Cyfrowi preppersi. Czy mamy szansę przetrwać koniec Internetu?

Preppersi to ludzie przygotowani na wydarzenia, które dla większości wydają się nieprawdopodobne, jak wojna czy klęski żywiołowe. A jak przedstawia się kwestia Internetu? Czy jesteśmy gotowi na dzień, w którym go zabraknie?

Najważniejsze dane warto mieć zawsze przy sobie

Najważniejsze dane warto mieć zawsze przy sobie (Fot. Galleryhip.com/Neil Laxamana)

Koniec Internetu

Jak wywrócić nasz świat do góry nogami? W gruncie rzeczy wystarczy porządny blackout. Albo nalot, wykonany z wykorzystaniem rakiet CHAMP, niszczących impulsem elektromagnetycznym elektronikę w wybranych miejscach. Albo atak terrorystyczny. Albo inwazja jadowitych ludzi pająków z głową psa. Po prostu cokolwiek, co trwale pozbawi nas łączności z Internetem.

Coś tak banalnego dla wielu z nas może oznaczać prawdziwy armageddon. Nie, nie zginiemy, a przynajmniej nie od razu – nie mając dostępu do zamawianej online pizzy okruszkami z klawiatury będziemy mogli żywić się przez długie tygodnie. Dla wielu z nas skończy się jednak świat, jaki znamy.

Chmura, czyli nasze dane nie są nasze

Zacznijmy od oczywistości i spraw najmniej dotkliwych. Brak dostępu do Facebooka i YouTube’a będzie w sumie korzystny. Część ludzi, po kilku dniach z objawami odstawienia, chorobą sierocą i głową obolałą od walenia nią z nudów w ścianę zacznie robić coś pożytecznego – wyplatać wiklinowe koszyki, uprawiać ogródek albo np. jeździć na rowerze.

Zdjęcie nasion w ziemi pochodzi z serwisu Shutterstock

Traktując sprawę nieco bardziej serio, stracimy jednak wszystko, czego nie przechowujemy w jakiejś formie lokalnie. Wszystkie fotki z Instagramu, dokumenty z chmury Microsoftu, maile z Google’a…

Stracimy dostęp do wiedzy, komunikacji, do informacji i do rozrywki – Spotify odpowie głuchą ciszą, a pracowicie zbierana kolekcja gier na Steamie będzie tylko wspomnieniem. Pozdrowienia, entuzjaści cyfrowej dystrybucji. Chcieliście końca pudełek, to teraz nie pogracie.

Zdjęcie kart i gotówki pochodzi z serwisu Shutterstock

Filmów też nie obejrzycie i nie będzie miało znaczenia, czy podszywając się pod mieszkańców pierwszego świata płacicie Netfliksowi, czy złodziejom z nielegalnych serwisów VOD. Co nie znalazło się na Waszym dysku, już na niego nie trafi. Zamiast gotówki wolicie płatności online i karty płatnicze? Fakt, to wygodne, ale bez sprawnego systemu transakcyjnego Wasze miliony na kontach będą warte znacznie mniej od piątaka w portfelu.

Bez Internetu da się żyć

Nie chcę tu popadać w przesadę i udawać, że brak Internetu nas zabije. Nic z tych rzeczy, bez Sieci da się żyć, choć w wielu kwestiach będziemy musieli zmienić swoje przyzwyczajenia, a wiele zawodów stanie się z dnia na dzień zupełnie bezużytecznych.

Zobacz również: Pierwsze wrażenia: Galaxy Gear

Sednem jest jednak coś innego: świadomość, że jakaś część naszego życia istnieje – w postaci danych – w oderwaniu od nas i istnieje ryzyko, że na skutek różnych wydarzeń możemy ją utracić. Pół biedy, jeśli chodzi tylko o fotki, gry czy muzykę. Gorzej, jeśli przyzwyczailiśmy się do chmury i powierzyliśmy jej naprawdę ważne dane, nie zachowując lokalnej kopii.

Jak zniszczyć Internet?

Kilka lat temu serwis Gizmodo przedstawił hipotetyczny plan ataku na Internet, którego celem było wyłączenie globalnej Sieci.

Choć została zaprojektowana tak, by zapewnić komunikację nawet po utracie wielu węzłów (więcej o prawdziwych początkach Internetu przeczytacie w artykule „Nieznane początki Internetu. Wszystko zaczęło się od testów rakiet”), to stosunkowo łatwo można sprawić, by Internet jaki znamy przestał istnieć.

