Ile czasu utrzymasz uniesioną rękę?

Fot. geekosystem.com

Fot. geekosystem.com

W ramach zakładu z przyjaciółmi robi się często różne głupie rzeczy, ale zwykle zakład zrobiony podczas wyluzowanego spotkania przy piwie kończy się po kilku dniach lub tygodniach. Ile czasu można trzymać uniesioną w górę rękę? Amar Bharti robi to nieprzerwanie od 38 lat. I to wcale nie z powodu zakładu…

Motocykl z Trona powraca w nowej odsłonie! [wideo]

Bharti postanowił poświęcić swoje życie hinduskiemu bogowi Śiwa. W 1970 roku opuścił żonę i trójkę dzieci. Po trzech latach stwierdził, że to za mało. By odciąć się od wygód śmiertelnego życia, uniósł ramię do góry. Inspiracją dla niezwykłego czynu byli hinduscy asceci – sadhu. Niektórzy unosili swoje kończyny na 7, 13, a czasem i 25 lat. Bharti zdecydowanie zostawia ich w tyle. Jak widać na załączonych zdjęciach, wcale nie oszukuje.

Fot. geekosystem.com

Fot. geekosystem.com

Przez 38 lat uniesione ramię nieco się zdeformowało. Dziś to tylko bezużyteczny kawałek kości pokrytej skórą, jednak hindusowi wcale to nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie – Amar Bharti uważany jest za symbol wśród wyznawców Śiwy.

W Układzie Słonecznym brakuje gazowego giganta?

Bharti zdradza, że przez dłuższy czas musiał znosić ogromny ból, jednak teraz pogrążona w atrofii kończyna nie sprawia mu już żadnych problemów. Ciekawe, czy hindus wytrzyma w swoim postanowieniu aż do śmierci…

Kategoria posta: Dziwactwa

Źródło: geekosystem

Tagi: Indie, rekord, religia

Regulamin komentowania

  • Asu

    pozdrawia niemieckich turystów :D

  • Adi1524

    Już mu się zrosła na stałe więc wytrzyma do końca życia chyba że mu zgnije i odpadnie…

  • JebaczKoz

    Zwierzęta

  • Miknaz

    poezja, piękne^_^

  • Gucio1052

    A czemu akurat ręka w gorze, powinie sobie wsadzić w tyłek. Ci chindusi to jest zaraza maja pomysły nie z tej ziemi nie powinno się o nich pisać, a tak pozatym co to ma do gadżetomani, redaktorze piszta konkretne rzeczy

  • Marcel Rzepa

    zacznijmy od tego ze wszystkie religie na swiecie sa chore i w swoich kartach histori mają zapisane rozne glupoty

  • marian

    Chory to może Ty jesteś pisząc to co napisałeś powyżej. Widać jak wiele wiesz na temat różnych religii, a zwłaszcza o wyznawcach hinduizmu. Kup sobie jakąś porządną książkę i oderwij się od klawiatury komputera bo ani to ciekawe, ani to mądre, ani wiele nie wnosi do dyskusji.

  • Maro

    Z kolesia jest kawał cwaniaka. Podniósł rękę do góry i wszystko pier…… Do pracy nie pójdzie, rodziny nie utrzymuje, a ludzie mu jeszcze jeść dają. Ludzie to mają pomysły na życie ;)

  • Anonim

    Wszelkie przekonania religijne to zrodzone z ignorancji i nieracjonalnego myślenia idiotyzmy, niezależnie w jakiej książce są opisane i jakimi słowami się je opisuje. Prawie wszystkie religie sprowadzają się do wiary w niewidzialne byty, których pionkami jesteśmy.

  • Whity

     Zgadza się. Ale mamy takie same dowody na to, że nie ma Boga („niewidzialnego bytu”), jak na to, że istnieje. Jednak każdy z nas skądś się wziął. Nie wiemy. Mimo tego wielu ludzi myśli jednostronnie, po najlżejszej dla codziennych obowiązków linii oporu. Może i dobrze…a może nie.
    A temu człowiekowi widocznie było to potrzebne. Tylko podziwiać wytrwałość. 

  • Jacek

    nie wiedziałem że nie obcinane paznokcie będą się tak zwijały… swoją drogą to troche dziwne czemu tak?

