Gdyby marzenia się spełniały, ile kosmosu znałby człowiek?

Księżyc zdobyty

Księżyc zdobyty

Marzenia o docieraniu do gwiazd i badaniu innych światów są tak stare jak ludzkość. Ponieważ póki co poziom techniki jest zbyt niski, aby postawić stopę choćby na Neptunie czy księżycach Saturna, pozostają obserwacje za pomocą teleskopów, posyłanie sond oraz… wyobraźnia. Jak daleko sięgali nią autorzy fantastyki? Ile kosmosu według nich może poznać człowiek?


Gadżety z filmów science fiction – które można kupić?

Można by zacząć przegląd od mitów i legend, których bohaterowie docierali na Księżyc – jak choćby Pan Twardowski. Jednak to dopiero Juliusz Verne opisał pierwszą tego typu wyprawę, a po nim Jerzy Żuławski stworzył ponadczasowe dzieło „Na srebrnym globie” (1903). Pisarze ci prezentowali Księżyc jako miejsce nadające się do życia i z atmosferą pozwalającą na swobodne oddychanie. Zważywszy na fakt, że Lunę mamy na wyciągniecie ręki, nie jest to nawet setna promila kosmosu.

A oto pierwszy film science fiction prezentujący wyprawę na Księżyc z 1902 roku!

Nieco dalej trafiliśmy w licznych powieściach dotyczących eksploracji Marsa. „Kroniki marsjańskie” Raya Bradbury’ego, spisane w 1950 roku, ukazują historię zdobywania Czerwonej Planety w latach 1999-2026. Jak widać, nie sprawdził ani termin, ani odkrycie rozwiniętej cywilizacji na sąsiednim globie. W „Fiasku” Lema docieramy już do obrzeży Układu Słonecznego, gdzie Słońce jest tylko odległym punkcikiem na Tytanie, księżycu Saturna, który ludzkość ostro eksploatuje. Jednak w skali astronomicznej nadal jesteśmy na własnym podwórku.

Mgławica Andromedy

Mgławica Andromedy

Gadżety rodem z science fiction

Po locie Gagarina nastąpiła fala optymizmu związana z podbojem kosmosu przez człowieka i na kartach powieści fantastycznych ludzkość docierała do odległych zakątków kosmosu. Jednak „odległy” w skali ludzkiej wcale nie musi oznaczać dużego dystansu w skali astronomicznej. Doskonałym tego przykładem jest świetna powieść Siergieja Sniegowa „Dalekie szlaki”.

Wraz z bohaterami przemierzamy lata świetlne, docieramy do setek planet, poznajemy mnóstwo ras inteligentnych, jednak są to zaledwie 1-2 % kosmosu. Mimo zaawansowanej technologii wciąż bardzo daleko nam do centrum własnej galaktyki! Jest ona średniej wielkości skupiskiem, jakich niezliczona ilość znajduje się we wszechświecie. Choć w porównaniu z XXI wiekiem nasza znajomość kosmosu uległa zwiększeniu o kilka tysięcy procent, to jednak w skali kosmicznej jest to ledwie wyjście z własnego podwórka na ulicę przed domem.

Warto zauważyć, że większość autorów science fiction zdawała i zdaje sobie sprawę z ograniczeń, jakie nakłada na ludzi i ich technologię sama natura, dlatego zapuszczanie się w najdalsze rejony kosmosu jest przeważnie potraktowane z przymrużeniem oka.

Dobre przykłady to „Autostopem przez galaktykę” Adamsa, w której to książce można skakać po dowolnych obszarach kosmosu, czy humorystyczne wyprawy bohaterów Lema do planet zamieszkałych przez NFR (Najwyższa Faza Rozwoju). Pomijam takie zabawy, jak Star Trek czy Gwiezdne wojny, w których można pokonywać przestrzeń dzięki różnym wymyślnym technologiom.

Astronauci na Marsie - wizja artystyczna

Astronauci na Marsie - wizja artystyczna

Jakie błędy popełnia się w filmach SF?

