Drapacz morskiego dna – podwodne miasto Gyre
Głębiny oceanów to bodaj najsłabiej zbadane środowisko naszej planety. Z tego faktu zapragnęli skorzystać projektanci podwodnego miasta Gyre – prawdziwego raju tak dla turystów, naukowców, jak i ekologów. Oto prawdziwy seascraper.
Jeśli drapacze chmur mają między innymi za zadanie zmniejszyć ilość osób drepczących naszą cenną Ziemię, to Gyre jest “drapaczem morskiego dna” i ma podobny cel, jeśli idzie o wodę. Olbrzymie miasto umieszczone 400 metrów pod powierzchnią oceanu, ma być wygodnym miejscem pracy i wypoczynku – wyposażonym w sklepy, restauracje czy ogrody.
Najwyższy budynek na świecie zamknięty w miesiąc po otwarciu
Ogólna powierzchnia Gyre, wynosi 212000 m2, czyli mniej więcej 40 boisk piłkarskich. Centrum miasta stanowić ma dwukadłubowa spirala, wyłożona wzmocnionym szkłem, gdzie każdy z poziomów stanowić ma co raz mniejszy pierścień (od 30 tys. do 600 m2 powierzchni). Za transport w Gyre ma odpowiadać system poziomych i pionowych wind. Górne “ramiona” miasta zapewnić mają dostęp dla statków, czyli port długości 1,25 km, który pozwoli cumować nawet największym okrętom.
Miasto Gyre jest w pełni ekologiczne i samowystarczalne. W celu zapewnienia niezbędnej energii, wykorzystywane są: słońce, ruchy wody oraz wiatr. Generatory wiatrowe służyć mają także do poruszania całej struktury, gdy znajdzie się pod wodą. Natomiast słodka woda według koncepcji miałaby być gromadzona w trakcie deszczu i oczyszczana z wykorzystaniem urządzeń w dolnej części Gyre.
Pływające miasta przyszłością ludzkości?
Projektanci przewidzieli także podział poziomów Gyre według ich funkcji. Otóż dwa pierwsze służyć mają głównie komunikacji, mają pozwolić na zebranie większej liczby mieszkańców w jednym miejscu, tam także ma zostać zgromadzona część komercyjna (sklepy, restauracje). Środkowe poziomy przeznaczone są dla gości hotelowych i mieszkańców oraz załogi – 2000 osób. Dolne części Gyre mają stanowić raj dla oceanografów, gdyż poświęcone są głównie badaniom głębin oceanu.
Niby projekt przeznaczony głównie rozrywce, dla bogatych turystów, ale jego samowystarczalność jest zastanawiająca. Czyżby projektanci nie wykluczali, że kiedyś zmuszeni będziemy do przeniesienia się w głębiny oceanów na stałe?
Skończy się jak w bioshocku :)
Dlaczego ludzie są tacy pesymistyczni?? Ciągle widze na tej stronie jakieś komentarze przewidujące katastrofy ze wszystkiego, jak wam się to tak nie podoba to co tu robicie?
To świetny pomysł, ludzie powinni się wspinać do góry, jak i na dół.pomysł fajny ale i straszny
tylko co ze zmianą ciśnienia przy coraz większych głębokościach? co z ewentualnymi sztormami? @ Kynareth – lepiej przewidzieć i przepowiedzieć wszystkie możliwe katastrofy, aby poprawić projekt pod względem bezpieczeństwa prawdopodobnych gości owego seascraper’a…
Miasto się zanurzy i sztorm przestaje być problemem (kilka(naście?) metrów pod powierzchnią i już ocean spokojny. Poza tym pamiętaj że wszelakiej maści fale “na głębokiej wodzie” są mniejsze (a więc mniej niebezpieczne) niż na płyciźnie.
Widać serial SeaQuest się urealnia!
Coś jak Atlantyda z Stargate Atlantis :-) miasto na wodzie (najczęściej)
super pomysł. a tak w ogóle to ta wizualizacja to chyba w programie sketchup..
I w to powinno się inwestować. Ludzi się robi jak mrufkuf, lepiej szukać alternatywnych miejsc do zamieszkania xD
Jeno bym się bał, że jakaś awaria zatopi miasto i wydostanie się wtedy jest prawie niemożliwe… ciśnienie +zasysanie (nie wiem jak to się nazywa, zjawisko takie występuje podczas tonięcia statków; ludzie zostają wessani pod wodę)Jutro pokaze naukowcom na statku co oni o tym mysla… :D








