Takiego roku jeszcze nie było - Polacy rządzą w świecie gier

Podsumowanie roku w listopadzie zawsze jest ryzykowne, ale trudno się powstrzymać, gdy widzi się, z jakim entuzjazmem przyjmowane są polskie gry. Ostatnio szczególnie głośno jest o This War of Mine.

Zdjęcie kibica pochodzi z serwisu shutterstock.com

Zdjęcie kibica pochodzi z serwisu shutterstock.com

Wiedzieliśmy, że 2014 rok będzie bardzo dobry dla branży gier. Ale z innych powodów — mieliśmy dostać Wiedźmina 3: Dziki Gon oraz Dying Light od Techlandu. Ich premiery przesunięto, ale my nie zostaliśmy sierotami. Zwykle dumni mogliśmy być z jednej, góra dwóch gier. Teraz polskie gry zalewają świat.

This War of Mine — inne spojrzenie na wojnę

This War of Mine pojawiło się w piątek, dokładnie o godzinie 19:00. Od tego czasu już zdążyło wskoczyć na steamową listę bestsellerów, ustępując jedynie kolekcji Far Cry, a wyprzedzając m.in. Call of Duty: Advanced Warfare, Far Cry 4 czy Assassin’s Creed: Unity.

Teoretycznie nie mógł to być komercyjny hit, bo choć mówimy o grze o wojnie, to wcale nie gramy superżołnierzem z przyszłości. Wręcz przeciwnie - wcielamy się w cywila, który po prostu chce przeżyć. Nastrojowa, minimalistyczna oprawa graficzna i specyficzny klimat przyciągnęły jednak do gry. Warto było — w tej chwili średnia ocen wynosi 80/100.

This War of Mine pokazuje jeszcze jedną ciekawą rzecz. Nie musisz robić efektownych, wybuchowych zwiastunów, żeby zwrócić na siebie uwagę. Ekipa 11bit Studios postawiła na klimat:

Premierowy zwiastun wcale nie skupiał się na grze, a na człowieku, który był jedną z inspiracji dla twórców:

Można robić mądre, odważne gry, które okazują się sukcesem. Fajnie, że taki przykład dali właśnie Polacy.

Wcześniej głośno było Zaginięciu Ethana Cartera. Tutaj też mamy do czynienia i z “artystycznym” sukcesem (średnia ocen to 82/100) i komercyjnym. Po miesiącu od premiery grę kupiło 60 tysięcy graczy. To bardzo dobry wynik, bo “firma może być spokojna o najbliższe kilka lat działalności”. I już powoli zaczyna pracę nad kolejnym projektem. A wcześniej wyda Ethana na PlayStation 4 — i to może być kolejny sukces polskiego studia.

Zobacz również: Tech Heroes #1 - Sos Sosowski - Gadżetomania.pl

Polacy świetnie radzą sobie na rynku gier niezależnych, całkiem nieźle idzie im także w rywalizacji z grami wysokobudżetowymi. I choć CD Projekt RED i Techland w tym roku nie wydały swoich największych hitów, to dzielnie reprezentuje nas CI Games.

Lords of the Fallen — najdroższa polska gra

Ich Lords of the Fallen to jak do tej pory najdroższa produkcja studia i najdroższa polska gra tego roku — budżet wynosił 42 mln złotych, z czego 10 pochłonął sam marketing. Zgoda, erpeg miał parę niedociąnięć, ale to wciąż bardzo dobry tytuł - najlepszy w dorobku CI Games.

A pamiętajmy, że jest to studio, które zaczynało od gier sprzedawanych w kiosku. Budżet wydanego w 2010 roku Sniper: Ghost Warrior wynosił 3 mln zł, po czterech latach firma robi gry za ponad 40 mln. Widać postęp, prawda? Lords of the Fallen idealnie wpisuje się w rekordowy 2014 rok.

Nie wolno zapominać o mniejszych sukcesach. Mousecraft pojawił się na PlayStation 4, PlayStation 3, PlayStation Vita i pececie. Sprzedał się w liczbie 15 tysięcy egzemplarzy — niby średnio, ale to także pozwala polskiej ekipie skupić się na dalszych projektach. Warlocks, projekt dwójki programistów, zdobył pieniądze na Kickstarterze, a Top Hat dostał się na Steam. To gry robione przez pasjonatów, młodych Polaków, które także są zauważane na świecie. Sukces!

A przecież i o “nieobecnych” jest głośno. Wiedźmin 3 wraz Dying Light pojawiają się na branżowych imprezach, a nawet konferencjach. Pisma zamieszczają te dwie polskie gry w zestawieniach “najbardziej oczekiwanych gier”. Ciągle o polskich firmach jest głośno.

Jest dobrze, ale… dlaczego?

Ciśnie się na usta takie pytanie, prawda? Jak to się stało, że, właściwie nagle, w Polsce powstaje tyle gier, które osiągają sukces na całym świecie. Mamy jakiś ukryty dar? Wreszcie są możliwości, udogodnienia?

