Kinect, Microsoft i NSA, czyli opowieść o utraconej niewinności

Czyżby ktoś nas obserwował?

Czyżby ktoś nas obserwował?

To, że w kwestii prywatności po władzach możemy spodziewać się wszystkiego najgorszego, jest oczywistością. To, że usłużne firmy oddadzą różnym służbom wszystko, co wiedzą na nasz temat, również nie powinno dziwić. Zastanawiający jest za to fakt, że gdy najbardziej paranoiczne obawy znalazły potwierdzenie w aferze PRISM, tak niewiele zmieniło się w naszym życiu, a sprzęt podsłuchowy instalujemy sobie sami.

NK zagrożeniem dla prywatności? Mark Zuckerberg z pewnością jest inny!

Jak bardzo jesteśmy przywiązani do naszej prywatności? Gdy spojrzymy na sprawę przez pryzmat tego, co działo się, gdy kilka lat temu Nasza Klasa zmieniała regulamin, to można odnieść wrażenie, że my – ogół internautów – traktujemy tę kwestię bardzo stanowczo i odpowiedzialnie.

Bo przecież zmiana regulaminu, zgodnie z którą działająca w Polsce i podlegająca polskiemu prawu firma mogłaby w opisanym w umowie zakresie wykorzystywać dane użytkowników, zjeżyła niektórym włosy na głowie. Co tam sprawujący iluzoryczny (ale lepszy niż żaden!) nadzór GIODO, co tam znajomi z podstawówki! Zawrzała w żyłach krew przodków spod Grunwaldu i Kircholmu, oburzyli się potomkowie obrońców reduty Ordona. I w ramach protestu zaczęli nawoływać do akcji kasowania kont z Naszej Klasy.

Facebook - ustawienia prywatności

Niedługo później w branży pozamiatał Facebook i nikt już nie przejmował się jakimiś bzdurami związanymi z prywatnością. A nawet gdy o tym mówił, to niewiele z tym robił. Bo nie oszukujmy się, co mógł zrobić ktoś, kto – jak np. trzymająca się tym argumentem stołka dyrektorka pewnego teatru – nie miał pojęcia nawet o tym, jak skonfigurować ustawienia prywatności własnego konta? A takich ludzi było przecież znacznie więcej.

Raz, dwa, trzy, Kinect patrzy!

Kilka miesięcy po aferze ze zmianą regulaminu i nazwy Naszej Klasy na sklepowych półkach zmaterializował się Project Natal, czyli Kinect. Produkt Microsoftu, choć początkowo był przeznaczony tylko dla konsoli Xbox 360, szybko zdetronizował wszystkie inne gadżety, z iPhone'em włącznie, zdobywając tytuł najszybciej sprzedającego się sprzętu elektronicznego na planecie. Dlaczego wspominam o tym w kontekście prywatności?

Dla przypomnienia, Kinect jest jak nietzscheańska otchłań – gapi się na użytkownika równie wnikliwie, jak użytkownik na niego. A nawet wnikliwiej, bo poza okiem kamery jest przecież czujnik IR służący do określania odległości.

Kinect - obraz z sensora IR i mapa odległości

Zobacz również: Pierwszy telewizor OLED Ultra HD 4K

W praktyce Kinect widzi tak, jak na powyższym zdjęciu, a zastosowana w nim technologia izraelskiej firmy PrimeSense służy m.in. do gromadzenia danych biometrycznych i tworzenia trójwymiarowych modeli ciała. Przydaje się to zarówno w elektronicznej przymierzalni, jak i w systemach nadzoru pozwalających na identyfikowanie człowieka po budowie i sposobie poruszania się.

Nie ujawnimy danych użytkowników. Chyba że ktoś nas o to poprosi…

Kinect oczarowywał możliwościami, zapewniał wspaniałą rozrywkę i od samego początku budził niepokój obrońców prywatności. Zaniepokojenie to przerodziło się w panikę po prezentacji Xboksa One z nowym, lepszym Kinectem w obowiązkowym pakiecie i podaniu informacji, że urządzenie będzie można włączyć komendą głosową. Czyli – w tłumaczeniu z marketingowej nowomowy – że sprzęt Microsoftu będzie nas stale podsłuchiwał.

Rzecz jasna z samego faktu, że będzie to robił, nie wynika nic złego, a Microsoft, gasząc wizerunkowy pożar, dwoi się i troi, byśmy uwierzyli, że choć będzie mógł, to nigdy, za żadne skarby nie podsłucha swoich kochanych użytkowników. No chyba – o czym bez rozgłosu wspomina np. w regulaminie usługi Xbox LIVE – że ktoś uprawniony do zgłaszania takich próśb grzecznie o to poprosi.

Albo że Microsoft będzie chciał poznać nasze zwyczaje. Przecież nie na darmo firma z Redmond opatentowała rozwiązanie pozwalające na obserwowanie użytkowników zgromadzonych przed Kinectem i analizowanie ich zachowań. Chcesz nagrodę? Obejrzyj reklamy do końca. Do końca, powiedziałem! Kinect widzi, że wstałeś z fotela przed ich zakończeniem.

