Lekko Stronniczy dla Gadżetomanii: "Chcemy pozostawić coś namacalnego po naszym programie"

Niedawno wydali swoją debiutancką książkę, niebawem ukaże się ostatni odcinek programu, który dał im olbrzymią popularność. Dlaczego zdecydowali się napisać książkę i dlaczego nie warto oddawać twitterowych kont TVN-owi za darmo - o tym Lekko Stronniczy mówią w wywiadzie dla Gadżetomanii!

Adam Bednarek: Nie jesteście pierwszymi “ludźmi Internetu”, którzy postanowili napisać i wydać książkę. Zastanawia mnie skąd ta decyzja. W Sieci macie swoich odbiorców, mnóstwo wyświetleń, a “wracacie” do starych metod wydawniczych, na dodatek pogrążonych w lekkim kryzysie, bo przecież ciągle mówi się o kiepskim czytelnictwie w Polsce. “Autor książki” brzmi lepiej niż “twórca filmów na YouTube”? Bycie pisarzem to wciąż jakiś mit?

Włodek: Mamy tu dwie składowe. Po pierwsze namacalność. Mamy widzów, którzy widzieli wszystkie nasze odcinki. WSZYSTKIE. Jest to dla mnie na tyle niesamowite, że momentami mam problemy z percepcją tego faktu. Dla tych widzów, choć nie tylko, chcieliśmy zostawić coś co mogą postawić u siebie w domu na półce. Po drugie forma. Książka pozwala na dużo więcej niż krótki, 5-minutowy program. Jesteśmy w stanie powiedzieć więcej, możemy drążyć temat, możemy go wyczerpać, możemy zastanowić się chociaż chwilkę zanim to spiszemy, nigdzie nie musimy się spieszyć. To jest prawdziwa wartość książki.

Karol: Trzeba jeszcze dodać, że premiera książki zazębia się z końcem Lekko Stronniczego, chcemy pozostawić coś namacalnego po naszym programie. Wielu rzeczy o sobie nie mówiliśmy, dlatego dla widzów to okazja żeby dowiedzieć się więcej o tym co nami kieruje, co robimy „poza kadrem”. Moglibyśmy zebrać wszystkie odcinki i wydać je na DVD, ale stwierdziliśmy ze książka jest lepszym wyjściem i suplementem do niemal czterech lat programu.

“Tylko w tej książce opowiedzieli o swoich początkach” - między innymi w ten sposób zapowiada się Waszą książkę. Nie jesteście już tym zmęczeni? W wywiadach pytanie “jak zaczynaliście” padało pewnie nieraz, więc mogliście reagować jak Kazik - “jak powstają moje teksty, gdy mnie ktoś tak spyta…” i też poprawić z kopyta. Nie boicie się, że czytelnik już od razu poczuje, że nie chce dwa razy czytać na ten sam temat? Albo po prostu zacznie się zastanawiać — co jest wyjątkowego w tym, że dwójka facetów siada przed kamerą i opowiada? Czy życie i początki YouTuberów są tak samo ciekawe, jak piłkarzy, kontrowersyjnych piłkarzy czy gwiazdy rocka?

Karol: W książce opowiadamy znacznie więcej niż w wywiadach, możemy zarysować kontekst, nasze inspiracje. Kazik jest na rynku zdecydowanie dłużej niż my, więc wcale nie dziwi mnie że mogą go takie pytania męczyć. U nas to okres czterech lat — czas, który ma swój początek i koniec, więc zasługuje na podsumowanie, dlatego książka jest idealną formą.

Włodek: Poza tym nie dawaliśmy w naszej karierze wielu wywiadów. Zawsze staraliśmy się nad tym panować i mimo, że często przychodziły takie propozycje, po prostu je odrzucaliśmy. Co więcej, nie jest to książka czysto biograficzna. Nie chodzi w niej o to, żeby opowiedzieć o tym jak wyglądało nasze życie poza kamerą. Skupiliśmy się bardziej na wewnętrznych przemyśleniach i odczuciach. Jeśli ktoś chciałby przeczytać, co nam siedzi w głowach to proszę bardzo.

