Jajka i kiełbasa prosto z automatu

W Polsce, vending kojarzy się z napojami gazowanymi lub kawą i herbatą. Ewentualnie jeszcze z automatami, które ustawiane są w toaletach pubów i klubów nocnych, których asortyment nie łączy się z jedzeniem, nie będę więc o nich Wam opowiadać. Na świecie jednak, automaty vendingowe mają znacznie szersze zastosowanie – sprzedaje się poprzez nie nawet jajka (w Japonii) i ciepłą pizzę. Niemieccy farmerzy postanowili zaś za pomocą vendingów obejść punkty skupu.

W punktach skupu za płody rolne nie płaca rolnikom dużo. Nic więc dziwnego, że nie są oni zachwyceni zarobkami. Grupa niemieckich farmerów, zgromadzona wokół farmy Piotra i Pawła (zbieżność nazw ze znaną siecią sklepów przypadkowa) stwierdziła, że czas udostępnić swoje towary bezpośrednio klientom – bez pośredników. We współpracy z firmą Stuewer , która dostarcza automaty vendingowe, farmerzy wprowadzili do 13 miast w Niemczech swoje produkty – w automatach można kupić ziemniaki, wędlinę, jajka, sery – a wszystko świeże i dostępne 24 godziny na dobę. Do tego wszystkiego, żywność jest odrobinę tańsza niż w sklepach – w końcu nie trzeba płacić sprzedawcy i omija się pośredników w postaci skupów.
Kupowalibyście mleko, ser czy jajka z automatu? Czy my nie jesteśmy jeszcze gotowi na taką rewolucję? Jak uważacie?

Kategoria posta: Różne

Źródło: jejKuchnia

Tagi: auotmaty, gadżety kuchenne, jedzenie

Regulamin komentowania

  • Hawk2

    Hmm, wrzucam kasę, wybieram numer, wypada towar i co? Data ważności prosto z przeszłości ;D i dokonaj tu zwrotu :P W jednej z uczelni stoi automat, w którym są nawet … zupy chińskie Vifon ;) no tak, przecież każdy student nosi ze sobą termos z gorącą wodą, miskę i łyżkę … NOT ;)

  • Ananas

    wrzątek możesz kupić w automacie z kawą… a u mnie na uczelni chodziłem do pomieszczenia socjalnego i zalewałem z dystrybutora wody…

    Eh student z ciebie żaden jak takich prostych spraw organizacyjnych nie umiesz rozwiązywać…

  • Hawk2

    Ta, tylko automat z kawą musi być akurat czynny ;] ‘szczegół’. U nas nie było także dystrybutora z wodą. Jak już ktoś miał więcej czasu, żeby pojeść, to szedł na górę do sklepu/jadalni i kupował normalny obiad, albo 50m od uczelni kupował gigaburgera. Pomijam już, że to studia zaoczne, większość ludzi mieszka w okolicy i jeździ na obiad do domu ;) więc ta zupa chińska w automacie, to jakiś chybiony pomysł.

  • http://www.okazje-cenowe.pl/?uid=5765 Luksander

    Dostepne sa takze automaty z kanapkami w firmach lub niektorych sklepikach (przynajmniej na zachodzie bo nie wiem jak na uczelniach w polsce) jednak cena tych kanapek wcale nie jest tak atrakcyjna, a kanapka taka to moze sie naje panienka a nie chlopaczyna.

    W kazdym razie pomysl dobry. W koncu rolnicy znalezli droge do konsumenta bez posrednikow. Czysty business.

Dałbyś radę zjeść któryś z tych kalorycznych potworów?
Dałbyś radę zjeść któryś z tych kalorycznych potworów?

Zamknij