Nie myśl, kupuj! I nie zaglądaj pod obudowę! Co prawa autorskie zrobiły z naszym światem?

Zamiast chronić twórców, zahamowano kreatywność całych pokoleń. Jak być genialnym wynalazcą w świecie, gdzie każdy pomysł jest chroniony przez patenty i prawa autorskie?

Zdjęcie twarzy z kodami paskowymi i QR pochodzi z serwisu Shutterstock

Zdjęcie twarzy z kodami paskowymi i QR pochodzi z serwisu Shutterstock

Proszę, zajrzyj pod obudowę

Gdy kilka dni temu przygotowywałem artykuł o radzieckich konsolach gier wideo, przeglądając fotki sprzętu z dawnych lat zwróciłem uwagę na coś nietypowego. Do bardzo wielu starych urządzeń producenci — również na Zachodzie — dołączali nie tylko instrukcję obsługi, ale również schematy, pozwalające w przypadku awarii na łatwą naprawę sprzętu. To było jak zaproszenie: rozkręć mnie, zajrzyj pod obudowę, wykręć, dolutuj, zmień, popraw!

Miło cię poznać, płyto główna C64!

Widzieliście coś takiego we współczesnym sprzęcie? Nie w jakichś specjalistycznych ustrojstwach, ale zwykłej, domowej elektronice, jaką wytrwale wypełniamy nasze domy. Ja nie i chyba nie jestem w tym odosobniony. Nie ma w tym nic dziwnego – producenci robią wszystko, by zniechęcić nas do zaglądania, co jest w środku.

To prawda, że dzisiejszy sprzęt jest zazwyczaj znacznie bardziej skomplikowany od tego sprzed kilkudziesięciu lat. Większa jest również integracja podzespołów i w domowych warunkach nie każdy byłby sobie w stanie poradzić z nowoczesną elektroniką. Ale przed ingerencją usiłuje się powstrzymać również tych, którzy mają na ten temat jakieś pojęcie. Nie działa to nie działa, kup, wymień na nowe, po co drążyć temat…

Czy wolno przerobić konsolę?

Kilka lat temu głośne były zarzuty, dotyczące przerabianych konsol i faktu, że ingerencja w ich oprogramowanie stanowi naruszenie praw autorskich. Oczywiście – jak to bywa z głośnymi aferami – sprawa dotyczyła czegoś zupełnie innego, niż podawały media (narzędzi do przerabiania, a nie samych konsol), ale ukazywała jednocześnie, jak daleko w nasze życie ingerują różne, wsparte majestatem prawa, ograniczenia.

Problem w tym, że trudno tu o złoty środek: gdy ktoś się napracuje, chce na tej pracy zarobić i trudno go za to winić — to uczciwe. Z drugiej strony restrykcyjne przepisy tłamszą kreatywność, o czym od lat z mizernym skutkiem przekonuje orędownik wolnej kultury, prof. Lawrence Lessig, który — owszem — bywa zbyt radykalny w swoich poglądach, ale trafnie zwraca uwagę na kilka problemów naszych czasów.

Wiele wynalazków powstało przecież dzięki temu, że ktoś w młodości rozkręcał coś stworzonego przez kogoś innego, grzebał w mechanizmach, gdy trochę podrósł łączył jakieś scalaki, coś liczył, sapał, kombinował, aż w końcu stwierdzał: - Steve, to już działa! – i pokazywał odbywającemu właśnie wewnętrzną podróż Jobsowi prototyp Apple’a I.

Zobacz również: Test: Hero GoPro

Kultura biernego odczytu

Tak było jakieś 40 lat temu, czyli – z naszej perspektywy – gdzieś w okolicach wojen punickich. Świat się zmienił i zamiast grzebać w starych radiach, co sprytniejsi grzebią w genomach. Albo raczej grzebaliby, gdyby mogli, bo nagle okazuje się, że żywy organizm jest dziełem, chronionym przez patenty i brygadę prawników, rzucających paragrafami niczym granatami zaczepnymi.