Co według Was jest dzisiaj ważne dla młodych ludzi i ich naprawdę rusza. W książce podobno poruszacie takie tematy. Będzie o emigracji, o ewentualnej wojnie, o braku pracy? O patriotyzmie? Opis książki brzmi “buntowniczo” - gwiazdy YouTube jak Cool Kids of Death, tego powinniśmy się spodziewać?

Włodek: Jest bez patosu. To na pewno. Nie mam zielonego pojęcia co jest ważne dla młodych ludzi. Mogę się jedynie odwołać do tego co dla mnie było ważne za młodu. Popularność, idole, akceptacja i pieniądze. Nawiązuję do tego w jednym z moich felietonów i mam naprawdę ogromną nadzieję, że komuś pomoże to, co tam wypociłem. Jeśli jednak ktoś przeczyta tylko ten wywiad — w skrócie — zajmij się sobą.

Karol: Niezależnie od wieku ludzi rusza to co ich dotyczy: gracza ruszają tematy gier, rodzica tematy związane z dziećmi, właściciela firmy podatki. Przez te niemal tysiąc odcinków mogliśmy przerobić ogrom tematów, które nie tylko odnosiły się bezpośrednio do widzów w naszym lub bliskim naszego wieku. Na pewno młodzież nie jest obojętna — jak zwykło się mówić — wymaga po prostu odpowiedniej formy dotarcia, formatu, ludzi, którzy myślą podobnie. Nie jesteśmy jak CKOD, bunt u nas nie jest na pierwszym planie, natomiast widzowie oglądają nas dlatego, bo rozumieją i myślą podobnie.

Zobacz również: Gadżet tygodnia: Qualcomm Toq czyli smartwatch z ekranem Mirasol

Jeszcze jeden fragment zapowiedzi książki: “tutaj powiedzieli to, czego nie odważyli się powiedzieć do tej pory”. Ktoś ze środowiska YT będzie obrażony? A może zaatakujecie polityków? Albo gwiazdy TVN-u? Dobrze rozumiem kontrowersję czy uderzycie w zupełnie inne tony?

Karol: Stroniliśmy od kontrowersji i łatwego szumu przez cały czas, więc ta książka nie jest 'pudełkiem YouTube' - publiczne pranie brudów nie jest ani profesjonalne, ani tak naprawdę niczego nie wnosi.

Włodek: Nie obrażamy. Rzucamy przemyśleniami, ale staramy się nie obrażać. Jest tak dużo rzeczy, których nie mogliśmy powiedzieć w samym Lekko Stronniczym, że kiedy pojawił się temat książki, automatycznie pojawiła się też myśl w głowie — tutaj można to wszystko spisać. Dlaczego nie mogliśmy tego powiedzieć w Lekko Stronniczym? Bo to program rozrywkowy. Nie ma tam miejsca na moje smęty i światopoglądy.

Już od bardzo, bardzo, bardzo dawna wiadomo, że po 1000 odcinku — koniec. Czekacie na finał jak na zbawienie, bo już jesteście zmęczeni formułą programu czy może wręcz przeciwnie: coraz bardziej żałujecie, że taka obietnica została złożona? Będziecie tęsknić, już tęsknicie?

Włodek: Próbowałem się odnieść i utożsamić, choć w małym stopniu, z tym tezami, ale nic. Nie mam ani żadnych przewidywań co do tego końca, ani żadnych rozterek, ani żalu, ani szczęścia. Skoro tak ustaliliśmy, już dawno, dawno temu jak sam powiedziałeś, to nie widzę żadnego powodu, żeby się tego nie trzymać.

Karol: Lekko stronniczy to piękny czas i na pewno będziemy tęsknić. Spokojnie moglibyśmy go nadal kręcić bez zadyszki, ale trzymamy się postanowienia. Nie ma nic gorszego niż zmęczyć sobą widza przez niekończąca się serię. Każdy zna seriale, które powinny się kończyć po czterech sezonach a trwały w nieskończoność — nam to nie grozi, bo wiemy od początku — tysiąc odcinków to cały cykl tego programu.

A bierzecie pod uwagę powrót, w wielkim stylu, jak Pink Floyd, czy raczej będziecie jak Led Zeppelin i o żadnej reaktywacji nie ma mowy?