  • Anonim

    @a232dcc60fda4ba55d9e955788e0b4bc:disqus
    Oczywiście to o czym piszesz to pozycja błędna logicznie. Nie ma dowodów nieistnienia czegoś, jeśli coś nie istnieje to nie ma dowodów na istnienie tego czegoś. Np. nie ma dowodu na nieistnienie różowych jednorożców, ale przecież nie jest to równoznaczne z tym, że będziesz uważał ich istnienie za możliwe. Podobnie nie ma najmniejszego dowodu na istnienie jakiegokolwiek boga, a to, że w ludzkich umysłach logika się wyłącza gdy chodzi o twory religijne to już inny problem. Mnie nie interesuje co może komuś wydawać się potrzebne, mnie interesuje prawda.

  • Saad

    Turbodynomen ich zawstydził trzymał rękę w jajkach 300 lat

  • Jol

    coś co przyjęto bez dowodów, można obalić bez dowodó. proste! Idąc Twoją logiką powinieneś wierzyć w smerfy, elfy etc.

    Ciekawy progra o stworzeniu świata ‘niby przez boga’ był ostatnio na Discovery, Hawkins udowodnił swoimi argumentami, że to nie bóg stworzył świat.

  • Miknaz

    Oczywiście piszecie totalne bzdury, po pierwsze w Boga się wierzy a wiara nie potrzbuje racjonalnych dowodów, na tej samej zasadzie można wierzyć w to że np. wasza córka nie będzie się puszczać( i gdzie tu racjonalne przesłanki i pozytywne prognozy) ale mimo wszystko można w to wierzyć. Oczywiście zawsze się znajdzie ktoś kto ci powie że pchał twoją córkę mimo że ona nadal jest dziewicą LoL. Więc w sumie mozna się nabijać z wierzących że nie raconalizują wszystkiego w co wierzą ale to już nie jest takie Catchy co nie, lepiej komuś nawciskać że jest opóźniony a później samemu pójść do urny wyborczej z okaleczoną nadzieją i bez żadnej racjonalnej przesłanki(może będzie lepiej nie jest racjonalną przesłanką). Można samemu wierzyć że żona cie nie zdradzi i równie ochoczo jak się na Bogu psy wiesza polecieć do Koścółka pod ołtarzyk bo teściu nie da sklepu i samochodu albo bo Teściowa kazała i powiedziała że inaczej się na żaden ślub nie zgodzi(sic! jakby miała coś do gadania a ślub warunkowy jest z definicji nieważny). Teraz pytanie wszystko racjonalizujące cwaniaki Jak udowodnicie że wasza żona was nie zdradziła, żaden wymaz z pochwy nic wam nie da jeżeli upłyneło więcej niż miesiac, żadne badanie, żadne… NIC zostaje wam tylko jej słowo, a ono nie jest dowodem na cokolwiek. Musicie jej wierzyć albo nie… Bez racjonalizacji bo nie wszystko da się zamknąć w sztywnych zasadach neo-oświeceniowej pseudo inetelektualnel brei jaką nazywacie własny osąd rzeczywistości.  całe szczęście^_^

  • MP

    Glupota. Glupota. Glupota

  • Anonim

    @ef2e4bf74a70322c68c288d2a3ee655e:disqus
    Masz problem natury semantycznej – zrównujesz słowo abstrakcyjne ‘wierność’ z ‘bogiem’. Twoja hipotetyczna żona istnieje i można ją śledzić – bóg jest całkowicie iluzoryczny i mimo, iż ingeruje w ten świat (mam na myśli boga chrześcijan) to nie da się go zauważyć. Parafrazując twoja analogia jest nielogiczna i nietrafiona.

  • Miknaz

    @myprecious27:disqus  chłopię nie zrównuję słowa bóg i wierność tylko wiara i wierność i akurat tutaj błędu nie ma, wasz hipotetyczna żona nie może być ciągle śledzona przez męża bo jest to niewykonalne zreszta nawet jakby była ciągle śledzonqa to mąż nadal musi wierzyć w świadectwo własnych zmysłów i osądu. Nie jestes wstanie zaprzeczyć tym swoim pseudo filozoficznym bełkotem że wiara w różne rzeczy i zjawiska odgrywa kluczową rolę w życiu ludzi, a wiara w z godzie ze swoją definicją nie musi być racjonalizowana i racjonalna. Taki misu szczerokolorowy jak ty powinien już od dawna umieć czytać ze zrozumieniem, tego uczą już w podstawówce^_^

  • Anonim

    @ef2e4bf74a70322c68c288d2a3ee655e:disqus
    Wiara w boga, a wiara w wierność żony, bądź sama wierność, to zupełnie różne epistemologicznie zagadnienia. Podmiot tego drugiego istnieje: hipotetyczna żona, w pierwszej zaś podmiotem jest bóg, którego wskazać nie można w realnym świecie. Fakt, iż uciekasz się do ad personam dowodzi, iż jesteśmy na różnych zupełnie płaszczyznach intelektualnych, nie masz argumentów i nawet jesteś tego świadom.

