Fenomen Pixara: dlaczego tak lubimy jego bohaterów? Pracownik studia zdradza sekrety!

Dlaczego tak bardzo lubimy bohaterów filmów Pixara?

Dlaczego tak bardzo lubimy bohaterów filmów Pixara?

Historia Pixara zaczyna się od George’a Lucasa, a kończy – na razie – na 27 Oscarach i 13 animowanych superprodukcjach. Najlepszą charakterystykę tego studia wymyślił Walter Isaascon. Jeden z rozdziałów biografii Steve’a Jobsa nosi bowiem znamienny tytuł: "Technologia spotyka sztukę". Na czym polega ten fenomen?

Początki: odrzucony model X-Winga

Wszystko zaczęło się dość skromnie. George Lucas, który miał już za sobą pierwszą część "Gwiezdnych wojen", postanowił zwiększyć możliwości swojej firmy Industrial Light & Magic, zajmującej się efektami specjalnymi. Biorąc pod uwagę jakość efektów w "Gwiezdnych wojnach", firma wywiązywała się ze swojego zadania znakomicie, ale Lucas zdecydował o tym, żeby stworzyć wyspecjalizowany dział o nazwie Computer Division.

Kierownictwo nad Computer Division objął Ed Catmull, pionier i legenda animacji komputerowej. Ed nie był nowicjuszem. Wcześniej pracował nad projektami ARPA, potem w firmie Applicon, która stworzyła pierwsze na świecie oprogramowanie CAD, oraz w Computer Graphics Lab, działającym przy New York Institute of Technology.

Jeszcze w 1972 roku Catmull wraz z Fredem Parke'em stworzyli pierwszą trójwymiarową animację przedstawiającą dłoń oraz twarze. Po rozpoczęciu współpracy z Lucasem Catmull przygotował trójwymiarowy model X-Winga, który jednak nie został wykorzystany w "Gwiezdnych wojnach". Grafika komputerowa pojawiła się za to w innych znanych filmach z tamtej epoki.

Zespół Computer Division przygotował m.in. animacje do filmu "Star Trek II. Gniew Khana", w którym można zobaczyć między innymi komputerowo wygenerowany efekt działania torpedy Genesis. Jego dziełem jest również animacja modelu Gwiazdy Śmierci z "Powrotu Jedi".

Cyfrowy rycerz zeskakuje z witraża

Niedługo później, w 1984 roku, Division Group zmienia nazwę na Pixar Computer Animation Group, a do zespołu dołącza John Lasseter, który porzucił wytwórnię Walta Disneya i postanowił zająć się animacją komputerową.

John Lasseter szybko pokazał swój talent. Jeszcze w 1984 roku wraz z zespołem współpracowników stworzył pierwszy wygenerowany komputerowo krótkometrażowy film animowany "The Adventures of André and the Wally B".

Rok później świat oniemiał na widok kolejnego dzieła Lassetera. W filmie "Young Sherlock Holmes", którego tytuł z niezwykłą finezją przetłumaczono jako "Piramida strachu", pojawiła się bowiem pierwsza cyfrowa postać w historii kina – rycerz, który zeskoczył z witraża.

Zobacz również: Gadżetomania TV: Pixel Heaven - targi retro rozrywki okiem

Steve Jobs przejmuje stery

Kolejny przełom następuje za sprawą niezbyt szczęśliwych dla George’a Lucasa okoliczności. Zajęty rozwodem Lucas postanowił bowiem pozbyć się działu animacji komputerowej. Kupcem okazał się banita z Apple’a, Steve Jobs, który za 10 mln dol. stał się właścicielem trzech czwartych udziałów w firmie. Jak sam stwierdził:

Ludzie z Doliny Krzemowej nie mają wielkiego szacunku dla hollywoodzkich twórców, a ludzie z Hollywood uważają, że ludzi od technologii się najmuje i nie trzeba z nimi rozmawiać. Pixar był jedynym miejscem, w którym obie te kultury były szanowane.


Warto w tym miejscu rozwiać pewien mit – Pixar nie był po prostu studiem, w którym powstawały animacje. Zajmował się również tworzeniem własnego, specjalistycznego sprzętu komputerowego, jak Pixar Image Computer, i autorskiego oprogramowania, w tym m.in. programu do renderingu Reyes (Renders Everything You Ever Saw) czy RenderMan.

To właśnie ta część Pixara przyciągała początkowo uwagę Jobsa, który podpiął firmę do finansowej kroplówki i snuł plany opanowania rynku komputerów za pomocą modelu Pixar Image Computer. Doszło nawet do tego, że Pixar otworzył własne biura sprzedaży, jednak zainteresowanie wydajnym, ale bardzo drogim sprzętem było minimalne (z podobnym problemem borykało się inne dziecko Jobsa, czyli komputery NeXT — więcej o nich przeczytacie w artykule „NeXT – brzydkie kaczątko Steve’a Jobsa”).

