Miniaturowy drift, czyli czy warto kupować samochód RC? [wideo]

Kto nie ma czasami ochoty wrócić do dzieciństwa i pobawić się wszystkimi zabawkami, które kiedyś mogliśmy oglądać wyłącznie w telewizji? Może teraz kiedy nas na to stać warto wydać trochę pieniędzy i zamienić salon w tor wyścigowy?

Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w poniższej recenzji. Nie ukrywam, że podszedłem do niej ze sporym entuzjazmem ale i oczekiwaniami. Nigdy wcześniej nie miałem okazji pobawić się przez dłuższą chwilę modelem, który aspiruje do miana czegoś więcej niż zabawki. Recenzja jest więc pisana z pkt. widzenia początkującego kierowcy.

Opis na stronie producenta – firmy NitroTek – przekonywał mnie, że wybrany samochód pozwoli na wykonywanie kontrolowanych poślizgów podobnych do tych, którymi bawią nas prawdziwi mistrzowie kierownicy. Czy auto wyszło z testu obronną ręką?

Wygląd

Samochód nie należy do największych, ale dzięki temu z powodzeniem można używać go nawet w zamkniętych pomieszczeniach. Niestety aby w pełni cieszyć się możliwościami zabawki potrzebne jest mieszkanie z dużą, płaską i w miarę gładką powierzchnią, pozbawioną mebli i innych potencjalnych przeszkód. Aby wykonać w miarę satysfakcjonujący poślizg, samochód musi rozwinąć prędkość, która jest zbyt duża do komfortowej zabawy w małych pomieszczeniach.

Karoseria, to zwykła nakładka z elastycznego plastiku, która nadaje zabawce wygląd Peugeota 307 CC WRC. Nie jest przesadnie realistyczna, ale chroni wnętrze auta przed ewentualnymi kolizjami i brudem.

Instrukcja

Tutaj muszę wspomnieć o największej i na szczęście jednej z niewielu wad zabawki. Instrukcja dołączona do samochodu, to po prostu kilka zadrukowanych kartek, które jak się okazało nie dostarczają odpowiednio wyczerpujących informacji na temat funkcjonowania modelu.

Wskazówki dotyczące postępowania z samochodem są wystarczające o ile nie zaczniemy mieć z nim problemów. Do najważniejszych informacji należą te o kolejności uruchamiania pilota zdalnego sterowania oraz samego samochodu. Pilot zawsze musi być uruchamiany pierwszy i wyłączany ostatni. Również informacje dotyczące koniecznych zabiegów konserwacyjnych wydały mi się wyczerpujące.

Niestety w pewnym momencie samochodzik przestał we właściwy sposób reagować na polecenia wysyłane za pośrednictwem pilota. Jednym z rozwiązań tego problemu mogło być zresetowanie układu ESC (Elektroniczny Kontroler Prędkości). Schemat umieszczony w instrukcji wskazywał gdzie należy szukać przycisku resetu. Niestety, jak się okazało zaznaczone miejsce było puste (nawet na rysunku) i próżno było w nim szukać czegokolwiek poza małym otworkiem, przez który prześwitywała płytka drukowana. Na zdjęciu znajdował się inny niż w zabawce układ ESC. Na szczęście po rozładowaniu na ponownym naładowaniu akumulatorków, zachowanie samochodu wróciło do normy.

Pierwsze uruchomienie

Po zapoznaniu się z instrukcją nie miałem żadnego kłopotu z uruchomieniem zabawki, a opanowanie sterowania również nie nastręczało problemów. Nawet moja dziewczyna poradziła sobie z tym wyzwaniem stosunkowo szybko. Pilot zdalnego sterowania to standardowy pistoletowy kontroler z kołem sterowym i spustem odpowiadającym za jazdę do tyłu i do przodu. Pilot jest dość czuły, a samochód błyskawicznie reaguje na nasze polecenia.


Jak na model wyposażony w silnik elektryczny, samochód porusza się dość szybko, więc zabawa w małych pomieszczeniach nie należy do najwygodniejszych. Pomimo tego pierwsze 30 minut spędziłem na przeganianiu kota z jednego pokoju do drugiego (w tym miejscu chciałbym go za to serdecznie przeprosić). Po wstępnym oswojeniu się z zabawką, przeniosłem się na znacznie wygodniejszą brukowaną ulicę.

Dopiero tutaj samochód mógł pokazać na co go stać. Dzięki gładkim oponom i dość mocnemu silniczkowi, zabawkę można zmusić do wykonywania wspomnianych poślizgów, a nawet do kręcenia charakterystycznych bączków. Zabawa była wyjątkowo przyjemna, a pokaz umiejętności samochodu, dość szybko zwabił w pobliże mojego domu kilka okolicznych dzieciaków.

Podsumowanie

Recenzowany model jest jednym z najtańszych w ofercie firmy NitroTek. Mimo wszystko wydatek rzędu 300 zł należałoby porządnie przemyśleć. Na początek warto zastanowić się, czy naprawdę potrzebujemy zdalnie sterowanego samochodu lub czy osoba, którą chcemy nim obdarować będzie wystarczająco cierpliwa aby prawidło zadbać o prezent.

Samochód wymaga między innymi regularnego czyszczenia i dość ścisłego przestrzegania wskazówek zawartych w instrukcji. Z tego względu zabawka nie nadaje się dla większości młodszych dzieci. Producent słusznie zamieścił na pudełku informację o minimalnym wieku użytkownika (14 lat).

Jeżeli spełniamy wszystkie powyższe warunki i dysponujemy kwotą 300 złotych, to mogę śmiało polecić model Flying Fish 2 Peugeot 307 CC WRC. Sterowanie jest intuicyjne, a wykonywanie kontrolowanych poślizgów dostarcza wyjątkowo dużo satysfakcji.

Regulamin komentowania

0 comments

Komentarze archiwalne