  • Miknaz

    @myprecious27:disqus i tu się mylisz misu szczerozłoty, polecam lekturę katechizmu, w celu zgłebienia definicji słowa Wiara i czym ona jest dla np. Katolika, i to dlatego cyt”W epistemologii wiara to „uznawanie za prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia”. Zarówno uzasadnienie jak i jego brak nie implikują prawdziwości lub fałszywości treści wiary.” Argumentów mam dość i sam o tym wiesz tobie za to brakuje nie tylko elementarnej wiedzy(patrz. czytanie ze zrozumienem, znajomość definicji terminów którymi się posługujemy) ale także jasności osądu, wynikającej z przeintelekualizowania swojego podejścia do życia. Wiem co piszę i dlaczego, a ty jesteś strasznie małostkowy skoro idziesz w zaparte zamiast przyznać się do błędu, ludzie tacy jak ty, ateiści,z reguły starają się przynajmniej być na tyle obiektywni by posługiwać się słowami zgodnie z ich znaczeniem, ty natomiast gdy jest to niewygodne uciekasz się do wydumanych i metnych tłumaczeń wypełnionych wyrwanymi z kontekstu frazesami. Reasumując nie znasz sie to po kiego się mieszasz, głupca zawsze poznasz po tym co powie… Tylko prawda jest taka że gdybyś uznał moją rację to nagle by się okazało że ateiści nie wiedzą o czym mówią jak wypowiadają się na temat Wiary w Boga, i że nie maja podstawowego i wyświechtanego przez czas argumentu na brak istnienia Boga i wyszydzenia wierzących, twój mikrokosmos stworzony przez zniekształcone przez twoje własne uczucia definicje, nagle zachwiałby się i runął jak domek z kart. Powtarzam Wiary nie potrzeba uzasadniać i taka jest podstawa, cała historia z wiarą polega na tym że wiara nie ma korzeni w racjonalnym oglądzie rzeczywistości. Twoja linia argumentacji ciebie ośmiesza misiek więc stf i gtfo^_^
     

  • Anonim

    @ef2e4bf74a70322c68c288d2a3ee655e:disqus
    Jakakolwiek bezpodstawna wiara (celowo posługuję się tautologią) jest nieracjonalna. Możesz wymyślać jakie tyko chcesz byty metafizyczne i w nie wierzyć – mówisz, że nie implikuje to ani ich prawdziwości ani nieistnienia? Zgadzam się, dlatego ja wierzę Wielkiego potwora Dżudżu na dnie morza – moja wiara ma tą samą wartość epistemologiczną co twoja i innych teistów. Już samo to czyni resztę twej argumentacji bezsensowną. Nie interesują mnie teologiczne definicje czegokolwiek, posługując się językiem kierujemy się semantyką a nie teologią. A co najważniejsze nadrzędną jest tutaj logika, ta jest jedna i żadne przekłamania teologiczne tego nie zmienią. Tej zaś brak w jakichkolwiek dogmatach i innych bajaniach. Ateizm jako słowo isnieje tylko w opozycji do teizmu, nie jest to żaden światopogląd – a jedynie skromne stwierdzenie, że teiści nie mają na poparcie swoich twierdzeń niczego. Jeśli masz to chętnie wysłucham:) Problem w tym, że żaden teista w historii nigdy nie miał niczego na popracie swych słów – wątpię byś był pierwszy. Chcesz wierzyć w bogów – masz do tego prawo – wierz w nawet w różowe jednorożce – ale nie kłam, mówiąc, że bezpodstawna wiara religijna jest na równi z racjonalnym stosunkiem do życia, którego efektem jest ateizm.