Chroniąc słuszne prawa twórców, wynalazców i autorów zapędziliśmy się w kozi róg, bo zamknęliśmy tym samym drogę dla ich następców. Nie musi to zahamować postępu, ale zawęża go do tych, którzy dysponują odpowiednimi prawami do różnych wynalazków czy idei. Całej reszcie przypada rola biernych odbiorców i konsumentów.

James Dyson

Jasne, że zawsze znajdzie się ktoś wybitny, komu uda się przebić, jak choćby James Dyson czy Elon Musk, ale globalny rozwój został skanalizowany i skierowany do wielkich firm, jak (w przypadku nowych technologii) Google, Apple czy Amazon, które z roku na rok stają się coraz silniejsze, nieuchronnie zmierzając w stronę megakorpu na miarę Weyland Yutani.

Żyjąc w kulturach, które znają wolność i cieszą się nią, powoli, z zaskoczenia uświadamiamy sobie, że techonologie wolności na naszych oczach przekształcają się w technologie kontroli. (…) Dzisiaj, coraz mniejsza grupa ludzi kontroluje więcej, niż kiedykolwiek wcześniej, a kontrola, jaką sprawują, jest coraz doskonalsza.

I w takim kontekście trudno nie przyznać racji profesorowi Lessigowi: dzieje ludzkości to tak naprawdę czas niekończących się zapisów i odczytów. Ludzie inspirowali się sobą nawzajem, przekazywali idee, przerabiali swoje pomysły, udoskonalali je, tworzyli nową jakość. Tego już nie ma. Kultura zapisu i odczytu została zastąpiona kulturą odczytu.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Broń, która nie zabija. Wojna przyszłości: wszystko zniszczone, żadnych zabitych 8 cudów techniki z lat 90. Napęd ZIP, robot AIBO i pager BlackBerry. Pamiętasz je? Xanadu - zapomniany przodek WWW. Kto naprawdę wymyślił hipertekst? Bezpowrotnie tracimy dane. Nic po nas nie zostanie – ostrzega wiceprezes Google’a V3 - mordercza stonoga Hitlera. Największe działo drugiej wojny testowano w Międzyzdrojach „Das Marsprojekt”. Marsjańska misja Wernhera von Brauna z 1952 roku Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Quiz Gadżetomanii: Kto to powiedział? Dopasuj cytaty do znanych postaci! Ernő Rubik, człowiek schowany za kostką Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Nietypowe zastosowania WD-40. Do czego można go wykorzystać? Bałakława - tajna baza radzieckich okrętów podwodnych Niesamowity XC-120 Packplane: eksperymentalny samolot z lat 50. Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Technologiczne mity. Sony timer, czyli planowe starzenie produktów Najdziwniejsze maszyny II wojny światowej [cz. 2]. USA i Wielka Brytania To lata! Najdziwniejsze samoloty pionierów lotnictwa Najlepsze śmigłowce szturmowe dla polskiej armii Oglądasz filmy w sieci? Sprawdź, co ci grozi Smutny programista: ewolucja. Introwertyczny klepacz czy elitarny koder? Walkman, discman, mp3: odtwarzacze muzyczne mojego dzieciństwa Domowe aparaty, komórki, smartfony... i co dalej? Dokąd zmierza rozwój technologii? Windows 10 Mobile - początek końca mobilnych okienek? To mnie wkurza! Samsung: wielka firma jak huba – musi się do czegoś przyczepić

Popularne w tym tygodniu:

Broń, która nie zabija. Wojna przyszłości: wszystko zniszczone, żadnych zabitych Optane SSD DC P4800X: pierwszy dysk Intela z pamięcią 3D XPoint Epson PaperLab: biurowe urządzenie do wydajnego recyklingu papieru Oregon SHE101: czujnik jakości powietrza z funkcją powerbanku LG 32UD99: monitor 32” z 4K i HDR trafił do pierwszych sklepów CAMEO360: najmniejsza kamera sferyczna 4K na świecie SHFT IQ: wirtualny trener biegania korzystający ze sztucznej inteligencji ET Mini: mobilny projektor z bezprzewodowym strumieniowaniem wideo Asus ROG Swift PG258Q: gamingowy monitor z odświeżaniem aż 240 Hz