednim rzędzie widzów, umieścić tablety z odpowiednią aplikacją. Podczas występu tablety rejestrują zachowanie widzów, śledząc ich twarze i licząc wszelkie grymasy, które mogą zostać uznane za uśmiechy.

Pay-per-laugh zamiast pay-per-view

W praktyce oznacza to dość rewolucyjną zmianę – pay-per-view zmieniono w tym przypadku na pay-per-laugh. Wydaje mi się, że to całkiem sensowny pomysł. Dlaczego?

W dyskusjach o piractwie często argumentujecie w komentarzach, że kupienie biletu na marny film albo wydanie pieniądze na słabą grę to wyrzucenie pieniędzy w błoto. Wprowadzenie rozwiązania, badającego satysfakcję klienta z kupionego, niematerialnego produktu pozwoliłoby uniknąć takiego ryzyka.

Zobacz również: Toshiba Z830

Płacilibyśmy tylko za te produkty, które okazały się dla nas ciekawe albo zabawne (można to sprawdzić np. analizując fale mózgowe). Wyłącznie za dobre – naszym zdaniem – filmy. Za miłą dla naszego ucha muzykę. Za grę, która dostarczała pierwszorzędnej rozrywki zamiast frustracji.

To utopia, która nie ma szans w starciu z przemysłem rozrywkowym? Niekoniecznie! Przecież wiedząc, że nie ryzykujemy zmarnowania pieniędzy, prawdopodobnie wydawalibyśmy je chętniej. Dowodzą tego dane z Barcelony, gdzie kabaret okazał się wart swojej ceny: wzrosły zarówno dochody z jednego widza jak i liczba osób, przychodzących na występy, choć trudno ocenić, na ile wynika to z jakości serwowanej gościom rozrywki, a na ile z zaciekawienia nietypowym rozwiązaniem.

Kto wie, może właśnie w Barcelonie zobaczyliśmy coś, co okaże się przyszłością branży rozrywkowej?

W artykule wykorzystałem informacje z serwisów BBC, Independent i The Guardian.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Technologiczne mity. Sony timer, czyli planowe starzenie produktów Najlepsze śmigłowce szturmowe dla polskiej armii Drukarka Pirx 3D – wrażenia z testu i odpowiedzi na pytania Czytelników Inteligentny zegarek jak słuchawka. .Klatz - odepnij i rozmawiaj Wyciekły dane 7 mln kont Dropboksa. Jak zabezpieczyć się przed problemami? Earity - bezprzewodowe słuchawki sterowane głosem. Powiedz “tak”, żeby odebrać połączenie Egzoszkielet jak z gry „Bioshock”. Nurek zejdzie w nim na ponad 300 metrów DARPA ujawnia film z wnętrza czołgu przyszłości. Wojna wygląda jak gra! Pół godziny na rowerze = smartfon działa trzy godziny dłużej. Ampy naładuje baterię ruchem Nowa Tesla P85D: dwa silniki i sztuczna inteligencja, która myśli i reaguje za kierowcę Carl Zeiss ujawnił VR One – nowe gogle VR. Kolejne. Komu to potrzebne? Stacja robocza na wynos – najlepsze laptopy dla mobilnych profesjonalistów [zestawienie] Roccat Tyon – gryzoń (nie tylko) dla prawdziwego hardkora [test] Apple opanuje rynek PC? Gigant z Cupertino w światowej czołówce producentów Wybieramy gadżet tygodnia [5]. Który podobał się Wam najbardziej? Słyszeliście o blogu 12-latki, która wychodzi za mąż? To "tylko" genialna kampania społeczna Gruby portfel przestanie być problemem. Plastc - wszystkie nasze karty w jednej HTC Re Camera - peryskop? Nie, to Go-Pro dla amatorów! Dobra wiadomość: urzędy stanu cywilnego wchodzą w XXI wiek Efneo: polska przerzutka rowerowa, którą zachwycił się kolarski świat Anura: składany dron z kamerą, który zmieści się w kieszeni Chargeboard - jedź i twórz energię. Deskorolka naładuje smartfona i puści muzykę

Popularne w tym tygodniu:

Nietypowe zastosowania WD-40. Do czego można go wykorzystać? Życie na pokaz. W sieci udajemy zdrowych i szczęśliwych, bo zmuszają nas różne aplikacje Unikalne hasła: zakała współczesnego internetu. Jak pozbyć się tego problemu? Trójkąt Bermudzki. Wielka tajemnica czy wielka bzdura? Tex-lock: lekkie i zaskakująco wytrzymałe zapięcie rowerowe Bond: każde sterowane pilotem urządzenie może być inteligentne Ernő Rubik, człowiek schowany za kostką Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Analogue Nt Mini: klasyczny NES w luksusowej odsłonie Gala Mobility Trends 2016 – największe wydarzenie w branży mobilnych technologii Mobilność czy wygoda? Możesz mieć wszystko: poznaj warte uwagi notebooki 2w1