Armia amerykańska stawia na superplastyczną ceramikę

Ceramika w wojsku? Chodzi tutaj nie tylko o kubki i inne naczynia, ale również np. o wysokiej klasy kamizelki kuloodporne, izolatory, osłony termiczne, czy wreszcie zwyczajne świece zapłonowe (bez których zresztą mobilność armii stanęłaby pod znakiem zapytania). Wytworzenie całego tego ceramicznego misz-maszu, zaspokajającego potrzeby wojska, pochłania mnóstwo energii.

Znalazł się jednak sposób, by obniżyć (i to całkiem mocno) ilość energii potrzebnej do wytworzenia wspomnianych wyżej przedmiotów. Wystarczy, by ceramika stała się superplastyczna. A tę właściwość uzyskać można genialnie prosto.

Naukowcy z North Carolina State University odkryli bowiem, że poddanie materiałów krystalicznych, w tym ceramiki, działaniu stosunkowo słabego pola elektrycznego powoduje, że stają się one superplastyczne. To zaś oznacza, że do ich formowania nie trzeba używać aż tak wielkiej ilości energii, a powstające z superplastycznych materiałów np. kamizelki kuloodporne są wyższej jakości. (Uczepiłam się niejako tych kamizelek, ale to one są głównym motorem napędowym badań nad rozwojem technologii taniej produkcji tej wybitnie ochronnej części żołnierskiej garderoby.) Proces jest nieskomplikowany, prawda?

Dowództwo wojsk USA ma nadzieję, że energooszczędne kamizelki kuloodporne będzie mogło dopisać jako kolejną pozycję do wciąż wydłużającej się listy eko-dokonań armii.

Kategoria posta: Aktualności, Technologie

Źródło: Ekoblogia

Tagi: ceramika, USA, wojsko

Regulamin komentowania

  • PhysX

    Nie żebym chciał psuć komuś teorię, ale armii amerykańskiej nie za bardzo zależy na bezpieczeństwie żołnierzy. Na amerykańskim rynku dostępne są kamizelki kuloodporne „Dragonskin”, które są w stanie wytrzymać eksplozję granatu przymocowanego bezpośrednio do niej bez penetracji, zaś aktualnie używany body armor ma problemy z wytrzymaniem ostrzału z broni kalibru 7.62. Armia amerykańska nie tylko odmówiła wprowadzenia nowych kamizelek do użytku, ale zakazała (!!) korzystania z nich na własną rękę swoim żołnierzom. I oświadczenia te wydała jeszcze przed testami balistycznymi nowych kamizelek.

    Choć trzeba przyznać, technologia całkiem interesująca.

  • piotr34

    Mimo wszystko jest to jedna z niewielu armii ktore MASOWO uzywaja kamizelek kuloodpornych i to juz od lat.Dragonskin jest swietny ale drogi to sie nie dziwie.A zreszta na You Tube mozna zobaczyc wielu amerkanskich zlonierzy ktorzy Dragonskina nosza wiec ten zakaz to chyba nie jest egzekwowany.

  • Piotr

    Armia ma standardy, które każdy produkt musi spełnić przechodząc testy wykonane przez armię. Ważniejsze jednak, że ma zwykle podpisany kontrakt na wiele produktów jednej firmy i rozpoczęcie testów konkurencyjnego produktu samo w sobie może być uznane za wprowadzenie do zerwania kontraktu. A ważniejsze dla bezpieczeństwa żołnierzy nie jest to czy przetrwają wybuch granatu przystawionego do ciała (bo to raczej nie zdarza się zbyt często) tylko to jak szybko zostanie wyeliminowany przeciwnik.

    Jeśli więc masz kontrakt który zapewnia ci broń, amunicję, bomby, samoloty bezzałogowe i kamizelki jako całość to logicznym jest że nie ma szans na zmianę kamizelek.

  • jendrysz

    Jeszcze ważniejsze jest nie dać siebie wyeliminować, bo tylko wtedy będzie miał kto eliminować przeciwnika.
    Logicznym jest, że za taki kontrakt (blokujący lepsze rozwiązania) ktoś powinien być ukarany, a sam kontrakt zmieniony.

  • PhysX

    Przykład z granatem miał jedynie obrazować wytrzymałość kamizelki – jak już mówiłem, jeśli dzisiejsze kamizelki w pewnych warunkach nie wytrzymują ostrzału z AK47, a dragonskin potrafi bez penetracji zaabsorbować siłę wybuchu granatu tuz przy powierzchni, to coś tu jest nie tak. Pozwoliłem sobie pominąć, że DS jest lżejszy, pokrywa większą powierzchnię ciała i jest bardziej elastyczny, w mniejszym stopniu męcząc użytkownika. Ale to kwestie wyboru i wygody, nie jest ważne w argumentacji :)

    Armia amerykańska ma tysiące dostawców i firm którym daje zlecenia. I owszem, występują kontrakty na wiele produktów, ale nie ma firmy która jednocześnie produkuje broń, bomby, samoloty, czołgi i kamizelki – jeśli już, to co najwyżej elementy odzieży, buty, hełmy i kamizelki razem. I jeśli polityka armii amerykańskiej ma być szczera (chwalą się że zapewniają żołnierzom „najlepszą dostępną na rynku ochronę”), to zmiana jednego dostawcy nie powinna być okupowana krwią żołnierzy, którzy wcale nie musieli umrzeć. Ale wniosek mnie nie zaskakuje – wszystkie organizacje państwowe to hipokryzja w zastraszających ilościach.

  • Mariusz

    jakby cena nowych była taka sama jak modeli obecnie uzwywanych to by je zastapili. prawdopodobie drozsze materiały a wiec koszty produkcji wiekszy i co za tym idzei cena.

  • Ceneove

    Thanks for your patience and sorry for the inconvenience!
    Best regards, Mary, CEO of web advertising

Projekt Avatar - wojsko sięga po pomysł z filmu
Projekt Avatar - wojsko sięga po pomysł z filmu

Zamknij