PeePoo – woreczek na dłuższe i krótsze toaletowe posiedzenia (wideo)

PeePoo to woreczek. Ma podwójne ścianki i jedno wielkie zadanie:  przechować to, czego każdy z nas z ulgą wyzbywa się w toalecie. Zapraszam do obejrzenia filmu z prezentacją PeePoo.

Pewnie pamiętacie z lekcji biologii, że ludzkie ekskrementy nie mogą przedostawać się do wody, ponieważ grozi to skażeniem jej patogenami. Dlatego też powstały systemy kanalizacyjne. Niestety, nie w każdym rejonie świata kanalizacja istnieje, a ludzie swe potrzeby fizjologiczne mają nawet tam, gdzie o systemie odprowadzania i utylizowania ścieków nawet nie słyszano. Rocznie umiera 1,5 miliona dzieci z powodu biegunek spowodowanych spożyciem wody skażonej mikroflorą jelitową. To spora ilość – dlatego powstał Peepoo – efekt weny twórczej Andersa Wilhelmsona:  jednorazowego użytku, rzecz jasna, woreczek o podwójnych ściankach. PeePoo ma zastąpić mieszkańcom biednych, slumsowych rejonów toaletę (której i tak  w takich miejscach się nie uświadczy). Tajemnica PeePoo tkwi w wewnętrznej, zielonej warstwie – powleczono ją krystalicznym mocznikiem. Mocznik przy kontakcie z treścią ludzkich jelit rozkłada się do amoniaku i węglanów, co zmienia odczyn pH w worku i powoduje zabicie patogenów. Po użyciu woreczek po prostu się wyrzuca. Jego zawartość rozkłada się w ciągu krótkiego czasu,, a sam PeePoo – ciut dłużej (ale całkowicie). Oczywiście, najlepiej by było, gdyby  zużyty PeePoo trafił do specjalnie przeznaczonego ku temu miejsca – a z tym, to w środowisku slumsowym może być różnie. Niemniej, produkty rozkładu samego woreczka i jego zawartości stają się świetnym nawozem.

PeePoo ma też inną zaletę: jest tani – ma kosztować ok. 2 – 3 centów. I to głównie cena woreczka, uznawana przez jego twórcę za decydujący plus ma wpłynąc na wielką karierę PeePoo. Nie chcę się czepiać, ale z zasady jest tak, że w biedniejszych rejonach świata mamy do czynienia raczej z licznymi rodzinami. I te 2 – 3 centy za PeePoo pomnożone przez liczbę czlonków rodziny, liczbę wypróżnień i liczbę dni w miesiacu da już całkiem okrągłą cyfrę lub nawet liczbę. I nawet jeśli PeePoo sprawdzi się w slumsach amerykańskich, to w np. biednej Kenii może być z tym już trudniej.

Na pewno dzięki PeePoo byłoby higieniczniej; i praktyczniej – woreczek mógłby zrobić prawdziwą karierę wśród globtroterów (może wtedy prześliczne, przydrożne, lecz cuchnące zagajniki można by charakteryzować tylko pierwszymi dwoma przymiotnikami?).

Ale czy byłoby wygodniej? (Już słyszę głosy niezadowolenia tych, którzy w toalecie potrafią spedzić pół dnia, zanim osiągną cel, który sprowadził ich do tego przybytku ulgi doczesnej.)

Kategoria posta: Ekologia, Koncepcje, Różne

Źródło: Popsci, Green Diary

Tagi: PeePoo, toaleta, woda, woreczek

Regulamin komentowania

  • Paweł

    Skoro tajemnicą sukcesu jest mocznik, który jeżeli się nie mylę występuje jak sama nazwa wskazuje w moczu, to nie łatwiej i taniej jest nasikać na taką kupę?

  • Kynareth

    Na pewno komuś się to przyda.

  • gownojad

    a nie lepiej zjesc kloca i popic szczynami?

  • Sareth

    Powinni zrobić poslką wersję, mogliby ją nazwać sikupa :)

  • Zakrza

    Dobre! :D

  • dutur

    ta duzo lepiej zgaduje ze tak robisz

  • ktoś

    „I nawet jeśli PeePoo sprawdzi się w slumsach amerykańskich, to w np. biednej Kenii może być z tym już trudniej.”
    To w stanach nie mają kanalizacji? To niech se te rakiety odpuszczą i kible pobudują. :)

Konopie wolne jak nigdy wcześniej. Moneta za blanta?
Konopie wolne jak nigdy wcześniej. Moneta za blanta?

Zamknij