No właśnie nie. I to jest piękne. To wyszło tak samo z siebie, branża gier w Polsce żyje swoim życiem. Ma problemy, które nie są obce innym przedsiębiorstwom czy małym firmom, ale też nikt im się nie wtrąca, nie narzuca, nie stawia ulitmatum w stylu: “damy ci pieniądze, jak zrobisz grę o tym i o tym”. Albo: “będzie forsa, ale skasujesz to”.

Nie ma żadnego “związku twórców gier”, który troszczy się o ich prawa. Oni sami doskonale dają sobie radę! Tylko trzeba ich zostawić samych sobie, na tyle, na ile to jest możliwe.

To piękna, czysta, naturalna niezależność. I porównując ją z innymi branżami rozrywkowymi, chyba niespotykana w Polsce.

Dlatego, przyznam szczerze, trochę z niepokojem patrzę na ostatnie działania wielu miast, które wyciągają rękę do twórców. Będą im pomagać, zapewniać dotacje, udostępniać politechniki i uniwersytety.

Pozostaje jeszcze ostatnia składowa Łódzkiego Centrum Gier, czyli Gameinkubator Capital. Fundusz ten pozwoli na sfinansowanie najciekawszych projektów w ramach Łódzkiego Centrum Gier, choć nie tylko – jak czytamy w notce prasowej, drzwi mogą być otwarte dla każdego. Czytaj więcej

Pewnie ma to swoje dobre strony, ale jak zwykle każdy kij ma dwa końce. Mam wrażenie, że to przyciągnie tych gorszych, którzy w naturalnych warunkach nie daliby sobie rady. A tak, mając fundusze z miasta czy też Unii, zrealizują projekt.

To moje czarnowidztwo, więc na razie cieszmy się tym, co jest. I wydaje mi się, że gry to dobry sposób, by zamknąć usta tym, którzy twierdzą, że Polska nie jest miejscem dla osób kreatywnych. Z chęcią zobaczyłbym krótki spot z najlepszymi polskimi grami, ich ocenami i opiniamii. I krótkie podsumowanie: “Polska? Da się!”.

Mamy kolejny powód do dumy. Polskie gry.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Rozrywka:

10 najciekawszych statków kosmicznych z filmów. Czym latali Ellen Ripley i Boba Fett? Gwiezdny kupiec, czyli Monopol spotyka EVE Online. Legendarna planszówka PRL-u Wybieramy gadżet tygodnia [10]. Który podobał się Wam najbardziej? PlayStation 4 ma już rok! Czego nauczyła nas nowa generacja? Techland “wygrywa internety”. Dying Light nabija się z Kim Kardashian i robi to najlepiej ze wszystkich Ubieraj się jak asasyn albo czołgista z World of Tanks. Cosplay dla każdego "Złodzieje contentu". Wardęga walczy z portalem o swoje pieniądze – i jest skuteczny! SA Wardęga wygrałby wybory samorządowe? Nie ma szans - przeceniamy Internet Czytajcie stare pisma o grach i zobaczcie, jak was okłamano! Na własne życzenie Film dnia: Dwie asystentki głosowe w jednym domu? Katastrofa! Siri nie polubi się z Aleksą AliBadi - koszulki z DLC. Płatne dodatki wkraczają do świata mody. I do naszego życia Lekko Stronniczy dla Gadżetomanii: "Chcemy pozostawić coś namacalnego po naszym programie" TVP potrzebuje miliarda z abonamentu, żeby były dobre filmy. A co, kiedy już będzie miliard? Zdjęcie dnia: Nie uwierzycie, że w tym niepozornym domku mieszka największy fan "Obcego" Aktualizacja GTA: San Andreas wycina zawartość z gry. Oburzające? Niekoniecznie - nowa dystrybucja to nowe problemy Polscy asasyni, symulator pociągu pancernego i „Banished” na Syberii. Będziecie w to grać? Call of Duty jak Pink Floyd. Kręcimy się w kółko, więc dlaczego z grami miałoby być inaczej? Assassin’s Creed: Unity - Rewolucja francuska i Wieża Eiffla. Nie liczy się historia, ważny jest mit Gadżet tygodnia [9] – znamy wyniki głosowania. Co wybraliście? Promować porno w ramach walki z piractwem? Nie, to wcale nie takie głupie pytanie Film dnia: Rower-rakieta jechał 333 km/h! Lepszy od Ferrari 6 mln Polaków korzysta z nielegalnych stron bukmacherskich. Wcale mnie to nie dziwi - legalnych trudno polubić Rewelacja! Ten ptak naśladuje strzelanie z blastera i inne dźwięki z „Gwiezdnych wojen” Poruszająca wystawa zdjęć? Najlepiej wojnę obrzydziłyby... gry - pokażcie je w galeriach!