Karol: Nie wiemy jeszcze co przyniesie 2015 rok, reaktywacji Lekko Stronniczego nie bierzemy pod uwagę, ale chyba jest za wcześnie, żeby mówić o powrotach, skoro jeszcze nie skończyliśmy. Poza tym czekają na nas nowe rzeczy, z Internetu nie znikniemy na pewno!

Włodek: To ja dodam tylko: oczywiście, że jest szansa na powrót! Zaraz po tym jak spalę Karolowi dom.

Jak postrzega się dzisiaj ludzi, którzy “pracują w Internecie”? Nie da się ukryć, że starszym trudno wytłumaczyć, że zarabia się pieniądze na YouTube. Dzisiaj ludzie są mniej zaskoczeni, gdy mówi się im, że “pracuję w Internecie” niż wtedy, gdy zaczynaliście? Czy na świętach wciąż pokrętnie odpowiadacie ciociom i wujkom?

Karol: Wytłumaczenie jest bardzo proste, nawet dla starszej, niekoniecznie obeznanej w internecie osoby: tak samo jak zarabia sie w telewizji tutaj wszystko po prostu rozgrywa się w internecie. Co prawda wygląda to inaczej niż w 2010 roku, kiedy stawialiśmy pierwsze kroki i trzeba było mieć pewna dozę wiary w to, ze wideo w internecie stanie się mainstreamem. Teraz juz nikomu nie trzeba tłumaczyć ze w internecie warto być!

Włodek: Dzisiaj już nie ma z tym problemu. W 2008 roku jak tłumaczyłem rodzicom, że będę zarabiał (mimo, że jeszcze nie zarabiałem) na sponsorach w programie to wyraźnie nie wiedzieli, czy ich syn jest po prostu naiwny czy jeszcze niedokształcony. Im więcej słyszymy o tym, że ktoś zarabia na YouTubie tym mniej mamy głosów sprzeciwu i niezrozumienia tego zjawiska. Mówmy jak najwięcej, że da się zarabiać i będzie git.

Czy jest coś, co Was wkurza w Internecie? Siedzicie, czytacie np. komentarze i myślicie sobie: “nie no, jeśli ja na to poświęcam czas, to chociaż zarabiam pieniądze, wcale mnie to nie bawi”. Książka nie jest taką odskocznią od internetowej rzeczywistości? Możemy tak to potraktować?

Włodek: Tego co opisujesz osobiście nie mam, ale gdybym musiał poszukać czego co mnie „wkurza” w internecie, to pewnie tylko to, że tak bardzo przejmujemy się małymi wojenkami i błahą krytyką. Nie zachowujmy się jak małe dzieci, niczemu dobremu to nie służy, a jedynie źle świadczy o zaangażowanych.

Karol: Książka jest kontynuacją i dopowiedzeniem w papierowej formie. Nie rozliczamy się z przeszłością i branżą. Stosujemy zasadę: nie zawsze warto wyrażać swój sprzeciw wobec czegoś co wkurza w internecie, bo bywa tak, ze nie uda się oponentowi zmienić jego punktu widzenia. Poza tym internet jest bardzo szeroki i nienasycony (w kwestii wideo), więc coś co mnie wkurza może być dla innej osoby standardem absolutnie akceptowalnym. No i oczywiście jako twórcy możemy zmieniać sami rzeczy, które nas wkurzają — zawsze to lepsze wyjście niż narzekanie, czy nieco bezpłodne krytykowanie.

Słyszeliście o pomyśle, żeby wszystkie książki były objęte jedną ceną, przez rok? Jak świeżo upieczeni pisarze reagują na takie — według mnie — absurdalne hasła?

Włodek: Trzeba by zapytać pisarzy. Daleko mi do takiego określenia. Samo hasło jak najbardziej absurdalne. Nie słyszałem o nim wcześniej, ale podejrzewam, że najbardziej śmieją się z niego wydawcy, którzy wiedzą, że realizacja tego jest po prostu niemożliwa.

Karol: Nie myślimy o naszej książce przez pryzmat pieniędzy, mówię to zupełnie bez kokieterii. Wydawnictwo Znak Literanova, które bardzo sprawnie nas poprowadziło przez cały proces wydawniczy, ustaliło cenę, zajmuje się promocją i wszystkim co z wydaniem książki jest związane. Mogliśmy spokojnie skupić się na pisaniu, wiec byliśmy w bardzo wygodnej sytuacji.

