iPhone’owe szpiegowanie – krajobraz po bitwie

Będąc osobą, która jakiś czas temu opuściła okopy na froncie wojen konsumentów z korporacjami i samymi sobą, starałem się obiektywnie przyjrzeć zamieszaniu z urządzeniami śledzącymi użytkowników.

Najwcześniej na to odkrycie zareagowali fani iOS-a i Androida. Nagły cios, który spadł na Apple’a, wywołał okrzyk triumfu użytkowników Androida i falę usprawiedliwień zwolenników jabłka. Pierwsze doniesienia dotyczyły tego, że urządzenia Apple’a szpiegują swoich użytkowników i zapisują miejsca ich przebywania w tajnym pliku. Jednak nie minęło kilka dni, a okazało się, że Android robi w zasadzie to samo, tylko trochę inaczej. Wtedy też ogień dyskusji przeniósł się na witryny informacyjne, a ja zauważyłem trzy niezwykle intrygujące zjawiska.

Zjawisko pierwsze: Skrzywienie niezbyt zawodowe

Pierwsza rzecz, jaka mnie zaciekawiła, to reakcja serwisów informacyjnych i blogosfery. Wiele redakcji zachowało dozę rozsądku w opisywaniu sprawy, ale spora część zareagowała dość emocjonalnie. The New York Times, odnosząc się do faktu zapisywania lokalizacji przez urządzenia Apple’a, wyniośle pytał w tytule: No i co z tego? Z kolei CNN nawet nie zastanawia się głębiej nad sprawą, tylko od razu przedstawia szereg powodów, dla których na pewno powinniśmy się martwić.

Oczywiście nie są to dowody na ewidentne sympatie bądź antypatie wielkich redakcji, ale skrzywienie (zwłaszcza u większych graczy medialnych) jest widoczne. Blogosfera i fora internetowe to w dużej mierze wojna nuklearna iOS-a z Androidem, czyli kolejna okazja, by przyłożyć sobie wzajemnie – w mniej lub bardziej wyszukanym stylu.

Zjawisko drugie: Wielcy wykluczeni

Z całego tego zamieszania wyłania się kolejna zaskakująca rzecz – ekskluzywność afery. Nie mogłem się doszukać informacji o ewentualnym szpiegowaniu przez Symbiana, badę czy MeeGo! Opinia publiczna zajęła się tylko dwoma systemami, pomijając starego wyjadacza i młodych gniewnych. Moim zdaniem jest to całkiem wymierny wskaźnik realnej popularności systemów operacyjnych. Mimochodem wydało się, co tak naprawdę liczy się dla ludzi mediów i samych użytkowników.

Pominięte systemy z czasem trafią w tym kontekście na internetowe łamy i z pewnością dowiemy się, czy nas śledzą, ale ten policzek musiał choć trochę boleć. Bo nawet gdy mówią źle, to zawsze lepiej gdy mówią. To dość stara zasada, ale wciąż aktualna.

Zjawisko trzecie: Poszukiwania winnego

Po mocno nagłośnionym liście otwartym jednego z senatorów do ekscentrycznego prezesa Apple’a nadszedł czas na wytoczenie procesu gigantowi z Cupertino. Pierwszy pozew już wpłynął na Florydzie. Znając patologię toczącą amerykańskie sądownictwo, w którym dolar z reguły zwycięża nad prawdą, nie spodziewam się rychłego i logicznego rozstrzygnięcia afery. Mogę jedynie zwrócić uwagę na rzecz, której zabrakło w całej dyskusji, a jest moim zdaniem główną przyczyną całej afery – brak świadomości konsumenckiej.

W realiach mniej lub bardziej wolnego rynku to my decydujemy, jaki produkt otrzymujemy i czy chcemy za niego płacić. Musimy więc pogodzić się z faktem, że na szpiegowanie zgodziliśmy się poprzez akceptację umowy licencyjnej, która nastąpiła z momentem przekazania karty kredytowej sklepikarzowi. A skoro się zgodziliśmy, to znaczy, że można z nami takie rzeczy wyczyniać. Co więcej, ogólność zapisu w umowie zawartej w iTunes pozwala na gromadzenie znacznie większej ilości danych o naszych wędrówkach, niż dzieje się to teraz.
Odpowiedzmy więc sobie na pytania:

    Czy czytamy te umowy (które są ogólnodostępne zgodnie z przepisami prawa) i czy jesteśmy świadomymi konsumentami?
    Czy to oni nas krzywdzą, czy my krzywdzimy sami siebie, pozwalając im na coraz większą inwazję w naszą prywatność?

Nagły koniec afery i klasyczny Steve Jobs

Gdy piszę te słowa, temat szpiegowania przez iOS-a i Androida (któremu, nawiasem pisząc, znacznie łatwiej się obronić, bo ciężko zaatakować kilka firm i organizacji) został przez media opuszczony niczym niechciane dziecko. Świat powrócił do ukochanych gadżetów i chyba pogodził się z niedolą użytkownika nowoczesnych technologii. Steve Jobs, w swoim doskonale znanym stylu, skwitował całą sytuację krótko i zwięźle:

[...] Nikogo nie śledzimy. Krążące informacje są nieprawdziwe.

Świat odetchnął z ulgą?

Regulamin komentowania

  • Santyago

    Android trochę inaczej? Fundamentalnie inaczej – wyraźnie pyta czy sobie tego życzymy. Podczas pierwszego uruchomienia, jednym z pytań jest anonimowe gromadzenie danych o naszym położeniu.

  • mtr
  • Pink

    Jeżeli to kwestia braku świadomości konsumenckiej, jak napisał autor artykułu, to dlaczego w różnych instrukcjach obsługi przypomina się, że kabel zasilający musi być wpięty do gniazdka ( wydawałoby się oczywista oczywistość ), a w tym przypadku bagatelizuje się tak istotną informację, że dane są gromadzone i przesyłane. To powinno być wyeksponowane, aby ludzie wiedzieli na co się decydują. W wielu komentarzach pojawia się tekst, że i tak służby mogą pozyskać te dane od operatorów. Owszem lecz nie tak dokładne jak w tym przypadku.
    Apple i Google to marki amerykańskie, tam są ich centrale. W oparciu o „Patriot Act” władze USA mogą od nich wydobyć dowolne dane tak jak zrobiono w przypadki Twittera.
    Jezeli Jobs twierdzi, ze „nikogo nie śledzimy” to po co te bazy danych?
    Jeżlei mamy dopatrywać się ukrytych celów, to może jest tak jak w przypadku osławionego „Blakwater” i im podobnych. W razie wpadki rząd USA może powiedzieć to nie my to prywatna firma. Albo, w USA ludzi się nie torturuje, a tajnych więzień CIA na świecie nie było.

  • Gg

    jjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjj

  • Anonim

    Ważne aby nie bagatelizować sprawy. Takie pliki powinny być czyszczone a nie przechowywane w kopii zapasowej – PO CO TO KOMU? (odnoszę to do normalnego usera)

  • Patryk

    Ta grafika z kapeluszami się wam udała, nie powiem

  • Daniel

    Hehe, i tak kapelusz na jabłku jest ładniejszy ;-)

  • http://www.ubuntunius.blogspot.com Dawid Dubanosow

    nie prawda, na androidzie bardziej pasuje ;P

Galaxy Tab 2 - nadchodzi pierwszy tablet Samsunga z Androidem ICS?
Galaxy Tab 2 - nadchodzi pierwszy tablet Samsunga z Androidem ICS?

Zamknij