Gdyby więc marzenia stawały się rzeczywistością, ludzkość byłaby w stanie poznać zaledwie kilka procent obszaru wszechświata. Sądzę, że większe rejony mogłyby zostać zbadane w przyszłości, jednak wówczas ludzkość będzie już nieco inna niż dzisiejsi przedstawiciele homo sapiens.

Na koniec fragment filmu, który dobitnie wskazuje na nikłość ludzkich starań mających na celu eksplorację kosmosu.

Regulamin komentowania

  • http://ss@op.pl dd111

    Myśmy nawet jeszcze za drzwi domu nie wyszliśmy , jedynie co to przez dziurkę od kluczą popatrzyliśmy :):):) ale taka jest prawda na razie technologicznie jesteśmy za mało rozwinięci aby daleko podróżować w kosmos.

  • http://cmos.blox.pl cmos

    Wygląda na to, że autor notki przeczytał z pięć powieści na krzyż. Bo pewnie nie słyszał nawet o całej masie mniej lub bardziej udanych utworów z gatunku Space Opera, gdzie floty na tysiące statków latają po wszelkich zakątkach kosmosu. A większość z tych powieści była pisana jak najbardziej na poważnie i to zazwyczaj znacznie przed Gagarinem.
    No ale czego się spodziewać po kimś, dla kogo „Dalekie szlaki” są świetną powieścią. To przecież czytane już w latach 80-tych ubiegłego wieku było w wielu miejscach niezamierzenie śmieszne.

    No i to „daleko nam do centrum galaktyki” i że to „1-2% kosmosu” w jednym akapicie…

    link

  • mrowczak123

    Największą bolączką powieści SF jest właśnie brak świadomości pisarzy o problemach technologicznych oraz naturalnych podróży przez kosmos. Ale większość woli czytać te odrealnione powieści, gdyż te bardziej realistyczne sa dla większości nudniejsze.

  • cyberangel1975

    „Pomijam takie zabawy, jak Star Trek ”
    tekst trochę bez sensu *chyba, że nie wiem o co autorowi chodziło). jeśli mowa o eksploracji kosmosu w ludzkiej wyobraźni to właśnie Star Trek jest na pierwszym miejscu…

  • Henryk+Tur

    Star Trek powiela mnóstwo tandetnych schematów. Poczynając od antropomorfizmu, kończąc na kolektywnym rozwiązywaniu problemów. Kicz.

  • Henryk+Tur

    Autor notki czyta fantastykę od połowy lat 80-tych, nadto sam ją pisuje, a poza tym od kilku lat zawodowo recenzuje. Space Opera opisałem krótko w tym miejscu „Pomijam takie zabawy, jak Star Trek”. Większość z tych powieści była pisana przed Gagrinem? LOL. Poprosze liste przynajmniej 10 pozycji.
    „No ale czego się spodziewać po kimś, dla kogo „Dalekie szlaki” są świetną powieścią” – zpewnoscią tego, że zna się na rzeczy. Było niezamierzenie śmieszne? A w którym miejscu?

  • mtr

    No tak, bo przeciez w obrebie jednej galaktyki nie moze byc tak ze wszyscy jako tako sa do siebie podobni ? Pozatym chyba lepiej oglada sie film w ktorym bohater gada z kims kto przypomina czlowieka bo w przeciwnym wypadku raczej ogladalnosc spada. A bylo pare odcinkow gdzie gadali i nawet z ziarenkami piasku..

    PS. Zdjecie Galaktyki Andromedy podpisane jest jako mglawica.

