-
Tima – zegarek elegancki po prostu
Koncepcja sprosta wymaganiom osób, które lubią prostotę i nie zawsze uciekają się do zakupu przedmiotów z instrukcją obsługi, o grubości słownika.7 komentarzy -
Jak zostać kowbojem w Gears of War 2?
Jakiś czas temu pisaliśmy o dość ciekawym easter eggu z Gears of War 2, a mianowicie o ukrytym w twierdzy Królowej Locustów tosterze. W międzyczasie gra zdążyła się sprzedać w ilości ponad 3.000.000 sztuk. Nieźle. Okazuje się jednak, że nie jest to jedyny easter egg z tej gry. Jakiś czas temu projektant poziomów ze studia Epic - Dave Nash - zapytał społeczność graczy, czy komuś udało się odnaleźć kowbojski kapelusz Dizzy'ego... -
Niedziela z geekami- rosyjska pieśn o tetrisie i pokemony
Jak dobrze zakończyć tydzień? Po pomoc trzeba się zwrócić do niezawodnego YouTube. W programie najlepsze wykonanie piosenki o pokemonach w historii. Kiedy Tufts Beelzebubs śpiewają Gotta Catch Them All masz ochotę przytulić Pikachu. Jeżeli wolisz gangsterkę polecam pieśń o tetrisie z mocno rosyjskim akcentem. -
Poczuj się jak Luke Skywalker
Gwiezdne Wojny to już legenda sama w sobie. Film kultowy, film przez jednych uwielbiany, a przez innych znienawidzony. Jedno jest pewnie - na całym świecie są miliony fanów sagi i część z nich na pewno marzy o własnym mieczu świetlnym. -
Zabawka dla wszystkich, którzy lubią niszczyć
Dzięki temu zestawowi możemy sprawdzić jak wygląda wyburzanie budynków z bliska. American Toy and Invention Co. sprzedaje cztero oraz dwupiętrowe wersje swojej zabawki. -
Kochamy grać – pieśń bohaterów gier
Zaczęło się od rewelacyjnej reklamy Discovery z kwietnia. Różne gwiazdy discovery śpiewają razem piosenkę I love the world. Całość iniciuje dwóch kosmonautów przyglądających się ziemi z kosmosu. Jaki to ma związek z grami? Otóż z wykonaniem tej piosenki równie dobrze radzą sobie gwiazdy komputerowej rozrywki. -
Nośniki danych [cz. 1-4]
Czym są nośniki danych? Poza oczywistymi skojarzeniami, jak pendrive, twardy dysk czy płyta Blu-ray, które zostaną opisane w kolejnych częściach cyklu, są nimi również gliniane tabliczki czy skóry zwierząt. Zmiany, jakie zaszły na przestrzeni wieków w sposobie gromadzenia informacji, to fascynujący zapis rozwoju wiedzy i technologii. Jakie były najstarsze nośniki danych? Za najbardziej pierwotny nośnik informacji można uznać ludzką pamięć. Ten sposób przechowywania ma jednak liczne wady – nośnik okazuje się bardzo nieodporny na działanie czasu, a „kopiowanie” danych prowadzi do licznych przekłamań, czego dobrym przykładem może być choćby zabawa w głuchy telefon. Choć nośnikami informacji mogą być różnego rodzaju przedmioty – od pradawnych budowli, wznoszonych zgodnie z rygorystycznie przestrzeganą symboliką, poprzez pomniki, inskrypcje czy narzędzia - powstały metody nieco bardziej praktyczne i uniwersalne. Pamiętając o kilometrowych archiwach z papierową dokumentacją czy przepastnych dyskach serwerów, warto zadać sobie pytanie: od czego się to wszystko zaczęło?Szkoła latania jetpackiem [wideo]
