Niezwykłe konstrukcje [cz. 13]. Tajfun – największy okręt podwodny świata

Wbrew obiegowej opinii to zrobione z plaży w Siewierodwińsku zdjęcie Tajfuna nie jest mistyfikacją!

Wbrew obiegowej opinii to zrobione z plaży w Siewierodwińsku zdjęcie Tajfuna nie jest mistyfikacją!

Rozsławione przez film „Polowanie na Czerwony Październik” okręty podwodne typu Tajfun przez lata były symbolem zimnej wojny i potęgi radzieckiej floty podwodnej, a przy okazji sennym koszmarem natowskich dowódców. Tajfun mógł odpalić rakiety przenoszące 200 głowic jądrowych. Jak wygląda tajne przez lata wnętrze tego narzędzia atomowej zagłady?

Tajfun, Typhoon czy Akuła?

Pamiętacie scenę, którą rozpoczyna się świetny film „Polowanie na Czerwony Październik”? W kapitalnym ujęciu kamera pokazuje przez moment przepływający okręt podwodny, a następnie oddala się, w ciągu kilku sekund ukazując nieporównywalny z żadnym innym okrętem podwodnym ogrom kadłuba. Choć twórcy filmu nie mieli dostępu do prawdziwego Tajfuna, doskonale pokazali, że – choć od prac projektowych minęło już niemal 50 lat – był to największy okręt podwodny, jaki kiedykolwiek zbudowano.

Na początku warto wyjaśnić sobie kwestię nazewnictwa, która bywa niekiedy przyczyną nieporozumień. Typhoon to natowska nazwa kodowa rosyjskich okrętów projektu 941. W Polsce stosowana jest przetłumaczona nazwa Tajfun, a sami Rosjanie określili ten typ okrętów nazwą Акула (Akuła), czyli Rekin. Tę samą nazwę wykorzystuje również NATO, określając jako Akula rosyjskie okręty projektu, 971.

Tajfuny to szczytowe osiągnięcie czasów zimnej wojny – potężne maszyny, które skonstruowano bez żadnych kompromisów związanych z ekologią czy kosztami. Są zarazem świetnym przykładem kunsztu Siergieja Kowalowa i biura konstrukcyjnego Rubin, odpowiadającego za większość projektów radzieckich okrętów podwodnych z napędem jądrowym.

Siergiej Kowalow w 2009 roku z ówczesnym prezydentem Rosji, Dmitrijem Miedwiediewem (Fot. Kremlin.ru)

Siergiej Kowalow w 2009 roku z ówczesnym prezydentem Rosji, Dmitrijem Miedwiediewem (Fot. Kremlin.ru)

Pod względem długości kadłuba 175-metrowy Tajfun tylko nieznacznie góruje nad innymi, długimi okrętami, jak rosyjski Borei czy amerykański typ Ohio. Kluczowa i świadcząca o niebywałych rozmiarach okrętu jest za to wyporność, na którą rzutuje pękaty, bardzo pojemny kadłub. Tajfun ma w zanurzeniu wyporność 48 tys. ton, czyli tyle, ile w czasie II wojny wypierały największe z amerykańskich pancerników typu Iowa, a zarazem 2-3 razy więcej od największych okrętów podwodnych innych typów.

Zalany Stadion Narodowy bohaterem Facebooka. Najlepsze memy plus konkurs

Po co Rosjanom Tajfuny?

Śledząc rozwój radzieckiej floty podwodnej, można odnieść wrażenie, że budowa takiego okrętu mijała się z celem – po serii okrętów typu Golf ZSRR wprowadził do służby typ Hotel i Yankee, a od 1972 roku atomowe okręty podwodne typu Delta, które – w wersji Delta III i Delta IV – są używane również współcześnie.

Okręt podwodny klasy Delta II. Garb na kadłubie kryje 16 rakiet R-29D  (Fot. Navy.mil/public domain)

Okręt podwodny klasy Delta II. Garb na kadłubie kryje 16 rakiet R-29D (Fot. Navy.mil/public domain)

W ciągu lat rozwijały się jednak nie tylko okręty, ale również ich najważniejsza broń – strategiczne pociski rakietowe z głowicami jądrowymi, określane jako SLBM (Submarine-launched Ballistic Missile). W latach 70. opracowano pocisk nowego typu, cechujący się nie tylko nieosiągalną wcześniej celnością i dużym zasięgiem, ale również rozmiarami.

Aby nie dopuścić do sytuacji, w której radziecka flota będzie dysponowała niezłymi rakietami, ale zabraknie jej okrętów podwodnych zdolnych do ich przenoszenia, zdecydowano o budowie Tajfunów.

Porównanie rakiet Od lewej radzieckie: P-29, P-29P, P-39, P29PM i chińskie CSS-NX-3 i JL-2

Porównanie rakiet Od lewej radzieckie: R-29, R-29R, R-39, R-29RM i chińskie CSS-NX-3 i JL-2

Były to zarazem pierwsze okręty zaprojektowane zgodnie z nową koncepcją prowadzenia walki. Ich poprzednicy byli konstruowani według innych założeń. Zadaniem okrętów klasy Delta i wcześniejszych było możliwie szybkie i skryte dopłynięcie w pobliże amerykańskiego wybrzeża, skąd miały przeprowadzić atak rakietowy.

