Dzięki sztucznej fotosyntezie i butelce wody zaopatrzymy domy w taniutką energię (wideo)

Wiem, że tytuł tego wpisu brzmi mało poważnie, ale obiecujące wyniki eksperymentów prowadzonych w ramach projektu ARPA-E wskazują na to, że mając pod ręką butelkę wody, będziemy w stanie zaspokoić zapotrzebowanie domu na energię.

A przynajmniej zaspokoić je w pewnej części. Przepis jest prosty: zwyczajną wodę należy rozbić na tlen i wodór, wykorzystując do tego reakcje podobne tym, które zachodzą w procesie fotosyntezy, światło słoneczne oraz obecność dwutlenku węgla.  Wodór i tlen trafiają potem na elektrody ogniwa paliwowego – i produkcja energii rusza pełną parą. Warunkiem powodzenia eksperymentu jest posiadanie odpowiedniego katalizatora.

Dan Nocera, chemik pracujący nad opisywaną technologią, twierdzi, iż z butelki wody można uzyskać naprawdę dużą ilość energii. Szalenie taniej energii. Na potwierdzenie podaje, że w ciągu czterech godzin można tą metodą wyprodukować ok. 30 kWh energii.

Jeśli istotnie wydajność procesu jest tak wielka, jak wynika z informacji uczestników projektu wytwarzania energii w procesie sztucznej fotosyntezy, technologia ta może stać się autentyczną rewolucją w dziedzinie energetyki. A każde gospodarstwo domowe będzie mogło uniezależnić się od zewnętrznych dostawców prądu. Brzmi zachęcająco, prawda?

O metodzie możecie usłyszeć od samego Dana Nocery – opowiada o niej w poniższym filmie.

Kategoria posta: Ekologia, Technologie

Źródło: Popsci

Tagi: fotosynteza, ogniwa, tlen, wodór

Regulamin komentowania

  • http://flinky.pl Razz

    Może za kilka/naście/dziesiąt lat coś takiego będziemy mogli wykorzystywać w domach, póki co jestem ostrożny z za daleko idącymi wnioskami :) w każdym razie ciekawe i nieprawdopodobne

  • gand

    był już kiedyś taki film „reakcja łańcuchowa”, ale to tak nawiasem.
    Naprawde myślicie, że te wielki firmy energetyczne pozwoliłyby na takie coś?
    dla nich onaczałoby to bankructwo, co więcej wpływy z energetyki idą też do państwa, więc tu mamy kolejny stopień trudności, dalej jest ekonomia – praktycznie bezpłatna energia? niepotrzebne elektrownie, niepotrzebne wszystkie instalacje oraz ludzie do tych obsługi tego wszystkiego.
    Dla mnie, jeśli jest takie coś możliwe (w co wątpie) to w najlepszym wypadku wykupi to jakas firma energetyczna, zamontuje u siebie w elektrowniach, żeby nikt nie wiedział i będzie zbijać na tym jeszcze większą kasę…

  • sig

    Państwo tak wiele na tym nie straci, wzrośnie zapotrzebowanie na wodę. Miejsca pracy dla przynajmniej części „przekwalifikowanych” też się znajdą. Bardziej obawiał bym się o reakcję branży paliwowej, tani, łatwo dostępny wodór może przyśpieszyć rezygnację z benzyny/oleju napędowego (można (a nawet trzeba bo w nocy zasilanie też potrzebne) przecież część produkcji zamiast od razu do ogniwa kierować magazynować w stosownym zbiorniku i potem „tankować’ samochód własnym paliwem)

  • student 25

    Perspektywa taniej energii brzmi zachęcająco ale również uważam, że projekt ten zostanie albo zablokowany albo prawa do niego wykupią koncerny.
    Poza tym jeśli zostało by to wprowadzone w życie to domyślam się, że wymagało by to wody o odpowiedniej klasie czystości za której to oczyszczenie oczywiście trzeba by zapłacić. Istnieje wiele elementów poprzez które można w dziecinnie łatwy sposób zablokować nawet najlepsze dla zwykłego szaraka technologie. Trzeba tylko odrobiny złej woli.

  • JAR

    Z butelki można wyjąc dużo energii, ale ile trzeba włożyc, ile to będzie trwało i kosztowało.
    To takie same bajki jak z zimną fuzją.

    Rośłinki z chlorofilem nie robią tego za darmo (ziemia, nawozy, praca) i trwa to długo, a w procesie dostajemy między innymi cukry (skrobia to też cukier), które można przerobic na alkochol. Mamy też olej, który można spala bezpośrednio.

    Taniej będzie z reaktorów atomowych, a za chwilę (10 lat) z termojądrowych.

  • sig

    Reaktory jądrowe do zbyt bezpiecznych się nie zaliczają, i dodatkowo kłopotliwe „odpady poprodukcyjne’ jak już to „fuzyjne” jak nasze słońce ew antymateria (póki co więcej energii kosztuje jej wytworzenie i przechowywanie niż potem uzyskujemy, ale wszystko do czasu). Ta ostatnia ma tą zaletę że „odpadów” brak, całe paliwo jest zamieniane w energię.

Takiej żarówki nie znajdziecie w żadnym sklepie
Takiej żarówki nie znajdziecie w żadnym sklepie

Zamknij