Słynne narzędzia tortur – średniowiecze [cz. 2]

Toca (Fot. Wikimedia Commons)

Toca (Fot. Wikimedia Commons)

Zapraszam do lektury kolejnej części cyklu poświęconego narzędziom tortur. Przed tygodniem przedstawiłem urządzenia, stosowane w czasach starożytnych. Dzisiaj narzędzia stosowane w epoce powszechnie kojarzonej z torturami. Zobacz, jakie męki wymyślono w średniowieczu.

Inkwizycja

Stereotypowe wyobrażenie procesu, prowadzonego prez inkwizycję

Stereotypowe wyobrażenie procesu, prowadzonego prez inkwizycję

Średniowieczne tortury bardzo często kojarzone są z inkwizycją. Niestety, jej współczesny obraz to przeważnie dwie skrajności. Powszechnie pokutuje mit krwiożerczej instytucji, obsadzonej przez sadystów, dewiantów i fanatyków religijnych, skazujących na stos i wymyślne męki wszystkich, którzy znaleźli się pod ręką.

Drugi obraz jest całkowicie przeciwstawny – apologeci inkwizycji usiłują zrobić z niej coś w rodzaju dżentelmeńskiego koła dyskusyjnego, w pobożnym skupieniu i z miłością bliźniego dociekającego prawdy. Oba te obrazy są równie fałszywe, jak stereotypowe rogate hełmy wikingów czy skrzydła husarii.

Czym była inkwizycja? Nie wnikając w niuanse prawne i teologiczne, można uznać ją za rodzaj trybunału, którego zadaniem było identyfikowanie heretyków i nawracanie ich. W rozumieniu współczesnych było to wyrazem troski o grzeszników, chronionych w ten sposób przed wiecznym potępieniem.

Doniosłą innowacją, wprowadzoną przez inkwizycję było – przynajmniej w teorii – przeprowadzanie nowoczesnego procesu. Występował w nim, co było nowością, obrońca oskarżonego.

Ivy Bridge – Intel odsłania karty. Nowe informacje o Haswell

Zalecano również umiar w torturowaniu, które ograniczone było licznymi zastrzeżeniami, jak dopuszczalna długość kaźni,  zakaz torturowania ciężarnych kobiet lub zadawania obrażeń powodujących krwawienie. Proces, przynajmniej w teorii, miał na celu bezstronne określenie, czy oskarżony dopuścił się herezji.

Niestety, te sensowne i niezwykle humanitarne jak na swoją epokę założenia dużo gorzej wyglądały w praktyce. Problemem była choćby instytucja obrońcy – powszechne było przypisywanie mu poglądów oskarżonego. Stosując wybiegi formalne obchodzono również zakazy, dotyczące tortur.

Ważną, choć często pomijaną kwestią jest również wykonywanie wyroków. Teoretycznie inkwizycja nie miała z nimi nic wspólnego. Po ustaleniu, że oskarżony jest heretykiem, przekazywano go władzy świeckiej. Choć formalnie inkwizycja nie odpowiadała za ewentualną śmierć oskarżonego, w rzeczywistości to od wyroku trybunału inkwizycyjnego zależało, czy osądzona osoba będzie żyć.

Mimo tego mit krwiożerczego inkwizytora, mocno eksploatowany przez współczesną popkulturę,  powstał nie w średniowieczu, ale znacznie później – w epoce, gdy Europą wstrząsały wojny religijne. Mroczny obraz inkwizycji był dziełem protestanckich propagandystów, skutecznie – co widać po wielu wiekach – stosujących czarny PR.

Średniowieczna (istotne zastrzeżenie, bo instytucja w różnych mutacjach działała również później) inkwizycja nie była ani bardziej okrutna, fanatyczna czy żądna krwi od standardów epoki, w której działała. Obraz, który znamy choćby z „Imienia róży” ma tyle wspólnego z faktami, co Obelix z urwanym nosem Sfinksa.

Stereotypy związane z inkwizycją – w skeczu występuje inkwizycja hiszpańska – zostały bezlitośnie wyszydzone przez Monty Pythona:

Nowa rakieta NASA. Zobacz sprzęt, który zabierze astronautów na Marsa

Żelazna dziewica

Stereotypowe wyobrażenie żelaznej dziewicy

Stereotypowe wyobrażenie żelaznej dziewicy

Jednym z najbardziej rozpowszechnionych, średniowiecznych mitów związanych z torturami jest żelazna dziewica. Czym była? Myśl o metalowym pudle, wypełnionym w środku kolcami wywołuje ciarki na plecach, jednak wbrew stereotypowi nie ma wiele wspólnego z tym średniowiecznym urządzeniem.

Prawdopodobnie żelazna dziewica, zwana również dziewicą norymberską, nie służyła kaleczeniu, ale upokorzeniu. Trudno ją w tym kontekście nazwać narzędziem tortur – zamknięcie w niej było przede wszystkim ujmą na honorze.

Kołyska Judasza

Kołyska Judasza

Kołyska Judasza

Innym narzędziem służącym głównie upokarzaniu, choć zadającym przy okazji dotkliwy ból, była kołyska Judasza – umieszczona na solidnym stojaku piramida, na którą opuszczano torturowanego nieszczęśnika. Stosowanie kołyski miało m.in. zapobiegać zasypianiu podczas przesłuchania. Sadzano na niej również zakonnice, niedotrzymujące celibatu.

Wiemy, jak może wyglądać następca Humvee

Gruszka

Gruszka

Gruszka

Nazwa tego osławionego narzędzia tortur wywodzi się  od jego kształtu. Narzędzie wkładano w otwory ciała, a następnie za pomocą pokrętła lub sprężyny rozszerzano, powodując ból lub rozerwanie tkanek.