Zdjęcie przerwanego kabla pochodzi z serwisu Shutterstock

I nie trzeba nawet wymagającego dużych zasobów ataku na kilkanaście najważniejszych serwerowni, odpowiadających za obsługę DNS. Wystarczy coś znacznie prostszego - atak na kable telekomunikacyjne.

Są z reguły niechronione i łatwo dostępne, a przy okazji wyjątkowo podatne na zniszczenie. Wystarczy statek z ciężką kotwicą, którą przeciągnie po dnie nie tam, gdzie trzeba. Albo babcia złomiarka, która – gdy poczuje zapach miedzi – jest w stanie odłączyć od Internetu Gruzję, Azerbejdżan i Armenię.

Odsłonięty kabel telekomunikacyjny

Skoordynowana akcja kilkunastu osób z siekierami jest w stanie sprawić, że znany nam Internet stanie się historią. Sieć będzie działać, ale zostanie podzielona na fragmenty, pomiędzy którymi komunikacja przebiegać będzie bardzo wolno.

Albo wcale, gdy postrącamy satelity, ale to już trochę większe wyzwanie. W każdym razie „zniknięcie” Internetu, choć mało prawdopodobne jest – teoretycznie – możliwe.

Dane w szufladzie, nie na serwerze

Jak przygotować się na internetowy armageddon? Lista porad może być bardzo długa, ale moim zdaniem wszystko można sprowadzić do jednej, kluczowej zasady: starajmy się zachować jak największą kontrolę nad naszymi danymi.

Zdjęcie klawiatury z ikoną chmury pochodzi z serwisu Shutterstock

Róbmy kopie, backupy i zadajmy sobie odrobinę trudu, by te najważniejsze mieć gdzieś pod ręką. Od Dropboksa łatwo można nas odciąć. Od pendrive'a noszonego w kieszeni znacznie trudniej.

Nie apeluję w tym miejscu o odrzucenie korzyści, jakie daje nam technologia. Nic z tych rzeczy: korzystajmy ze wszystkiego, co tylko wydaje się nam przydatne. Ale miejmy jednocześnie świadomość, że jeśli jakieś dane znajdują się na serwerach odległych o tysiące kilometrów, to w praktyce nie należą do nas i warto je traktować jak coś, bez czego któregoś dnia będziemy musieli się obejść.

Czego nikomu nie życzę i mam nadzieję, że nigdy nie nastąpi. Ale czy ktoś może nam dać taką gwarancję?

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Sprzedawca w sklepie komputerowym - zawód ograniczonego zaufania 8 cudów techniki z lat 90. Napęd ZIP, robot AIBO i pager BlackBerry. Pamiętasz je? Xanadu - zapomniany przodek WWW. Kto naprawdę wymyślił hipertekst? Bezpowrotnie tracimy dane. Nic po nas nie zostanie – ostrzega wiceprezes Google’a V3 - mordercza stonoga Hitlera. Największe działo drugiej wojny testowano w Międzyzdrojach „Das Marsprojekt”. Marsjańska misja Wernhera von Brauna z 1952 roku Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Quiz Gadżetomanii: Kto to powiedział? Dopasuj cytaty do znanych postaci! Ernő Rubik, człowiek schowany za kostką Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Nietypowe zastosowania WD-40. Do czego można go wykorzystać? Bałakława - tajna baza radzieckich okrętów podwodnych Niesamowity XC-120 Packplane: eksperymentalny samolot z lat 50. Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Technologiczne mity. Sony timer, czyli planowe starzenie produktów Najdziwniejsze maszyny II wojny światowej [cz. 2]. USA i Wielka Brytania To lata! Najdziwniejsze samoloty pionierów lotnictwa Najlepsze śmigłowce szturmowe dla polskiej armii Oglądasz filmy w sieci? Sprawdź, co ci grozi Pecetowa obudowa jak Transformer to szalony, ale ciekawy pomysł. Tym powinny wyróżniać się pecety: wyglądem Project Soli - Google ma pomysł, jak sterować gestami ubieralną elektroniką Gadżetomania TV: Historia flipperów Nowa konsola Nintendo może mieć Androida. Żegnajcie, wyjątkowe i oryginalne urządzenia Ile kosztować będzie Oculus Rift? Nie patrzmy na cenę: wirtualna rzeczywistość może być jej warta!