  • Miknaz

    @myprecious27 ale ja nie piszę że ogląd racjonalny jest równy nieracjonalnemu, ja tylko piszę że postulat o racjonalizowanie wiary jest kiepskim pomysłem skoro wiara z samej definicji tego postulatu nie potrzebuje, pomawiasz mnie o kłamstwo a to bzdura bo zwyczajnie nie napisałem tego(art 212KK?) Każdy człowiek ma prawo wierzyć w co chce a ty musisz to tolerować bo taka jest cena cywilizacji, a ty sam masz kłopoty z semantyką skoro nadal nie przeczytałeś definicji słowa wiara i utzrymujesz że wiara w człowieka to coś różnego niż wiara w Boga, zreszta sam mi przyznajesz racje w własnym twierdzeniu że twoja wiara ma taką samą wartość jak moja. Człowiek który ma dowód na to że Bóg istnieje nie może już wierzyć w to że On istnieje, bo taki człowiek wie że Bóg istnieje, więc wtedy taki człowiek może już tylko wierzyć że Bóg go Kocha, że go nie zdradzi itp stad porównanie żony i męża, więc twoje wyszukane słownictwo to woda na młyn i tyle. W zgodzie z definicją wiara ma zawsze korzenie w zaufaniu i tyle. To że zagadnienia sa różne i jest to determninowane przez warunki analizy nie zwalnia nas z poszukiwan  podobieństw i porównań które są niezbędne do przeprowadzewnia prawidłowej analizy filozoficznej tego zagadnienia czyli wiary.

  • Anonim

    @ef2e4bf74a70322c68c288d2a3ee655e:disqus
    Ależ ja zgadzam się z definicją wiary. Stwierdzam jedynie, że nie jest to pozycja warta uwagi. Wiara w boga jest tak samo istotna i tak samo racjonalna dla mnie jak wiara w krasnoludki. Jest to pozycja nieweryfikowalna, a takich mogę wymyślić tysiące. Nie rozumiem zatem dlaczego bronisz wiary jako takiej skoro zdajesz sobie sprawę z miałkości logiki takiej pozycji? Owszem można bronić prawa do wiary w głupoty ale samej głupoty już nie. pozdrawiam
    ps. samo zdefiniowanie wiary jako nie wymagającej dowodów nie tylko nie dodaje jej logiczności ale wręcz ośmiesza samą pozycję człowieka wierzącego, zatem załatwiłeś się obosiecznym mieczem tej definicji.

  • P2trix

    Sorry ale to jest Gadzetomania .I tu nasuwa mi się pytanie czy ta antena co my wystaje zamiast ręki dobrze odbiera sygnał z wi-fi bo jak tak to go zaproszę do siebie do domu.

  • Miknaz

    @myprecious27:disqus ależ niczym się nie załatwiłem od samego początku dyskutuję tu z dwoma rzeczami… Primo wiara musi być racjonalna a jak nie jest to jesteście jełopami^_^. Secundo trzymanie się definicji słów które są używane w dyskusji. Udało mi się( nie powiem że bez problemu i z twoją współpracą) załatwić obie sprawy. Primo pokazałem kilku osobom wierzącym że można nie dyskutować z argumentami z czapy których często używają teiści ateisci jehovici itp, i jednocześnie za pomocą prostych wywodów wykazać że wyżej wspomniani teiści i ateiści także wierzą nie mając żadnych racjonalnych przesłanek( czyli popełniają ten sam „haniebny” w ich opinii błąd co ludzie wierzący) tylko mają inny obiekt swoich „westchnień” często bardziej namacalny(mimo złośliwej opinii która mają o internautach, geekach i nerdach, szarzy obywatele^_^), a jednocześnie trudniejszy(małzeństwo, rodzina, szef, znajomy chcący pożyczyć kaskę, przyjaciel, pies który po raz kolejny zjadł buty i popił ścianką działową^_^ z regipsu). Secundo wyprowadziłem sprawę z nomenkalturą używanch słów na prostą, ozcywiście teraz mógłbym za pomocą metody copego and pastea wklejać twoje wypowiedzi w któych wykłócasz się ze mną i jednocześnie przeczysz i zniekształcasz definicje słów których używasz tylko i wyłącznie po to by poczuć się lepiej (teoria spiskowa zakładała by celowe działanie mające za cel deziformacje i utrzymanie czytelnika na pewnym poziomie ignorancji), ale mi się nie chce i każdy kto śledził tę rozmowę powinien sam bez problemu wyłowić akapity twego autorstwa, oczywiście jeżeli na chwilę kiedyś zrobisz osbie wolne od pompowania własnego Ego i ja akurat bede miał ochotę to ci wyłuszczę te przykłądy bo jak rozumiem nie masz pojęcia o czym właśnie napisałem(tak wnioskuję z tego że zwyczajnie nie przyznałeś się do błedu^_^). Na boku zrobiłem jeszcze przypadkiem jedną rzecz a mianowicie sprowokowałem ciebie do napisania jednego postu, który każdy może zrozumieć bez posiłkowania się słownikiem, encyklopedią i czymś tam jeszce o filozofii^_^ ze słonecznej warszawy serdecznie pozdrawiam^_^