  • macentos

    No ale gdyby znali rozwiązanie tych problemów to chyba stąd, że faktycznie odwiedzalibyśmy miejsca przez nich opisywane :|

  • Otaq

    Henryk+Tur powiedział: Poczynając od antropomorfizmu

    Bo w końcu nie do pomyślenia jest, że dwa (lub więcej) organizmy o zupełnie różnym pochodzeniu żyjące w podobnym środowisku mają zbliżony schemat budowy ciała. To zupełnie tak jakby ssaki żyjące w wodzie były podobne do ryb! Absurd! Zaraz… chwila…

    Henryk+Tur powiedział: kończąc na kolektywnym rozwiązywaniu problemów

    Według wielu naukowców, futurologów itp. cywilizacja aby osiągnąć odpowiednio wysoki poziom rozwoju musi być dostatecznie pacyfistyczna. Inaczej sama się unicestwi po wynalezieniu jednej czy drugiej broni masowego rażenia.

  • http://paranoiczny.blog.pl/ Marcin Grabowski

    Najlepiej rozwiązana antropomorfizacja z jaką się spotkałem w sf, to pomysł Siergieja Łukianienki w „Lordzie z Planety Ziemia” (jak ktoś czytał, to wie o co chodzi, jeśli nie, to nie będę spoilerował, bo może komuś ta pozycja jeszcze w rączki trafi). Swoją drogą jest to wg mnie jeden z lepszych współczesnych autorów specjalizujących się w fantastyce naukowej. Więc jak komuś umknął do tej pory, to szczerze polecam, bo czyta się naprawdę świetnie.

  • Henryk+Tur

    Mi się właśnie Sniegow podobał, bo strzelił tyloma pomysłami na obcych, że ho-ho. Na przykład istoty widoczne tylko w twardym promieniowaniu albo coś w rodzaju głowonogów, poruszających się ruchem obrotowym.
    A za Lordem sie rozejrzę.

  • malosz

    powodzenia w chodzeniu po neptunie

  • genius88

    Na tym polega powiesc fantazy… To co teraz wydaje sie „odrealnione” w przyszlosci nie musi byc, a przez to ze sa ludzie, ktorzy wychodza poza schemat (chociaz czasem za bardzo ich ponosi ;P), to dzieki nim mamy „telefon bez drutu” chociazby. Czy ktos moze mi wyjasnic o co common w tym drugim filmiku? Niestety nie mialem okazji obejrzec tego filmu, przez to ten fragment jest dla mnie, jak sceny nakrecone przez nawiedzonego rezysera. ;-P

  • http://cmos.blox.pl cmos

    „Poprosze liste przynajmniej 10 pozycji.”

    Listę przygotuję później, bo teraz jestem w pracy, a nie chcę żebyś mi potem wyciągał że te dwa przykłady to rok za późno.

    „było niezamierzenie śmieszne? A w którym miejscu?”

    Chociażby w wychwalaniu wyższości komunizmu w stylu radzieckim. Owszem, ktoś młodszy może nie zauważyć bo to nie jest podane wprost, ale w końcu lat 70-tych (gdy to czytałem, wydanie „Iskier” z 1972) gryzło strasznie.

    link

  • cyberangel1975

    rozumiem, że „Podróż na Księżyc” i „Autostopem przez galaktykę” to czysta fantastyka naukowa (o Twardowskim nawet nie wspomnę)…

    tekst jest o czym jest, dlatego Star Trek nie powinien być pominięty (Star Wars to inna bajka bo to „dawno temu w odległej galaktyce”). oczywiście rozumiem, że ST to nie poziom Asimova czy Clarka ale akurat ten serial jak nic innego przedstawia ludzkie marzenia w kwestii poznawania kosmosu (dokładnie to co w tytule).

    a co do obcych, jak na razie żadnego nie spotkaliśmy, więc zarzucanie komuś, że jego obcy jest gorszy jest bez sensu :D

    p.s. Neptun nie jest najlepszym przykładem w kwestii stawiania stopy na jakiejkolwiek planecie

  • http://gadzetomania.pl/author/henryk-tur Henryk Tur

    O tym komunizmie to każdy autor MUSIAŁ wtedy napisać. No takie czasy były. Ale zauważę, że tego typu teksty padają tam ze 2 razy na kilkaset stron, wiec i tak nie jest źle.

