Facebook ujawnia prototyp drona Aquila. Zuckerberg buduje flotę wielkich maszyn

Lotnicze plany Marka Zuckerberga nabierają realnych kształtów. Facebook zaprezentował pierwszego drona o nazwie Aquila. To wielka, napędzana energią słoneczną maszyna, która może latać również w nocy.

Prototyp drona Aquila

Prototyp drona Aquila (Fot. Facebook)

Aquila – wielki i bardzo lekki dron

42 metry rozpiętości (to tyle, co samolot pasażerski) i zaledwie 400 kilogramów wagi. Ujawniony przez Facebooka prototyp drona Aquila robi duże wrażenie. To w gruncie rzeczy jedno wielkie, ultralekkie i docelowo pokryte ogniwami słonecznymi skrzydło.

Maszyna ma być zdolna do 90 dni lotu bez lądowania. Wzniesie się na wysokość 18–27 kilometrów, a jej zadaniem będzie dostarczenie dostępu do Internetu w słabo rozwiniętych rejonach Azji i Afryki. Jeden dron ma dostarczać dostęp do Sieci na obszarze około 80 kilometrów kwadratowych.

Prototyp drona Aquila

Internet.org, czyli informacje i komunikacja dla wszystkich

Aquila to część większego projektu o nazwie Internet.org. Jest to inicjatywa, współtworzona przez Facebooka i firmy takie, jak Ericsson, Opera, Nokia, Samsung, Qualcomm i MediaTek, a jej zadaniem jest dostarczenie Internetu mieszkańcom biedniejszych krajów i regionów – m.in. w Kenii, Indiach, Kolumbii czy Zambii.

Usługa, dostarczana bezpłatnie obejmuje dostęp do ograniczonej liczby stron i usług – m.in. wyszukiwarki (z ograniczonymi wynikami), Wikipedii, serwisów pogodowych, bazy wiedzy o prawach kobiet i macierzyństwie czy serwisów z informacjami rządowymi, a także do Facebooka i Messengera.

Za pełnoprawny dostęp do Internetu trzeba zapłacić, ale nawet ta okrojona wersja oznacza dla wielu ludzi ogromny skok cywilizacyjny.

Samoloty i drony na energię słoneczną

Warto przy tym zwrócić uwagę na postęp, jaki dokonuje się w ostatnich latach wśród elektrycznych samolotów. Maszyny napędzane energią słoneczną nie tylko są w stanie wznieść się w powietrze, ale – dzięki coraz wydajniejszym i lżejszym akumulatorom – mogą latać również w nocy.

Spektakularnym przykładem są w tym przypadku losy załogowego samolotu Solar Impulse, który wyłącznie dzięki energii słonecznej oblatuje właśnie świat. Ten kierunek rozwoju samolotów i dronów wydaje się bardzo obiecujący – prowadzi przecież do celu, jakim są bezobsługowe maszyny, zdolne bez końca unosić się w powietrzu bez potrzeby lądowania.

Zobacz również: Gadżet tygodnia: Parrot AR Dron

Aquila i Samolot pasażerski - porównanie wielkości

Firma totalna

W przypadku dronów Facebooka warte podkreślenia wydają mi się tu dwie kwestie. Pierwsza to sam fakt zbudowania floty takich maszyn, zarządzania ją i dostarczenia w ten sposób Internetu tam, gdzie budowa naziemnej infrastruktury byłaby na razie nieopłacalna albo niemożliwa.

Druga i moim zdaniem znacznie ważniejsza kwestia to starania internetowych gigantów, którzy zmierzają do tego, by stać się firmami totalnymi – dostarczą nie tylko internetowe produkty czy różne usługi, ale również infrastrukturę, zapewniającą komunikację. Będą zatem kontrolowali zarówno treść, jak i środek przekazu, a wielu ludzi, którzy korzystają obecnie z usług Internet.org. nie będzie znało innej Sieci.

Oznacza to nie tylko uzależnienie użytkowników, ale również – co moim zdaniem bardziej groźne – możliwość dowolnego kształtowania udostępnianych im treści przy jednoczesnym braku alternatywy. Ponad rok temu zwracałem na to uwagę w artykule „Internet: konserwator biedy. Zabójcze skutki personalizacji”.

Wszyscy wygrywają

Okazuje się, że tamte obawy nie były bezpodstawne. Obserwujemy przecież postępującą personalizacją, monopol w dziedzinie usług internetowych, a już niebawem również kontrolę nad kanałami komunikacji, czego narzędziem jest – pośrednio — właśnie dron taki jak Aquila.

Choć Facebook czy Google ze swoim projektem Loon robią to raczej bez złych intencji, bo po prostu w celu zwiększenia zysków, to całkowita kontrola nad tym, co dociera do użytkownika wydaje mi się nieco niepokojąca. Cała inicjatywa jest przy okazji świetnym przykładem, że tam, gdzie państwa i międzynarodowe organizacje są bezradne, wielki biznes jest w stanie skutecznie je wyręczyć.

Co oczywiście w żaden sposób nie przekreśla zalet całego projektu. Nawet, jeśli stojące za nim firmy po prostu „wychowują” sobie w ten sposób użytkowników i robią to z chęci zysku, to mieszkańcy biedniejszych regionów świata mają z tego powodu konkretne korzyści: dostęp do informacji, komunikacji czy ważnej choćby dla rolników prognozy pogody. Korzystają zatem wszyscy.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Sprzedawca w sklepie komputerowym - zawód ograniczonego zaufania Broń, która nie zabija. Wojna przyszłości: wszystko zniszczone, żadnych zabitych 8 cudów techniki z lat 90. Napęd ZIP, robot AIBO i pager BlackBerry. Pamiętasz je? Xanadu - zapomniany przodek WWW. Kto naprawdę wymyślił hipertekst? Bezpowrotnie tracimy dane. Nic po nas nie zostanie – ostrzega wiceprezes Google’a V3 - mordercza stonoga Hitlera. Największe działo drugiej wojny testowano w Międzyzdrojach „Das Marsprojekt”. Marsjańska misja Wernhera von Brauna z 1952 roku Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Quiz Gadżetomanii: Kto to powiedział? Dopasuj cytaty do znanych postaci! Ernő Rubik, człowiek schowany za kostką Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Nietypowe zastosowania WD-40. Do czego można go wykorzystać? Bałakława - tajna baza radzieckich okrętów podwodnych Niesamowity XC-120 Packplane: eksperymentalny samolot z lat 50. Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Technologiczne mity. Sony timer, czyli planowe starzenie produktów Najdziwniejsze maszyny II wojny światowej [cz. 2]. USA i Wielka Brytania To lata! Najdziwniejsze samoloty pionierów lotnictwa Najlepsze śmigłowce szturmowe dla polskiej armii Oglądasz filmy w sieci? Sprawdź, co ci grozi Historia sieciowego piractwa [cz. 2]. Webwarezy i filesharing Tracę nadzieję. Zawsze będziemy technologicznym zaściankiem Historia sieciowego piractwa [cz. 1]. Polak potrafi Smog Free Tower: pogromca smogu i lokalna oczyszczalnia powietrza. Kiedy w Polsce?