I na koniec pytanie: czy w Waszej książce jest temat, o którym chcieliście powiedzieć, ale uznaliście, że nie pasuje do programu? A jeśli nie ma, to wreszcie macie okazję, żeby to zrobić:

Włodek: Jest tylko jedna rzecz. Nie tyle nie pasuje, co po prostu zapomniałem o niej napisać :) A mianowicie: dawno, dawno temu założyłem na twitterze konto tvn24. Zupełnie bezinteresownie. Podpiąłem tam automatycznie zasysanie artykułów ze strony głównej i śledziłem sobie te informacje na bieżąco, bo akurat tak chciałem. Pewnego dnia odezwał się tvn24 z „prośbą” o przekazanie tego konta. Następnego dnia przekazałem to konto. Za darmo. Morał? Uczcie się na moich błędach :)

Karol: Mieliśmy dwie kategorie tematów, których nie poruszaliśmy w programie: religia i polityka (w poważnym ujęciu). To rzeczy, które wywołują zawsze duże emocje, często negatywne. A my chcemy tworzyć pozytywy. Natomiast w książce są rzeczy, których nie mówiliśmy wcześniej bo nie chcieliśmy zbyt dużej dozy prywaty w Lekko Stronniczym. W głowie mamy jedna myśl: koniec jednego programu zwiastuje nadejście czegoś nowego!

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Rozrywka:

10 najciekawszych statków kosmicznych z filmów. Czym latali Ellen Ripley i Boba Fett? Gwiezdny kupiec, czyli Monopol spotyka EVE Online. Legendarna planszówka PRL-u Czytajcie stare pisma o grach i zobaczcie, jak was okłamano! Na własne życzenie TVP potrzebuje miliarda z abonamentu, żeby były dobre filmy. A co, kiedy już będzie miliard? Zdjęcie dnia: Nie uwierzycie, że w tym niepozornym domku mieszka największy fan "Obcego" Aktualizacja GTA: San Andreas wycina zawartość z gry. Oburzające? Niekoniecznie - nowa dystrybucja to nowe problemy Polscy asasyni, symulator pociągu pancernego i „Banished” na Syberii. Będziecie w to grać? Call of Duty jak Pink Floyd. Kręcimy się w kółko, więc dlaczego z grami miałoby być inaczej? Assassin’s Creed: Unity - Rewolucja francuska i Wieża Eiffla. Nie liczy się historia, ważny jest mit Gadżet tygodnia [9] – znamy wyniki głosowania. Co wybraliście? Promować porno w ramach walki z piractwem? Nie, to wcale nie takie głupie pytanie Film dnia: Rower-rakieta jechał 333 km/h! Lepszy od Ferrari 6 mln Polaków korzysta z nielegalnych stron bukmacherskich. Wcale mnie to nie dziwi - legalnych trudno polubić Rewelacja! Ten ptak naśladuje strzelanie z blastera i inne dźwięki z „Gwiezdnych wojen” Poruszająca wystawa zdjęć? Najlepiej wojnę obrzydziłyby... gry - pokażcie je w galeriach! Wybieramy gadżet tygodnia [9]. Który podobał się Wam najbardziej? GTA V na PlayStation 4 wreszcie wykorzysta DualShocka 4! Czemu twórcy tak rzadko siegają po dodatkowe funkcje kontroleró Metro 2033 za darmo! Warto się pospieszyć – oferta ważna tylko do 19:00 Wiedźmin 3: Dziki Gon dostanie 16 darmowych DLC. Miły gest, choć to tylko czysty, prosty marketing Film dnia: Rośnie nowy Kubica. Trzylatek gra w wyścigi na kierownicy i idzie mu świetnie! Zdjęcie dnia: Tak wygląda kopia filmu Interstellar dla kin IMAX Ściągaliście "Wałęsę" z torrentów? Spodziewajcie się wezwania do zapłaty Hardcore - film jak gra FPP. Nie wysiedzimy w kinie! Gadżetomamia: Zbigniew Hołdys skarży się, że nie dostał pieniędzy ze Spotify. “Nikt go nie słucha”

Popularne w tym tygodniu:

Zdalnie sterowany samochód LEGO Technic. Bez wątpienia jedna z najlepszych zabawek