  • http://gadzetomania.pl/author/henryk-tur Henryk Tur

    Przecież z tym Neptunem to taka metafora jest…
    Poza tym – kto Wam powiedział, że kiedyś chodzenie po gazowych olbrzymach nie będzie możliwe, hm?
    @cyberangel1975 -> ja tu piszę ogólnie o powieściach s-f, więc Adams się łapie. A co do tego, że Star Trek „przedstawia ludzkie marzenia w kwestii poznawania kosmosu” – tylko że to jest przeniesienie tego, co mamy na Ziemi w skalę kosmiczną. Na przykład Klingoni – to przecież Mongołowie.Twórcy Star Treka mieli nieco ograniczoną wyobraźnię.

  • Jan+Kowalski

    W „Fiasku” S.Lema bohateriowie dotarli jednak „troche dalej” niz tylko do Tytana …
    No i jest jeszcze „Oblok Magellana”, tez dosyc daleko.

  • http://cmos.blox.pl cmos

    Henryk Tur powiedział: O tym komunizmie to każdy autor MUSIAŁ wtedy napisać. No takie czasy były. Ale zauważę, że tego typu teksty padają tam ze 2 razy na kilkaset stron, wiec i tak nie jest źle.

    Oj, radziłbym przeczytać to jeszcze raz pod tym kątem, nie tylko szukając słowa „komunizm”. Chociaż chyba rzeczywiście młodsi czytelnicy nie obyci z realnym socjalizmem nie załapią gdzie jest smieszno a gdzie straszno.

    link

  • łom

    Ludzie znajdują na księżycu artefakt, który wysyła sygnał w kierunku Jowisza. Zostaje wysłany statek. Na miejscu jeden z członków załogi wpada w tunel czasoprzestrzenny. Po drugiej stronie budzi się w widocznym na filmie pomieszczeniu. Zostało ono stworzone przez obcych na podstawie jego wspomnień. Biała kula to kapsuła ratunkowa w której się znajdował w momencie przejścia przez tunel. Starzec to on sam. Chodziło o to, aby pokazać, że będzie żył w tej klatce do śmierci. Wtedy odrodzi się jako kosmiczne dziecko, niematerialny byt i takie tam. W domyśle otrzymuje wiedzę obcych i ma oświecić ludzi.

  • genius88

    Poznalem, ze to on sam i domyslilem sie ze chodzi o jakis cykl zycia, ale dziwne to dla mnie wszystko bylo. Dziekuje, ze wiedze w pigulce. :)

  • Henryk+Tur

    Bohaterowie owszem. Ale gdy Angus Parvis ląduje, to najdalszy przyczółek ludzkości i nie ma dalej słowa o tym, aby wyszła dalej. Zaś „Obłok” skupia się bardziej na psychologii tłumu niż odkrywaniu zakątków kosmosu. Nawet Biała jest ledwie tam wzmiankowana…

  • Henryk+Tur

    A wyjaśnisz mi, gdzie stwierdziłem, że Space Opera zaczęła się od Gagarina? Bo jakoś tego w tekście nie widzę… „Bezduszne równania” space operą?! ?Syntax error. Tu chodzi o wybór, ale skoro znasz, to chyba nie muszę tłumaczyć… I pozwolę sobie zauważyć, że na tej liście miały być książki, gdzie „floty na tysiące statków latają po wszelkich zakątkach kosmosu.”
    Jako że lubię porozmawiać ze znawcą, udamy, że Godwina tu nie było, ok?

  • łom

    Alfred Elton van Vogt prekursor space opery – „Misja międzyplanetarna” z 1950r, „Wyprawa do gwiazd” z 1952r.
    - „Gwiazdy moim przeznaczenie” Alfreda Bestera, 1956,

  • temp

    Nie jest wykluczone, że wszechświat jest nieskończony.

  • Nusu

    Jakie znacie stare filmy Si-Fi ?? Zróbcie liste :) Właśnie sciagam „2010 The Year We Make Contact” i dla przypomnienia sobie „2001 A Space Odyssey”

Historia sztucznego człowieka cz. II
Historia sztucznego człowieka cz. II

Zamknij