Nissan Leaf wyjątkowo przyjazny kierowcy i środowisku

Producenci samochodów stają na głowie, by sprostać wymaganiom narzucanym przez ekologów. Jaki my mamy z tego zysk? W nasze ręce oddawane są kolejne samochody o zredukowanym apetycie na paliwo. Nissan zaprezentował w Polsce swój nowy model – Leaf, który apetyt ten ma ograniczony do zera.

Zatłoczone, polskie miasta duszą się w spalinach i jedno jest pewne – potrzebujemy odmiany. Ale potrzeba, a gotowość na jej przyjęcie, to dwie inne sprawy. Nissan stara się nam w tym pomóc. Dzięki jego działaniom, już wkrótce na polskich ulicach może zagościć pierwszy prawdziwie przyjazny użytkownikowi samochód elektryczny.

AMD Bulldozer – czas na terapię wstrząsową!

Leaf – zdobywca tytułu samochodu roku 2011 – wyposażony w laminowane baterie litowo-jonowe jest w stanie przejechać 160 km w warunkach miejskich, bez ładowania. Zgodnie ze statystykami przytaczanymi przez Nissana jest to odległość wystarczająca 80% kierowców w Europie, bowiem tylko 20% z nas przejeżdża dziennie więcej. Na dodatek ilość miejsca zarówno z przodu, jak i z tyłu jest na tyle duża, by 5-osobowa rodzina przemieszczała się nim w komfortowych warunkach.

To oczywiście ogromne zalety, ale jest jeszcze jeden czynnik, który do tej pory odstraszał potencjalnych klientów od wtyczkowozów. Czas ładowania – kilka godzin spędzonych na uzupełnianiu zapasów energii czyniło do tej pory auta elektryczne niekonkurencyjnymi w stosunku do pojazdów napędzanych silnikami spalinowymi, w których nośnik energii mógł być uzupełniony w ciągu kilku minut.

Landbearshark – co to takiego? [wideo]

Tymczasem Leaf oprócz normalnego ładowania, które trwa 8 godzin i może zostać wykonane, gdy śpimy lub gdy pracujemy, udostępnia nam możliwość dokonania szybkiego ładowania za pomocą specjalnej ładowarki Quick Charge. Przy jej użyciu uzupełnienie energii w pustych akumulatorach, do pełna, zajmuje mniej niż 30 minut. Dodatkowo możemy kontrolować bieżący stan akumulatorów, programować czas ładowania oraz analizować zużycie energii za pośrednictwem aplikacji na komputerze bądź smartfonie.

Oprócz kontroli stanu akumulatora naszego elektrycznego Nissana darmowa aplikacja dostępna na iTunes umożliwia nam wcześniejsze schłodzenie lub podgrzanie wnętrza samochodu, jeszcze na długo zanim do niego wsiądziemy. Ta funkcja pozwala zaoszczędzić zgromadzoną energię potrzebną do jazdy, ponieważ uruchomiona zdalnie klimatyzacja będzie pracować dzięki energii pobieranej z gniazdka.

Roboty potrafią łączyć się w roje. Poznaj ciekawy eksperyment szwajcarskich badaczy

Jeśli kogoś nie są w stanie przekonać do Leafa dane i informacje, które serwuje nam Nissan, powinien się nim przejechać. Nawet najwięksi przeciwnicy elektrycznych samochodów nie będą mogli zaprzeczyć, że jest to pojazd przyjazny użytkownikowi. Nowoczesne wyświetlacze w czytelny sposób przedstawiają nam aktualny stan samochodu, informują o bieżącym zużyciu energii i jej odzysku. W trybie normalnym jazda jest zaskakująco dynamiczna dzięki 109 KM mocy i 280 Nm momentu obrotowego.

Kiedy już stwierdzamy, że chcemy samochód elektryczny, pojawia się problem, przez który musimy czekać na Leafa w Polsce jeszcze dwa lata. Infrastruktura niezbędna do ładowania samochodów elektrycznych to w naszym kraju wciąż raczej ciekawostka w krajobrazie dużych miast. Niestety, by zapewnić łatwy dostęp do energii wszystkim użytkownikom gniazdkowozów, konieczna jest współpraca samorządów oraz dostawców energii. W innym wypadku Leaf pozostanie tylko gadżetem dla osób, które i tak posiadają już jeden samochód.

Ostatnia kwestia to zachęty ze strony rządu. W Wielkiej Brytanii samochody elektryczne mogą poruszać się po bus pasach, mają wyznaczone specjalne miejsca parkingowe oraz są dopuszczone do ruchu w centrach miast zamkniętych dla ruchu pojazdów spalinowych. Dodatkowo, przy zakupie elektrycznych aut rząd dopłaca 5000 – 6000 euro, więc Leaf kosztuje tam około 30 000 euro. U nas o takich dopłatach nikt jeszcze nawet nie wspomina.

Jeśli nic się w tej kwestii nie zmieni, to Leaf, chociaż zachęca doskonałą ergonomią, nowoczesnym wyposażeniem i dobrymi właściwościami jezdnymi, może okazać się za mało atrakcyjny dla przeciętnego Kowalskiego.

Kategoria posta: Aktualności

Regulamin komentowania

  • Gość

    a po roku dystans zmniejsza sie o ile? hm … A w zimie jak? Doskonałych akumulatorów i jeszcze nie ma. 

  • kondzix7

    nawet jeśli jest na prąd to w Polsce prąd pozyskuje się z węgla czyli na jedno wychodzi nawet jeśli rzeczywiście by wychodziło lepiej dla środowiska to samochody elektryczne w naszym kraju mają za mało plusów

  • *DIP*

    O to samo miałem zapytać :) Pewnie po roku codziennego jeżdżenia (10 km dziennie)
     będzie można przejechać 60 km na pełnym akumulatorze. Ciekawe ile kosztuje nowy akumulator .

  • Stan

    wczoraj widzialem go na ulicy. bardzo fajne auto. nissan ma bardzo odwazny design w produkcji aut. ale 30k funtow to zdecydowanie za duzo :)

  • zywul

    W jednym odcinku Top Gear’a Clarkson nim jeździł i dopiszę jeszcze kilka danych, których nie raczyliście dopisać.
    1. Jeśli będzie się korzystać z Quick Charge, bateria zostanie zniszczona w ciągu 3 lat.
    2. Jeśli bateria będzie ładowana normalnie, gdzie będzie tylko w połowie pusta, wytrzyma maksymalnie 10 lat, przypuszczalnie jednak wynosi to około 5 lat.
    3. Cena nowej baterii 7000 funtów.

    Moje zdanie na jego temat. Paskudny wygląd, drogi, a w Polsce wcale nie ekologiczny, ze względu na elektrownie pozyskujące prąd ze spalania węgla.

Wyjątkowo dziwny cosplay z Japonii
Wyjątkowo dziwny cosplay z Japonii

Zamknij