Ares: dron, którym sterować może nawet dziecko! Smartfon kontrolerem

Ares to dron, którym powinny zainteresować się osoby nieznające się na technologii.

Twórcy Ares mogą mieć rację: sterowanie “zwykłym” dronem może sprawić nowicjuszom kłopoty. Kontroler nie zawsze będzie łatwy w opanowaniu, a przy drogim sprzęcie to ryzyko. Nikt nie chce, żeby nowa maszyna wylądowała na drzewie albo rozbiła się o dach sąsiada.

Ares to dron, w którym sterowanie ograniczono do minimum. Nie przesadziłem, że z prowadzeniem urządzenia poradziłoby sobie nawet dziecko, skoro trasę lotu wyznacza się za pomocą… kreski.

Ares: rysuj i lataj

Dokładnie tak — wystarczy smyrnąć po mapie, żeby wskazać drogę. Następnie wybiera się wysokość oraz stronę, w którą kamerka ma być skierowana. I gotowe, dron wznosi się w powietrze i leci tak, jak narysowano.

Brzmi to bajecznie łatwo. Wszystko wykonuje się na ekranie iPhone’a lub iPada, nie potrzeba żadnego dodatkowego sprzętu. Aplikacja wskaże nawet miejsca, nad którymi dron nie może latać, więc nie trzeba się niczym martwić. Poinformuje także o warunkach pogodowych.

Sterujący ma tylko narysować drogę i cieszyć się z nagrań. Twórcy szykują trzy wersje: bez kamery (można samemu doczepić GoPro), z kamerą nagrywającą w HD lub w rozdzielczości 4K. Zapłacić trzeba odpowiednio 699$, 899$ i 1199$. A i tak trzeba się spieszyć, bo to promocyjne ceny.

Zobacz również: Pierwszy telewizor OLED Ultra HD 4K

Na razie Ares ma problemy, żeby przebić się na Kickstarterze. Niby twórcy mają prawie 8 tysięcy (potrzeba 50 tysięcy dolarów), ale wpłaty pochodzą od zaledwie 25 osób.

Dla kogo Kickstarter?

No cóż, może to dlatego, że Kickstarter to jednak miejsce dla fanów technologii, a takie “casualowe” projekty nie wszystkich interesują? Ares to świetny gadżet dla taty albo starszego wujka, któremu podoba się pomysł na dron, ale mógłby mieć problem z opanowaniem sterowania.

A może jednak chcemy mieć kontrolę nad takimi urządzeniami? W końcu nie wszystko da się przewidzieć, a czasami chciałoby się zmienić trasę lotu. Błyskawicznie, od razu, bez gapienia się w ekran. Coś za coś.

Ale dopóki kwesta w grze, wszystko jest możliwe. Zbiórka na Ares potrwa jeszcze przez ponad 20 dni.

Zobacz więcej artykułów z serii: Gadżet dnia

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Sprzedawca w sklepie komputerowym - zawód ograniczonego zaufania 8 cudów techniki z lat 90. Napęd ZIP, robot AIBO i pager BlackBerry. Pamiętasz je? Xanadu - zapomniany przodek WWW. Kto naprawdę wymyślił hipertekst? Bezpowrotnie tracimy dane. Nic po nas nie zostanie – ostrzega wiceprezes Google’a V3 - mordercza stonoga Hitlera. Największe działo drugiej wojny testowano w Międzyzdrojach „Das Marsprojekt”. Marsjańska misja Wernhera von Brauna z 1952 roku Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Quiz Gadżetomanii: Kto to powiedział? Dopasuj cytaty do znanych postaci! Ernő Rubik, człowiek schowany za kostką Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Nietypowe zastosowania WD-40. Do czego można go wykorzystać? Bałakława - tajna baza radzieckich okrętów podwodnych Niesamowity XC-120 Packplane: eksperymentalny samolot z lat 50. Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Technologiczne mity. Sony timer, czyli planowe starzenie produktów Najdziwniejsze maszyny II wojny światowej [cz. 2]. USA i Wielka Brytania To lata! Najdziwniejsze samoloty pionierów lotnictwa Najlepsze śmigłowce szturmowe dla polskiej armii Oglądasz filmy w sieci? Sprawdź, co ci grozi Gadżetomania TV: Czy wiesz od jak dawna ludzkości towarzyszy wibrator? DuoPad: przystawka zamienia każdy monitor w ekran dotykowy Rosyjski Air Force One. Tak wygląda wnętrze osobistego samolotu Władimira Putina E-państwo to wciąż pieśń przyszłości. Urzędy nie chcą rezygnować z papieru Nowy Ford S-Max pogromcą fotoradarów i drogówki. Samochód sam dostosuje się do przepisowej prędkości