Pixar Image Computer  przypadł za to do gustu branży medycznej, w której wykorzystywano go w tomografii komputerowej. Kolejnym ważnym odbiorcą okazało się wojsko, używające komputerów Pixara do obróbki i wizualizacji danych z satelitów i samolotów zwiadowczych. To właśnie z tamtego okresu pochodzi teczka z charakterystyką Jobsa, założona przez FBI podczas przyznawania mu certyfikatu bezpieczeństwa związanego z poufnymi informacjami.

Zaczęło się od lampki

Wbrew początkowym priorytetom Jobsa sednem Pixara nie były jednak ani komputery, ani oprogramowanie, ale filmy animowane. Co istotne, nowy szef w tej kwestii zostawił swojemu zespołowi znaczną swobodę.

Na sukces nie trzeba było długo czekać – nadszedł w 1987 roku wraz z krótkometrażowym filmem "Luxo Jr.", przedstawiającym dwie biurkowe lampki. Film, z którego pochodzi logo firmy, miał być początkowo reklamą napędzającą sprzedaż komputerów Pixara.

"Luxo Jr." został jednak doceniony przez branżę filmową – zdobył nominację do Oscara oraz nagrodę Golden Gate Award na festiwalu filmowym w San Francisco. John Lasseter chwyta wiatr w żagle – tworzy film "Tin Toy", a w kolejnym roku "Knick Knack" – zdobywcę Oscara w kategorii najlepszego krótkometrażowego filmu animowanego.

Co istotne, z opóźnieniem, ale jednak, zmieniają się priorytety właściciela, do którego w końcu dotarło, że Pixar to animacja, a nie sprzęt komputerowy. Studio zaczyna kręcić liczne filmy reklamowe i staje się partnerem Disneya — wzbogaca jego filmy, w tym m.in. "Piękną i Bestię", o animowane komputerowo wstawki. Otwiera się worek z branżowymi nagrodami, a w 1991 roku firma podpisuje pierwszy kontrakt na trzy pełnometrażowe filmy animowane.

Koncentracja, głupcze!

W Pixarze następuje wówczas pozorna stagnacja – firma przestaje zaskakiwać corocznymi, krótkometrażowymi animacjami i brylować na branżowych festiwalach. To jednak tylko cisza przed burzą i wynik przyjętej strategii. Zgodnie z filozofią Jobsa wszystkie siły i środki skupiono wówczas na jednym zadaniu.

Gdy nadszedł rok 1995, a wraz z nim premiera "Toy Story", dla wszystkich stało się jasne, że przyjęta strategia była najlepszą z możliwych, czego dowodem był deszcz nagród i nominacji – Oscary, Złote Globy, Annie Awards, Hugo, Saturny… Pierwszy w historii pełnometrażowy film animowany stworzony w całości na komputerach wyniósł Pixara z pozycji świetnego technicznie partnera do branżowej superligi.

Film zarabia ponad 360 mln dol., a osiągnięty sukces z miejsca skłania Disneya do renegocjacji kontraktu – gigant rozrywki kupuje w ciemno pięć kolejnych filmów Pixara.

Pixar kontra Dreamworks: średnie ocen z kilku serwisów filmowych (m.in. IMDB i Rotten Tomatoes)

Sukcesy można podsumować dwiema liczbami: 13 pełnometrażowych animacji i 27 Oscarów. A przy tym stała dominacja nad głównym konkurentem, wytwórnią Dreamworks. Dominację tę na mgnienie oka przełamał jedynie pierwszy "Shrek". W tym miejscu pojawia się pytanie: na czym polega fenomen Pixara?

Pracownik Pixara zdradza, jak stworzyć dobrą opowieść

Odpowiedź na to pytanie znalazła się kilka lat temu na zabawnym obrazku, porównującym Pixara i wytwórnię Dreamworks:

Kto ma lepsze pomysły?

Zestawienie jest o tyle zabawne, co – moim zdaniem – trochę niesprawiedliwe dla największego konkurenta Pixara. Warto zatem rozejrzeć się za innym tropem. Ciekawa wskazówka pojawiła się niedawno w Sieci. Pracownica Pixara, Emma Coats, opublikowała bowiem listę 22 punktów (w całości do zobaczenia na tej stronie) pomagających w stworzeniu ciekawej historii (polska wersja została upubliczniona na Wykopie, a autorem tłumaczenia jest użytkownik CanisLupusLupus). Oto wybrane wskazówki:

  • Bardziej podziwia się postać za starania niż za sukcesy.
  • Musisz skupiać się na tym, co interesowałoby ciebie jako widza, a nie na tym, co jest fajne dla autora. Jedno od drugiego może się bardzo różnić.
  • W czym twoja postać jest dobra, z czym nie ma problemu? Rzuć jej pod nogi coś dokładnie przeciwnego. Postaw przed nią wyzwanie. Jak sobie radzi?
  • Wymyśl zakończenie, zanim obmyślisz środek. Naprawdę. Zakończenia są trudne, niech twoje od początku ma ręce i nogi.
  • Kiedy utkniesz, zrób listę rzeczy, które NIE MOGĄ teraz nastąpić. Nieraz właśnie w ten sposób pojawi się coś, co pomoże ci ruszyć z miejsca.
  • Rozkładaj na czynniki pierwsze historie, które ci się podobają. To, co ci się w nich podoba, jest częścią ciebie. Musisz tę część rozpoznać, zanim będziesz mógł z niej skorzystać.
  • Daj swoim postaciom opinie. Początkowo w czasie pisania uległość i pasywność mogą ci się wydawać fajne, ale dla publiczności to trucizna.
  • Dlaczego musisz opowiedzieć WŁAŚNIE TĘ historię? Cóż to za pragnienie płonie w tobie i podsyca tę fabułę? To najważniejsza sprawa.
  • Jakie jest stawka? Daj nam powód, by trzymać kciuki za postać. Co się stanie, jeśli jej się nie uda? Spiętrzaj niepomyślne okoliczności.
  • Zbiegi okoliczności, przez które postać wpada w tarapaty, to świetna sprawa. Zbiegi okoliczności, przez które postać się z nich wydostaje, to oszustwo.

Powyższa lista to zbiór całkiem sensownych zaleceń, które wydają się działać. Trudno znaleźć w produkcjach Pixara coś, co byłoby sprzeczne z tymi radami. Choć to oczywiście tylko jeden z elementów sukcesu, wskazówki wydają się wartościowe nie tylko dla scenarzystów, ale też dla każdego, kto kiedykolwiek próbował zmierzyć się z pisaniem. Czyżby czekał nas wysyp powieści, dziwnie podobnych do perypetii Buzza Astrala i Iniemamocnych?

Zdradzając kilka tajników warsztatu, Pixar z pewnością nie pozbywa się wszystkich swoich atutów. Poza tym czym są takie wskazówki, jeśli twórcom brakuje talentu? Historia Pixara dobitnie pokazuje, że tworzą go ludzie, którzy na brak pasji, umiejętności i talentu narzekać z pewnością nie mogą. Już za kilka miesięcy przekonamy się, jak wyszło im najnowsze dzieło – 5 lipca w polskich kinach premiera filmu "Uniwersytet potworny".

Źródło: Wykop

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Rozrywka:

10 najciekawszych statków kosmicznych z filmów. Czym latali Ellen Ripley i Boba Fett? Gwiezdny kupiec, czyli Monopol spotyka EVE Online. Legendarna planszówka PRL-u Lech Wałęsa: ulubiony polityk internautów Filmy z GTA V wciąż robią niesamowite wrażenie. To prawdziwy, żyjący świat! Kontrowersyjna reklama T-Mobile - dla Czechów jesteśmy oszustami. Wstyd? Za Polaków w Internecie! Ta vlogerka znalazła genialnie prosty sposób na trolli. Kontaktuje się z ich matkami This War of Mine - przetrwać wojnę, razem. Dlaczego przywiązujemy się do bohaterów w grach? "Kultowe polskie zegarki" i ZX Spectrum powrócą. Nostalgia sprzeda wszystko Film dnia: Toy Story w rzeczywistości. Drony i zdalnie sterowane auto ratują pluszowego misia! 20 lat PlayStation. Polskie gry na konsolach Sony Którego ze znanych brodaczy chcielibyście ogolić? Zapraszamy do konkursu! Płacicie abonament? Będziecie mieć filmy i seriale TVP w Sieci za darmo FIlm dnia: Człowiek kontra maszyna - starcie kolejne. Łyżwiarz ściga się z dronem! Niewygodne dla producentów gier i gadżetów filmy mogą znikać z YouTube. Cenzura? Prawo do walki o dobre imię! Gadżet tygodnia [12] - znamy wyniki głosowania. Co wybraliście? Wardęga nie żyje? Nieprawda. To tylko kolejna próba wyłudzenia od Was pieniędzy Film dnia: Star Wars: The Force Awakens - tak wygląda pierwszy zwiastun... w świecie Lego! Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy. Widzieliśmy pierwszy zwiastun. Co wiemy o filmie? Wybieramy gadżet tygodnia [12]. Który podobał się Wam najbardziej? Błąd sklepu i gra za darmo? Bierzemy! Chytry gracz z Poznań Game Arena siedzi w każdym GTA V najlepiej pokazuje kobietę za kółkiem! Gdzie, jak i za ile? Wybieramy najlepszy sposób na kupowanie gier! Moda na "czarny piątek" dociera też do Polski. Czy we wszystkim musimy małpować Amerykę? Film dnia: Zrób to sam! Kolejka elektryczna z baterii, magnesu i miedzianego drucika