  • Anonim

    @ef2e4bf74a70322c68c288d2a3ee655e:disqus
    Nasza dyskusja jest bardzo jałowa gdyż nie odnosisz się do moich argumentów. Wiara z definicji nie jest racjonalna i dlatego jakakolwiek jej obrona w dyskusji opartej na logice jest skazana na porażkę. Nie oznacza to, że wierzący ludzie są jełopami (jak to ładnie ująłeś), ale oznacza, że ich mózgi są wyprane przez inne ofiary religijnej indoktrynacji. Niczego nie wykazałeś! Gdzie? W którym miejscu? Jakim argumentem? Wyjaśniałem ci – ateizm to proste stwierdzenie: nie masz żadnych dowodów na swoje teistyczne twierdzenia! (Zatem nie ma tu remisu, a sromotna porażka teizmu) Gdzie tu ‘wiara’? Ja mogę stworzyć tysiące metafizycznych postaci i wmawiać ci, że twoja pozycja polega na wierze w to, że one nie istnieją:) Moja pozycja nie polega na ‘wierze’, a dokładnie na kontestacji bezpodstawnej wiary innych. Sam przecież robisz to samo w odniesieniu do pozostałych tysięcy bogów jakich stworzyła ludzkość. Czy ty wierzysz, że Zeus nie istnieje? Nie, ty to wiesz! Mało tego, skoro wiara bez żadnych podstaw ma wartość wewnętrzną, to każda wiara religijna i nie tylko ma taką samą wartość. Jak zatem zdecydować, która jest prawdziwa? Ano z definicji nie można. Zatem przypadkiem wierzysz w to co wierzysz, bo gdybyś urodził się w innej szerokości geograficznej to teraz broniłbyś allaha, albo buddę:) Czy to cię nie przeraża? Twoja ideologia jest tylko i wyłącznie dziełem przypadku. Dlaczego wiara w coś ma być takim szlachetnym czynem? Czemóż to w żadnym innym aspekcie życia nie stosujesz tej zasady? Mamy sceptyczne, badawcze umysły, ale gdy przychodzi do religii to nagle te podstawowe cechy naszej świadomości odrzucamy, a raczej odrzucacie:) Mówisz, że mógłbyś wklejać moje wypowiedzi i z je kontestować twórczo – zapraszam zatem! Zrób to miast mówić, że możesz to zrobić, ale odnoś się do moich argumentów, a nie do swoich sofizmatów, którymi tutaj sypiesz. W dalszym ciągu popełniasz podstawowe błędy w dyskusji, uderzasz ad hominem, co jest błędem logicznym (mówisz „każdymo może stwierdzić, że ja…..” – ależ nie może stwierdzyć- niby na jakiej podstawie?) Racjonalizm jako źródło wiedzy przyjmuje logiczne rozumowanie na podstawie obserwacji rzeczywistości (metodologia naukowa). Jedyny bóg jako może istnieć to bóg deistów, gdyż każdy teistyczny bóg został już zweryfikowany negatywnie przez naukę. I jeszcze jedno – nauka opiera się na aksjomatach, ale te nie są wynikiem bajań ludzkiego umysłu (jak to jest w przypadku teologii) a obserwacji. Jeśli nie widzisz, że użycie tutaj słowa ‘wiara’ jest ekwiwokacją, to nie mamy o czym dyskutować. pozdrawiam