Niesamowite gadżety, z których korzystał Felix Baumgartner podczas swojego skoku [cz. 1]

Śpiew ptaków na głębokości 400 metrów

Tajfuny nie musiały tego robić, ponieważ miały broń o znacznie większym zasięgu. Nie musiały również być szybkie – ich rolą nie była zabawa w kotka i myszkę z systemem SOSUS i przekradanie się na Atlantyk, ale skuteczne ukrycie się gdzieś wśród lodów Arktyki i oczekiwanie na rozkaz ataku.

Przygotowana przez DIA w 1986 roku wizualizacja Tajfuna, uzupełniającego zaopatrzenie (Fot. DIA.mil)

Przygotowana przez DIA w 1986 roku wizualizacja Tajfuna, uzupełniającego zaopatrzenie (Fot. DIA.mil)

Temu celowi podporządkowano całą konstrukcję okrętu, choć osiągana prędkość – 27 węzłów – również nie stanowiła powodu do wstydu. Tajfuny były zdolne do zanurzenia się na głębokość do 400 metrów. Pod wodą mogły przebywać nawet cztery miesiące, a gdy w końcu zdecydowano się na wynurzenie, okręt był w stanie wydostać się na powierzchnię, przebijając wielometrową warstwę lodu.

Biorąc pod uwagę obciążenie, jakie dla psychiki stanowi długotrwałe przebywanie w zanurzeniu, konstruktorzy okrętu wprowadzili szereg udogodnień dla marynarzy. 160-osobowa załoga mogła cieszyć się z wyjątkowego jak na okręty podwodne komfortu. Poza nietypowo obszernymi pomieszczeniami na Tajfunie znajdowała się m.in. sala gimnastyczna, basen, sauna, kino i ptaszarnia, w której można było ukoić skołatane nerwy śpiewem ptaków (wnętrza okrętu są pokazane na zdjęciach na drugiej stronie).

Sama konstrukcja okrętu również mocno odbiegała od standardu, jakim jest jeden kadłub sztywny, na zewnątrz którego znajduje się kadłub lekki. W Tajfunie obok siebie umieszczono dwa kadłuby sztywne otoczone jednym lekkim. Z tego powodu można spotkać się z określaniem tych okrętów mianem podwodnych katamaranów. Niekonwencjonalne jest również pokrycie kadłuba – Tajfuny zostały obłożone płytkami z gumy, co wpłynęło na dodatkowe wyciszenie okrętu i utrudniło jego wykrycie.

Bliskie spotkania z nieznanym. Najsłynniejsze przypadki obserwacji UFO

6 okrętów to 1200 głowic MIRV

Pierwszy Tajfun wszedł do służby w marcu 1983 roku. Do 1989 roku ukończono w sumie 6 okrętów (budowę siódmego przerwano), które zgrupowano w Pierwszej Flotylli Atomowych Okrętów Podwodnych, stacjonujących w bazie Zapadnaja Lica na Półwyspie Kolskim (tu znajdziecie zdjęcia innej, rosyjskiej bazy okrętów podwodnych).

Okręty zacumowane w bazie Zapadnaja Lica (Fot. Flot.com)

Okręty zacumowane w bazie Zapadnaja Lica (Fot. Flot.com)

Ich uzbrojenie stanowiły opracowane w latach 70. i wprowadzone do służby w 1983 roku rakiety R-39, nazywane w NATO SS-N-20 Sturgeon. Każda z rakiet miała 16 metrów długości, ważyła 83 tony i mogła dostarczyć 10 jądrowych głowic MIRV (Multiple Independently Targetable Reentry Vehicle) na odległość 8,3 tys. kilometrów.

Ponieważ okręty typu Tajfun mogły przenosić 20 rakiet R-39, to Pierwsza Flotylla w pełnym składzie mogła wykonać atak z użyciem 1200 głowic jądrowych, z których każda mogła zostać skierowana na inny cel. Choć potencjał Tajfunów z pewnością nie był powodem do radości natowskich dowódców, to po zakończeniu zimnej wojny okręty, projektowane w zupełnie innych realiach, zaczęły pokazywać swoje wady.

Test głowic MIRV (Fot. Wikimedia Commons/public domain)

Test głowic MIRV (Fot. Wikimedia Commons/public domain)

Bardzo wysokie koszty eksploatacji sprawiły, że od 1996 roku rozpoczęto stopniowe wycofywanie okrętów. Obecnie w służbie pozostaje tylko jeden Tajfun, który jednak nie jest jednostką bojową (w tej roli zastąpił go, mozolnie i z wielkimi opóźnieniami wprowadzany od 2007 roku typ Borei), ale platformą testową dla nowych rakiet balistycznych.

Na następnych stronach znajdziecie galerię ze zdjęciami Tajfuna, w tym również wnętrza okrętu.

Regulamin komentowania

0 comments

Komentarze archiwalne