W przypadku korzystania z konsoli Xbox w połączeniu z urządzeniem Kinect, Microsoft może także gromadzić dane na temat sposobów interakcji z konsolą i Usługami (…) Wszelkie takie dane mogą być przechowywane wraz z niepowtarzalnym identyfikatorem konsoli Xbox i mogą być kojarzone z innymi danymi umożliwiającymi zidentyfikowanie Licencjobiorcy (Xbox LIVE — warunki użytkowania usługi).

Nie ma w tym nic złego. Ale może być

Aby nie było niedomówień: nie snuję w tym miejscu teorii spiskowych o tym, że Microsoft albo ktokolwiek inny będzie szpiegował swoich użytkowników za pomocą Kinecta. Prawdopodobnie do tego nie dojdzie, a zapisy w regulaminie służą przede wszystkim możliwości łatwego prowadzenia badań rynkowych, a nie szpiegowaniu użytkowników.

Xbox One i użytkownik mogą spojrzeć na siebie nawzajem

Istotny jest jednak fakt, że inwigilacja będzie – przynajmniej w teorii – technicznie możliwa. A jak wynika z danych ujawnionych przez Edwarda Snowdena, jeśli coś jest technicznie możliwe, to władze nie mają skrupułów, by z tego korzystać. Nasza prywatność zależy więc w gruncie rzeczy tylko od regulaminu, który w każdej chwili można zmienić, i od obietnicy złożonej przez Microsoft. O tym, jak słabo są chronione w takiej sytuacji nasze — Polaków — prawa, wspomniał m.in. Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych:

O ile jednak pozyskiwanie danych obywateli amerykańskich uzależnione jest od nakazu sądowego, o tyle dostęp do danych obywateli innych państw może odbywać się nawet bez takiego nakazu. Internauci muszą więc zdawać sobie sprawę, że w Unii Europejskiej w tym zakresie chronione są prawa człowieka, natomiast w Ameryce chronione są prawa tylko amerykańskich obywateli.

Obywatelu, podsłuchaj się sam!

Wniosek z tego wszystkiego jest taki, że żyjemy w bardzo dziwnych czasach. Gdy przed laty służby jakiegoś kraju chciały kogokolwiek podsłuchać lub podejrzeć, musiały poświęcić czas i środki na to, by zamontować mu w domu podsłuch lub przynajmniej podpiąć się do centrali telefonicznej.

Afera Watergate kosztowała prezydenta Nixona fotel prezydencki

Było to mało praktyczne, w niektórych sytuacjach możliwe do wykrycia, a przy omijaniu prawa i sporej dawce pecha – jak miało to miejsce choćby w przypadku afery Watergate i prezydenta Nixona – mogło się źle skończyć dla zlecającego takie działania. Tak było dawniej.

Dzisiaj nikt nie musi tego robić, a NSA i pokrewne służby mogą przeznaczyć swoje zasoby na coś zupełnie innego. Jak przystało na wzorowych konsumentów, w sprzęt, dzięki któremu można nas inwigilować, zaopatrujemy się sami.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Sprzedawca w sklepie komputerowym - zawód ograniczonego zaufania 8 cudów techniki z lat 90. Napęd ZIP, robot AIBO i pager BlackBerry. Pamiętasz je? Xanadu - zapomniany przodek WWW. Kto naprawdę wymyślił hipertekst? V3 - mordercza stonoga Hitlera. Największe działo drugiej wojny testowano w Międzyzdrojach Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Niesamowity XC-120 Packplane: eksperymentalny samolot z lat 50. Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Technologiczne mity. Sony timer, czyli planowe starzenie produktów To lata! Najdziwniejsze samoloty pionierów lotnictwa Najlepsze śmigłowce szturmowe dla polskiej armii Szok i skandal. Okazało się, że w polskich magazynach Amazona trzeba "zapieprzać" PlayStation w Polsce - czym konsola podbiła serca Polaków? Yandex Browser, czyli rosyjska przeglądarka przyszłości. Warto zobaczyć! Nie tylko Project Ara. Puzzlephone też pozwoli zbudować własnego smartfona - w łatwiejszy sposób! Polski wynalazek: Clime. Niepozorna pastylka podłączy nasz świat do Internetu Tarcza Polski - największy polski program zbrojeniowy. Na co wydamy 26 mld? YouWare - człowiek jak bydło. Nowoczesna wizytówka czy ludzkie znakowanie? 11 zapomnianych konkurentów PlayStation: Jaguar, Amiga CD32, Apple Pippin i inne FES Watch - zegarek z e-papieru. Nie jest mądry, ale wygląda świetnie! Xbox One wykorzysta fitnessowe opaski? Strach się bać - Microsoft chce wiedzieć o nas za dużo! Do czego potrzebny jest Kickstarter? Żeby giganci mieli skąd brać pomysły Najlepsze myszy do gier – propozycje prezentowe na każdą kieszeń [zestawienie] Z naszych gadżetów znikną dziwne znaczki i napisy. E-Label to dowód na to, że rządzi nami biurokracja!

Popularne w tym tygodniu:

Inteligentne domy – czy warto inwestować w systemy typu Smart Home? Telefon na kartę - rozsądna opcja dla oszczędnych Apacer Commando PT920 PCIe SSD: wydajny dysk SSD w militarnej obudowie