  • Miknaz

    myprecious27 ehh jak z dzieckiem.
    1.Słowo „Wiara” którego używam w moich zwrotach nie czyni ich ekwikwokacją gdyż jest używane w zgodze z kontekstem zdania, czyli jak piszę o wierze w Boga(w sensie wierzyć w istnienie) to piszę o wierze w Boga, jak piszę o wierze w Żonę(w sensie pokładać w niej zaufanie jako osobie) to piszę o wierze w Żonę. Jak piszę że wierze w Boga tak jak wierze w Żonę to dokładnie to mam na myśli. oczekuję że jakoś sie do tego odniesiesz, skoro juz coś mi zarzucasz.
    2.Jakos się tak złożyło że piszę tylko z tobą (reszta albo chichocze albo nie chce im się szukać co niektóre twoje wypowiedzi oznaczają^_^), i nie wszystkie zarzuty w moim pierwszym poście są skierowane pod twoim adresem(co jest naturalne skoro nie pisałem do ciebie i nie adrsowałem postu do ciebie) właściwie można mić wrażenie że oboje piszemy w naszych pierwszych postach o tym samym czyli semantyce, tradycyjnie jako osboba niewierząca musiałeś się oczywiście postawić w opozycji do tego co napisałem przecząć zdrowemu osądowi tego co napisałem i logice(cyt.
    „Masz problem natury semantycznej – zrównujesz słowo abstrakcyjne ‘wierność’ z ‘bogiem”- gdzie ja niby to zrobiłęm przecież wyraźnie zaznaczam że wierzyć w Boga oznacza dokładnie to samo co wierzyć w np. córkę, taka jest konstrukcja tego zdania jak wierzysz w to że coś istnieje to mówisz”wierzę że to istnieje” jak mówisz wierzę w to że bedzisz dobry, prawomyślny, szczery- to mówisz „wierzę w ciebie” właściwe ja zrownałem zwrot „wierzę w Boga” ze zwrotem „wierze w wierność żony” a dokładniej mówiać „wierzę w żonę” gdyż ten aspekt chciałem nakreślić w całej mojej wypowiedzi o czym piszę od jej początku. Co oznacza zwrot wierzę w żone chyba nie musze tłumaczyć… Ja tam nie narzekam na tę rozmowę, cieszę się że spotkałem kogoś kto potrafi uargumentować sensownie swoje poglądy, z tym że ja poglądów nie graduje, jak ty, 
    Dla mnie nie ma bezwartościowych poglądów nie ma gorszych czy lepszych, patrze tylko ile w nich jest tego co ja nazywam Prawdą i uczę się tego, każdy pogląd jest mi potrzebny. Ja nie wiem o tym że Zeus nie istnieje, ja wiem o tym że Zeus-bóg nie istnieje i wierze w to że byt będący zeusem nie istniał. Droga Wiary w Boga nie jest przypadkiem, jako Katolik wogóle nie wierzę w istnienie przypadku, Wiara byłą dla mnie trudnym wyborem i pełnym wyrzeczeń wyborem który samodzielnie w spokoju, w obliczu faktów mi dostępnych zinterpretowałem inaczej niż ty byś pewno je zinterpretował, woląc skazać sie na życie Lekomana,(chodzi o to że musiałbym zwariować by nie wierzyć i to dosłownie). Co to były za fakty? Moja sprawa i nie każdemu o tym mówię, czego nie zmienię.
    Cyt.”Czemóż to w żadnym innym aspekcie życia nie stosujesz tej zasady?” jak to nie, pozatym zrozumiałbym jakbyś zrzuciłmi że w jakiś aspektach ale tak generalnie po mnie pojechać zakonnica w sierocincu(taka hipotetyczna i setereotypowa co opowiada o piekle jakby się tam urodziła i tam wyrosła^_^) była by delikatniejsza^_^.
    cyt”Zrób to miast mówić, że możesz to zrobić, ale odnoś się do moich argumentów, a nie do swoich sofizmatów, którymi tutaj sypiesz. W dalszym ciągu popełniasz podstawowe błędy w dyskusji, uderzasz ad hominem, co jest błędem logicznym (mówisz „każdymo może stwierdzić, że ja…..” – ależ nie może stwierdzyć- niby na jakiej podstawie?)” jakie sofizmaty, jakie błedy grzecznie proszę o żródło… 

  • Anonim

    @ef2e4bf74a70322c68c288d2a3ee655e:disqus
    Witaj:) Nie myśl, że zignorowałem twój wpis – odpiszę jak tylko czas pozwoli:) pozdrawiam

Legolas istnieje naprawdę i jest kobietą! [wideo]
Legolas istnieje naprawdę i jest kobietą! [wideo]

Zamknij