Gliniane tabliczki (5500 lat temu) Pierwszym nośnikiem danych, który dobrze radził sobie z próbą czasu, były gliniane tabliczki. Ich wynalazcy – starożytni Sumerowie – pozostawili po sobie ślady wspaniałej cywilizacji. Obok pozostałości dawnych miast, które mogły liczyć nawet 50 tys. mieszkańców, potomni odziedziczyli po Sumerach takie wynalazki, jak struktury państwa, panteon powiązanych z siłami natury bogów, teokrację, system miar i wag, matematykę i – choć autorstwo tego wynalazku jest dyskusyjne – pismo klinowe. W jaki sposób prowadzono pradawne zapiski? Sumeryjski Hemingway zamiast pióra używał rylca, którym często był kawałek trzciny. Rolę notatnika Moleskine pełniła tabliczka z miękkiej gliny - można było w niej żłobić. Początkowo żłobiono prymitywne obrazki – ideogramy - symbolizujące konkretne wyrazy. W miarę rozwoju pisma zastępowały je bardziej abstrakcyjne zestawy linii z czasem wyrażające również sylaby. Miękka glina były jednak nietrwała, co – paradoksalnie – stanowiło jej istotną zaletę. Tabliczkę można było zetrzeć, ponownie ugnieść i uformować, jednak – gdy zapisane na niej treści były szczególnie ważne – poprzez wypalanie gliny łatwo można było je utrwalić. Dzięki temu zapiski dokonane przed tysiącami lat przetrwały próbę czasu.Poczuj się jak na Księżycu. NASA testuje symulator zmniejszonej grawitacji [wideo]
Do naszych czasów przetrwała również wymyślona w starożytności forma – prostokąt. Choć stosowano różne kształty tabliczek, najpraktyczniejsze okazały się te przypominające współczesne książki czy kartki papieru. Przedmioty o regularnym, prostokątnym kształcie można było w prosty sposób przechowywać i magazynować. Kipu (ok. 5000 lat temu) O ile mezopotamskie gliniane tabliczki można uznać za dalekiego przodka naszych zeszytów, w odległym zakątku świata popularność zdobyła zupełnie inna koncepcja nośnika danych. Zamiast tabliczek i alfabetu, zastosowano w niej sznurki i węzły. Używane w prekolumbijskiej Ameryce kipu to pęk bawełnianych lub wykonanych z włosia lamy sznurków z supłami. Choć powszechnie nazywane jest pismem supełkowym, najprawdopodobniej nie ma wiele wspólnego z literaturą, jednak całkiem sporo łączy je z gromadzeniem danych. Okazuje się, że motorem postępu w dawnej Ameryce była… skarbówka. Ówczesna administracja musiała znaleźć skuteczną metodę pozwalającą na instytucjonalne łupienie poddanych za pomocą podatków. Rozwiązaniem okazały się sznurki i węzły, nie był to jednak odpowiednik współczesnego notatnika, a raczej protoplasta arkusza kalkulacyjnego.Robot Amstaff – bardziej wredny niż psi pierwowzór?
Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Gary’ego Urtona i Carrie J. Brezine z Wydziału Antropologii Uniwersytetu Harvarda, kipu zawierało zestawienia dotyczące ludności i liczby dni, jakie poszczególne grupy mają do przepracowania na rzecz lokalnego władcy. Kipu mogło również zawierać dane, takie jak nazwy geograficzne czy wskazówki, czego dotyczą zawarte w nim obliczenia. Zapiski mogły być bardzo rozbudowane – kipu mogło liczyć nawet 2 tysiące sznurków. Prace nad odczytaniem kipu wciąż trwają – badacze odkryli wprawdzie rodzaj zapisywanych za jego pomocą danych, jednak wciąż nie potrafią odtworzyć pełnej informacji przechowywanej przez sznurki i supły. Choć ten sposób zapisu kojarzony jest przede wszystkim z imperium Inków, sznurki i węzły w roli nośnika danych pojawiły się również w innych rejonach świata. Stosował je m.in. mezopotamski lud Caral. O takim sposobie przechowywania informacji wspomina również żyjący w II wieku naszej ery chiński historyk Zheng Xuan. Niestety, istnienie chińskiego pisma węzełkowego znajduje potwierdzenie w źródłach, ale żaden egzemplarz azjatyckiego kipu nie przetrwał do naszych czasów. Papirus (co najmniej 4400 lat temu) Gliniane tabliczki – choć przełomowe – nie były pozbawione wad. Zajmowały stosunkowo dużo miejsca, sporo ważyły, a na dodatek łatwo mogły skończyć