Czy warto się martwić?

Martwienie się i narzekanie to chyba najbardziej znamienne cechy Polaków. Każdy obcokrajowiec już po kilku dniach pobytu wśród Polków uczy się, żeby przez przypadek nie rzucić od niechcenia ?What’s up?”. Chyba, że rzeczywiście chce się przez następne kilka godzin torturować się, słuchając o tym jak opowiadasz o problemach: w pracy, z żoną, dziećmi, brodawką babci, psem sąsiada, urwanym zaworem w kuchni, globalnym ociepleniem *

Oto kilka statystycznych dowodów na to że nie warto się martwić. Nieco więcej optymizmu rodacy!

  • 40% tego o co się martwimy na zapas, nigdy się nie wydarza. (więc martwiąc się marnujemy czas)
  • 30 % tego o co się martwimy już się wydarzyło, (a przeszłości już nie zmienimy. Nie bez wehikułu Wells’a)
  • 12 % zmartwień, to zmartwienia bezsensowne (jak np. martwienie się o to, co inni pomyślą o naszych nowych skarpetach w pszczółki)
  • 10 % zmartwień to zmartwienia nieważne (o to w co się ubrać, potem o to jak się umalować, a potem o to że zbyt długo wybierałyśmy ciuchy i kolor cieni, więc jesteśmy spóźnione)
  • wreszcie….
  • 8 % zmartwień to zmartwienia poważne i wymagające zastanowienia.

I teraz:

  • 50% z tych 8% sensownych zmartwień to wydarzenia poza naszą kontrolą, na które nie mamy wpływu (śmierć, choroba, nagły atak kosmitów z Marsa)
  • drugie 50% to rzeczy na które mamy wpływ i które możemy zmienić. (jak wtedy kiedy zamawiając kolejne piwo martwimy się jutrzejszym kacem)

Jak widać jedynie 4 okazje do martwienia się na 100 są uzasadnione ! Przestańcie więc wreszcie zamartwiać!

*niepotrzebne skreślić

źródło: .pickthebrain.com

Regulamin komentowania

0 comments

Trackbacks

  1. [...] martw się na zapas Nie marnuj czasu na martwienie się. Badania statystyczne mówią że w zaledwie 4 sytuacjach na 100, martwienie się ma sens. Odsiej te, które sensu [...]

  2. [...] jest w naszej kulturze jak najbardziej naturalne, ale…kompletnie nieefektywne. Jak każde bezsensowne martwienie się, jedynie zabiera nam energię, którą moglibyśmy spożytkować [...]

  3. [...] W dzisiejszych czasach trudno żyć i nie martwić się o przyszłość – z drugiej strony, jeśli okazuje się, że strach przed utratą pracy jest na tyle silny, że powoduje obniżenie poziomu naszego zdrowia bardziej niż silny stres związany z utratą szukaniem pracy warto zastanowić się, czy nie przywiązujemy zbyt dużej wagi do stabilizacji lub czy po prostu nie martwimy się na zapas. [...]

  4. [...] się nad tym i martwienie na zapas nie ma większego sensu. Jeśli ma się stać coś złego i tak tego nie powstrzymamy [...]

Komentarze archiwalne