Miejsce włożenia gruszki nie było przypadkowe. Stosowana doodbytniczo była karą dla homoseksualistów a dopochwowo – karała kobiety oskarżone o seks z szatanem. Doustnie stosowano gruszkę m.in. w przypadku oszczerców lub heretyków.

Zgniatacze

Zgniatacz głowy

Zgniatacz głowy

Najbardziej spektakularnym narzędziem z całej grupy sprzętów o podobnym sposobie działania był zgniatacz głowy. Urządzenie przypominało duży zacisk śrubowy. Po umieszczeniu głowy torturowanej osoby pomiędzy podstawą a metalową czaszą oprawca rozpoczynał dokręcanie śruby.

O ile proces ten nie został przerwany, najpierw pękały szczęki i kości jarzmowe torturowanego nieszczęśnika, który do czasu uszkodzenia mózgu cierpiał i pozostawał świadomy. Urządzenie znalazło zastosowanie również w czasach współczesnych. Zespół „Brainiaca” ustalił, że zgniatacz głowy świetnie radzi sobie z rozłupywaniem orzechów kokosowych.

Poza zgniataczem głowy stosowano również zaciski na palce i stawy. Powszechnie znane są również hiszpańskie buty lub hiszpańskie trzewiki – sprzęt służący do miażdżenia stóp.

Łamanie kości

Łamanie kołem

Łamanie kołem

Popularne w średniowieczu łamanie kołem było rodzajem kary śmierci, połączonej z wyjątkowo bolesnymi torturami. Unieruchomiony skazaniec cierpiał, gdy kat łamał mu kości uderzeniami maczugi, nazywanej kołem.

Po wykonaniu wyroku umieszczano skazańca – często wciąż jeszcze żywego – na podwyższeniu. ku uciesze zgromadzonej gawiedzi. Niektóre źródła podają, że wiotkie w wyniku licznych złamań kończyny zaplatano w szprychy wielkiego koła.

Warto pamiętać, że publiczne egzekucje były jedną z nielicznych rozrywek, na jaką mogli liczyć mieszkańcy średniowiecznych miast.

Bocian

Bocian (Fot. Blip.pl)

Bocian (Fot. Blip.pl)

To narzędzie tortur składało się z metalowych prętów, uformowanych w wymyślny sposób. Bocian, założony na ciało ofiary powodował jej unieruchomienie, a w dłuższej perspektywie skurcze mięśni, prowadzące do długiej i bolesnej agonii.

Turcja się zbroi. Pierwszy pocisk manewrujący spod znaku półksiężyca i gwiazdy

Toca

Toca (Fot. Wikimedia Commons)

Toca (Fot. Wikimedia Commons)

Tortura wykorzystywała mechanizm, stosowany we współczesnym waterboardingu. Osoba poddana torturze była unieruchamiana w pozycji poziomej. Do jej ust wkładano fragment długiego pasa lnianego płótna, a następnie polewano twarz wodą.

Torturowana osoba czując, że się dusi, zaczynała połykać wraz z wodą pasek materiału. Gdy niemal cały pasek został już połknięty, oprawca szybkim ruchem wyrywał go, powodując dotkliwy ból. Jedno z zaleceń, dotyczących tej tortury nakazywało, by podczas pojedynczej sesji nie używać więcej, niż 8 litrów wody.

Tortura wodna

Choć zazwyczaj wymyślenie tej tortury przypisuje się Chińczykom, ma ona z Państwem Środka tyle wspólnego, co zupki chińskie. Stosowana m.in. w Europie tortura wymagała jedynie możliwości unieruchomienia skazańca oraz umieszczonego na górze naczynia z wodą, z którego co pewien czas kapała kropla wody.

Choć może wydawać się to niezbyt bolesne, skuteczność i niezwykłą dotkliwość tej metody udowodniono w jednym z odcinków „Pogromców mitów”.

Mimo, że eksperyment przeprowadzono w bezpiecznych, kontrolowanych warunkach, a poddana próbie osoba wiedziała, że nic jej nie grozi, kapiąca woda w krótkim czasie doprowadziła ją na skraj załamania nerwowego.

Lotniskowiec z lodu. Projekt niezwykłego okrętu z czasów drugiej wojny światowej

Strappado

Strappado

Strappado

Tortura, nazywana również wahadłem była wyjątkowo prosta. Zamiast złożonego mechanizmu wykorzystywała jedynie kołowrót z liną, punkt do jej zaczepienia i grawitację. Polegała na podnoszeniu ofiary za skrępowane za plecami ręce.

Jej efektem było zerwanie mięśni i więzadeł i towarzyszący temu dotkliwy ból, połączony niekiedy z pękaniem skóry. Dla wzmocnienia efektu do nóg torturowanego dołączano dodatkowe obciążenia.

Kolejna część cyklu będzie poświęcona narzędziom tortur stosowanym od średniowiecza do XX wieku, z uwzględnieniem tortur z odległych od Europy stron świata. Do lektury zapraszam w następny czwartek.

Poprzednią część można znaleźć tu: Słynne narzędzia tortur – starożytność [cz. 1].

Trzecia część, opisująca tortury w czasach nowożytnych, dostępna jest w tym miejscu:  Słynne narzędzia tortur – czasy nowożytne [cz. 3], a czwarta, traktująca o współczesnych narzędziach tortur, znajduje się tu: Słynne narzędzia tortur – czasy współczesne [cz. 4].

Regulamin komentowania

0 comments

Komentarze archiwalne