tak, jak kończą strącone ze stołu talerze zmieniające się w bezwartościową stertę skorup. Jeszcze mniej praktyczne – ale niezwykle trwałe – były kamienne tablice, na których ryto najważniejsze informacje. Motorem postępu stała się ewolucja pisma i narzędzi piśmienniczych oraz coraz bardziej rozrastająca się biurokracja wymagająca prostego i dostępnego sposobu gromadzenia danych. Wygodnym rozwiązaniem okazał się papirus produkowany z rośliny o tej samej nazwie porastającej przed laty deltę Nilu.Zobacz, jak się surfuje w stylu Matrixa [wideo]
Do produkcji papirusu wykorzystywano łodygę rośliny ciętą na możliwie szerokie, a zarazem cienkie paski. Układano je na zwilżonej desce, tak by brzegi pasków zachodziły na siebie, a następnie przykrywano – w poprzek – drugą warstwą. Po sprasowaniu i wysuszeniu powstawał w ten sposób arkusz nadający się do zapisania. Arkusze łączono z sobą za pomocą kleju z mąki i octu i wygładzano do połysku muszlą albo kością słoniową. Tworzono w ten sposób zwój liczący ok. 20 arkuszy. Stosowano dwa rodzaje papirusu – jasny, nazywany hieratycznym, służył do prowadzenia zapisków. Brunatny papirus gorszego gatunku – kupiecki – używany był do pakowania towarów. Początkowo papirus zapisywany był z obu stron, jednak z czasem utrwaliła się praktyka prowadzenia zapisków tylko na jednej z nich – tam gdzie w arkuszach włókna rośliny biegły poziomo. Odczytanie zwoju polegało na rozwijaniu go z jednej strony i jednoczesnym zwijaniu z drugiej. Gładka powierzchnia nadawała się znacznie lepiej do kreślenia skomplikowanych znaków od najlepszej nawet glinianej tabliczki, a Egipcjanie potrafili skorzystać z tych zalet. Dostosowane do rycia w kamieniu hieroglify zaadaptowali do nowego nośnika danych, tworząc pismo hieratyczne. Ten rodzaj pisma wywodzący się bezpośrednio z symboli rytych w kamieniu był jednak dość skomplikowany, a prowadzenie zapisków wymagało czegoś bardziej praktycznego. Rozwiązaniem okazało się kolejne uproszczenie - pismo demotyczne. Dzięki egipskiemu pismu oraz papirusowi – wygodnemu nośnikowi danych – ludzie zyskali możliwość masowego gromadzenia informacji. Prymitywne nośniki danych, opisane w poprzedniej części cyklu, odeszły do przeszłości wraz z rozwojem technologii. Zastępujące je z czasem pergamin i papier były po prostu nowocześniejszymi materiałami piśmienniczymi. Pojawił się również wynalazek dający pole do popisu pierwszym programistom. Jak go wykorzystano? -
Kłopoty z przeszkodami?
-
Koniec z Need for Speed?
Electronic Arts zrezygnowało z tworzenia kolejnych tytułów z serii Need for Speed - to plotka z serwisu Electric Playground. Według niej EA wycofuje się z tworzenia nowych odsłon legendarnych wyścigów, tylko zwleka z publicznym ogłoszeniem tej wiadomości. Wygląda na to, że coś jest na rzeczy, ponieważ EA nie zaprzeczyło tej informacji. -
Cyfrowe ramki od iRiver
Skoro wszyscy robią cyfrowe ramki, to może je też zrobić iRiver - firma znana przede wszystkim z produkcji multimedialnych odtwarzaczy. Po przeczytaniu możliwości od razu widać, że firma zrobiła to, na czym zna się najlepiej. -
Metal Gear Theme uznany za plagiat
Któż z nas nie zna tematu muzycznego Metal Gear Solid? Dźwięk skrzypiec skomponowanych wraz z elektronicznymi samplami tworzy niezwykle pompatyczną nutę, która u słuchacza powoduje co najmniej dreszcze. Tym bardziej smuci fakt, że Konami zrezygnowało z kultowej melodii. Co gorsza, jej kompozytora posądzono o plagiat. -
Patch GTA IV psuje grę?
