Twitter zwalnia, a praca w Facebooku nie jest łatwa. Nie, wielkie korporacje to nie raj

Wielu jednak próbuje wmówić, że jest inaczej. Po co?

Zdjęcie Zuckerberga pochodzi z serwisu shutterstock.com

Zdjęcie Zuckerberga pochodzi z serwisu shutterstock.com

Niedawno okazało się, że nowy prezes Twittera wcale nie jest takim fajnym gościem, za jakiego wielu go ma. Niektórzy pracownicy o zwolnieniu dowiedzieli się nie dlatego, że ktoś ich o tym poinformował. Po prostu: nie mogli zalogować się na swoje służbowe konta. W ten niezbyt kulturalny sposób Twitter pożegnał sporą część z około 336 osób wysłanych na bezrobocie.

Wzruszająca historia. Taka jak ta o tym, że praca w Google to nie spełnienie marzeń. Podobnie jest w Facebooku. Pracownicy skarżą się, że trzeba być “pod telefonem przez 24 godziny, 7 dni w tygodniu”, “brakuje prywatności", "w Facebooku zawsze pracujesz na kogoś” czy też na to, że jest się w pracy zawsze. Pełną listę skarg i zażaleń wypisał portal Komputerswiat.pl.

Jest się z czego pośmiać. Nie wiem kto jest większym naiwniakiem: pracownicy czy może ci, którzy wierzyli w to, że w “wielkim Facebooku” jest inaczej. Ale jeszcze bardziej zastanawia mnie, co muszą czuć ludzie, dla których niefajna atmosfera w pracy czy nadgodziny to zwykła, szara codzienność. Albo ci, którym z dnia na dzień powiedziano: ty już tu nie pracujesz. Nikt jednak nie robi z tego sensacji, bo i kogo obchodzi los szarego Kowalskiego. No, chyba że ten zacznie “tyrać” w Facebooku. Wtedy można uronić nad nim łezkę. Ech, biedny, taka wielka firma, a taka ciężka robota! Kto by pomyślał, prawda?

Samsung zwalnia? Niemożliwe!

Lubię też newsy o tym, że wielka firma kogoś zwalnia - np. stu pracowników. Nie chodzi o to, że się z ich nieszczęścia cieszę — po prostu nie rozumiem, dlaczego się nas o tym informuje.

Zdjęcie Facebooka pochodzi z serwisu shutterstock.com

No bo co to dla nas oznacza? Owszem, często zwolnienia mogą zwiastować kłopoty finansowe. Jednak równie dobrze żadnych problemów może nie być, a firma zwalnia, bo tak się robi — projekt zakończono, pracownicy niestety nie są potrzebni. I tyle. Dlaczego więc uważa się, że informacja o redukcji zatrudnień w chińskiej fabryce miałaby być ciekawa dla Polaka, Hiszpana czy Brytyjczyka?

Żebyśmy mogli pomyśleć: “o ja cię, to jednak Sony/Samsung/Apple też zwalniają, ich szefowie wcale nie są do rany przyłóż, a praca nie jest łatwa, lekka i przyjemna”? Mamy się pocieszać, bo “inni mają jeszcze gorzej” czy raczej stracić nadzieję: lepiej już nie będzie?

Wszystkie tego typu newsy przeważnie zaczynają się tak samo: “moglibyśmy pomyśleć, że praca dla tej firmy to spełnienie marzeń…”. Tylko tak naprawdę dlaczego? Bo Apple ma rzeszę fanów, a na Facebooku siedzi miliard ludzi? I to już sprawia, że praca dla takiego giganta jest bezproblemowa, dlatego też chcemy wiedzieć o niej wszystko. Włącznie z tym, jakie pytania padają na rozmowie rekrutacyjnej i o tym, czym kieruje się Zuckerberg zatrudniając nowych ludzi.

Zobacz również: Ręczna drukarka 3D

Ziemia obiecana

Nie jestem wrogiem wielkich korporacji. To dobrze, że zarabiają pieniądze, dają pracę innym. Nie jestem jednak też w nie ślepo zapatrzony. I nie lubię, gdy wszyscy wkoło wmawiają, że bycie pracownikiem Google’a, Facebooka czy Twittera to raj na Ziemi. Jeszcze gorsze jest absurdalne zaskoczenie serwisów na całym świecie, że jednak jest inaczej. Dlaczego byliście tak naiwni? Po co kreowaliście legendę o wielkiej korporacji — ziemi obiecanej?

Zdjęcie pracującego pochodzi z serwisu shutterstock.com

Jest jeszcze jedna zastanawiająca rzecz: dlaczego wszystko, co związane z wielkimi korporacjami, jest aż tak istotne? To, ile sprzedają produktów, kogo zatrudniają, jak się pracuje, jak się jest zwalnianym, jak wyglądają biura i jak spędza się czas wolny. Może zamiast o braku kultury szefa Twittera lepiej pomówić o takich zachowaniach wśród polskich pracodawców? Zamiast skupić się na zwolnieniach w Samsungu, lepiej przyjrzeć się temu, ilu Polaków wylądowało na zielonej trawce?

Wielu stworzyło mit, że wielkie korporacje dają wszystkim szczęście. Zupełnie niepotrzebnie. To firmy jak każde inne. Szefowie są niemili, koledzy z pracy obłudni, a praca jest ciężka. Media, celowo bądź nie, tylko od czasu do czasu o tym przypominają. Za to znacznie częściej skupiają się na tym, że praca dla Zuckerberga i innych “wielkich” jest niesamowita i szalenie twórcza. Napędzają kolejnych pracowników, którzy tylko czekają, by złapać pana Boga za nogi w siedzibie Google’a czy Facebooka. I to już jest bardzo niepokojące.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Nurkujące drony i łodzie jak statki kosmiczne: osobisty sprzęt do podróży pod wodą Sprzedawca w sklepie komputerowym - zawód ograniczonego zaufania Broń, która nie zabija. Wojna przyszłości: wszystko zniszczone, żadnych zabitych 8 cudów techniki z lat 90. Napęd ZIP, robot AIBO i pager BlackBerry. Pamiętasz je? Xanadu - zapomniany przodek WWW. Kto naprawdę wymyślił hipertekst? Bezpowrotnie tracimy dane. Nic po nas nie zostanie – ostrzega wiceprezes Google’a V3 - mordercza stonoga Hitlera. Największe działo drugiej wojny testowano w Międzyzdrojach „Das Marsprojekt”. Marsjańska misja Wernhera von Brauna z 1952 roku Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Quiz Gadżetomanii: Kto to powiedział? Dopasuj cytaty do znanych postaci! Ernő Rubik, człowiek schowany za kostką Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Nietypowe zastosowania WD-40. Do czego można go wykorzystać? Bałakława - tajna baza radzieckich okrętów podwodnych Niesamowity XC-120 Packplane: eksperymentalny samolot z lat 50. Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Technologiczne mity. Sony timer, czyli planowe starzenie produktów Najdziwniejsze maszyny II wojny światowej [cz. 2]. USA i Wielka Brytania To lata! Najdziwniejsze samoloty pionierów lotnictwa Najlepsze śmigłowce szturmowe dla polskiej armii Oglądasz filmy w sieci? Sprawdź, co ci grozi Android czy Windows? Tablet z jakim systemem powinien wybrać student? Już dziś LG zbuduje nam Smart Home. A za 20 lat? 135 pytań, które warto sobie zadać, zanim autonomiczne auta wyjadą na ulice