Wczoraj ukazała się pierwsza z łatek przeznaczona dla GTA IV PC. Za zadanie miała poprawić część niedoróbek i przygotować grę pod kolejne usprawnienia. Wygląda jednak na to, że Rockstar trochę pogubiło się w swojej pracy. Do czego zmierzam? Otóż patch może być sprawcą kolejnych błędów. Na pogorszenie sytuacji skarży się znaczna część osób, które pobrały i zainstalowały aktualizację. -
Wyświetlacze na butelkach i szybach? Nowości OLED z Cambridge
Cambridge Display Technology (CDT) wspomoże rozwój paneli OLED. Także tych bardziej nietypowych, na przeźroczystych lub giętkich powierzchniach. Wszystko za sprawą nowej technologii produkcji stworzonej we współpracy z firmą Semprius. -
Wyświetlacze na butelkach i szybach? Nowości OLED z Cambridge
Cambridge Display Technology (CDT) wspomoże rozwój paneli OLED. Także tych bardziej nietypowych, na przeźroczystych lub giętkich powierzchniach. Wszystko za sprawą nowej technologii produkcji stworzonej we współpracy z firmą Semprius. -
Muzyczny zegarek z MP4
Gadżety często wymykają się racjonalnemu myśleniu. Na przykład zegarek jest po to, aby wskazywać godzinę, a tymczasem na łamach gadżetomanii opisywaliśmy już zegarek, który mierzy poziom napromieniowania, zegarek stworzony z kosmicznych części i jeszcze kilka innych dziwadeł. Powstało nawet specjalne zestawienie 10 najdziwniejszych zegarków. Firma Thanko nie jest może tak "szalona" w swoich pomysłach, ale ich produkt z pewnością nie zalicza się do standardowych. Wyposażony jest w mały ekranik o przekątnej 1.8-cala i rozdzielczości 160 x 128. Odtwarza najbardziej znane formaty audio i wideo (MP3, WMA, AVI i JPEG). Ma także wbudowaną kamerę VGA, głośnik, port mini USB i 4GB pamięci. Bateria ma wytrzymać 3.5 godziny słuchania muzyki. Nie i przede wszystkim, wygląda dość normalnie! To wszystko dostępne w Japonii w cenie 163$. -
50 Cent: Blood on the Sand – Fifti sent rzuca wyzwanie
Powiedzmy sobie szczerze: nie wróżymy zbyt górnych lotów tytułowi 50 Cent: Blood on the Sand. Gra ma się pojawić w styczniu, jednak do tej pory największy szum medialny jaki wokół niej powstał był zorganizowany przez samych wydawców, bądź też przez słynnego rapera. Kolejny raz postanowił on przemówić do wszystkich zainteresowanych, opisując oczywiście projekt sygnowany jego nazwiskiem ksywką. Zobaczcie co ma on Wam do powiedzenia:






![800px-SixHardDriveFormFactors - Nośniki danych [cz. 1-4]](http://s2.blomedia.pl/gadzetomania.pl/t/270x168/2008/12/800px-SixHardDriveFormFactors-270x168.jpg)








![Mitsubishi Outlander 2,2 DI-D MIVEC – dobre połączenie [wideotest]](http://s1.blomedia.pl/blog.pgd.pl/t/135x84/2012/01/DSC02578.jpg)



![Niezwykłe urządzenia [cz. 1-2]](http://s1.blomedia.pl/gadzetomania.pl/t/135x84/2009/02/crawler-transporter2.jpg)
![Nośniki danych [cz. 1-4]](http://s2.blomedia.pl/gadzetomania.pl/t/135x84/2008/12/800px-SixHardDriveFormFactors.jpg)
![Kącik technofoba – [cz. 1-6]](http://s1.blomedia.pl/gadzetomania.pl/t/135x84/2011/07/FrameBreaking-1812.jpg)
![Wynalazcy, którzy zmienili świat [cz. 1-4]](http://s1.blomedia.pl/gadzetomania.pl/t/135x84/2011/10/wynalazcy-cz11.jpg)




