Co dwie pary oczu, to nie jedna. Jak sprawdzić co dzieje się w domu pod naszą nieobecność?

Pytanie postawione w tytule bez wątpienia spędza sen z powiek niejednemu z nas. Urlopowicze martwią się o pozostawione w domu kosztowności, rodzice o dzieci i domowe zwierzęta, a niemal każdy o jakość wykonanej usługi przez pozostawioną samemu sobie "złotą rączkę". Na szczęście istnieją proste sposoby, by wszystko mieć pod kontrolą - z pomocą przychodzi technologia.

Zdjęcie Spy is watching you pochodzi z serwisu Shutterstock

Zdjęcie Spy is watching you pochodzi z serwisu Shutterstock

Nadzór nad pociechą lub pupilem?

Domowe systemy monitoringu zawsze kojarzyły mi się ze skomplikowaną instalacją, kilometrami kabli, mało przyjemną obsługą i niebotycznymi cenami. I owszem, te najbardziej zaawansowane, z dziesiątkami certyfikatów, nadal potrafią kosztować więcej niż chroniony obiekt. Na szczęście na rynku pojawiają się rozwiązania zdecydowanie bardziej przyjazne typowemu Kowalskiemu, który potrzebuje dodatkowej pary oczu w domu lub jego otoczeniu, np. garażu czy tarasie. Mówię, oczywiście, o kamerkach IP, których dziesiątki modeli znajdziecie w niemal każdym sklepie z elektroniką.

Netgear Arlo - w pełni bezprzewodowa kamera IP

Netgear Arlo jest reklamowane jako jedyne w pełni bezprzewodowe rozwiązanie. A przy tym bajecznie proste w instalacji. Zero kabli zasilających i transmisyjnych — to brzmi lepiej niż dobrze, bo nie mam najmniejszej ochoty na kolejne zwoje drutów pnące się po ścianach i sufitach. Na dodatek urządzenie ma certyfikat szczelności IP65, zatem można je zainstalować także na zewnątrz, gdyż deszcz mu niestraszny. Wypróbowałem podstawowy zestaw, składający się z jednej kamerki i stacji bazowej.

To prostsze, niż myślisz

Jak typowy Polak od razu przystąpiłem do akcji, nie zadając sobie trudu sięgnięcia po instrukcję obsługi. Liczba elementów znajdujących się w pudełku może początkowo przerażać, ale fakty są takie, że nie ma w nim nic zbędnego ani dającego się użyć w niewłaściwy sposób. Podłączyłem zatem stację bazową do routera i zasilania, a następnie zainstalowałem w kamerce dołączone baterie. Sparowanie urządzeń zajęło dosłownie chwilę — wystarczyło użyć przycisków "SYNC" na obudowach, by po chwili zapaliła się dioda na stacji bazowej informująca najprawdopodobniej o pomyślnym zakończeniu procesu.

Netgear Arlo - zestaw z 2 kamerkami

Pozostało jeszcze tylko zaopatrzyć się w aplikację do podglądu. Pobrałem zatem aplikację na Androida, która powitała mnie koniecznością zarejestrowania w usłudze. Po uzupełnieniu dosłownie kilku pól moim oczom ukazał się panel administracyjny Netgear Arlo z widokiem z kamerki leżącej na stole. Przystąpiłem zatem do instalacji tejże. Nie miałem ochoty korzystać z dołączonych w zestawie kołków montażowych, gdyż wiązałoby się to z wierceniem. Na szczęście kamerka ma wbudowany silny magnes, dzięki któremu dosłownie jednym ruchem mogłem przyczepić ją do… domowego oświetlenia i dowolnie wypoziomować.

"Uchwyty" montażowe - mogą się przydać

Cały proces, wliczając w niego czas potrzebny na przyniesienie drabiny ze schowka, zajął mi mniej niż 15 minut. Od wypakowania z pudełka, do obejrzenia pierwszych ujęć z mojego domu. To robi wrażenie. Na deser pozostała konfiguracja urządzenia, ograniczająca się w zasadzie do wyboru kilku opcji i reguł. Ustalenie harmonogramu pracy urządzenia, aktywacja powiadomień mailowych o wykryciu ruchu oraz informowania o niskim stanie baterii, tudzież kończącym się miejscu w chmurze, pochłonęły kolejne kilkanaście minut. Na tym jednak proces w zasadzie się zakończył. Tylko czy to aby na pewno działa?

Wielki Brat w domu

Raz skonfigurowany Netgear Arlo ingerencji wymaga w zasadzie tylko w dwóch przypadkach — jak baterie ulegną rozładowaniu lub jeśli zechcemy wprowadzić zmiany w harmonogramie pracy. Poza tym wszystko działa… zaskakująco dobrze. Duże wrażenie robi czułość sensora ruchu, który skutecznie wykrywa nawet niewielkie poruszenie. Producent deklaruje, że czujnik działa na odległość do 4,5 metra, ale w praktyce odnosi się to raczej do małych obiektów — dzieci lub domowych zwierząt. Mnie kamerka Arlo wykrywała za każdym razem, nawet w nocy, ze znacznie większej odległości — ok. 7–8 metrów, a powiadomienie push o tym fakcie otrzymywałem natychmiast na komórkę.

Obraz z kamerki Arlo

Netgear Arlo "widzi" ponadto bardzo dużo. Kąty widzenia w obu płaszczyznach wynoszą po 110 stopni, kamera rejestruje obraz w jakości HD, a wieczorami i nocą automatycznie przechodzi w tryb podczerwieni, który w dalszym ciągu pozwala na sprawne zidentyfikowanie osób i przedmiotów. Obraz pozostaje ostry i klarowny w każdych warunkach. Arlo można zatem z powodzeniem wykorzystać na wiele sposobów - do pilnowania małych dzieci (jak również wynajętych niań, sprzątaczek, gospoś, etc.), jako monitoring mieszkania lub terenu wokół niego, a także do nadzoru pracowników i pomieszczeń biurowych.

Nic nie stoi na przeszkodzie, by podglądać harcujące w domu zwierzęta, odrabiające lekcje dzieci, czy sprawdzić, kto akurat kręci się pod drzwiami naszego mieszkania. Można monitorować praktycznie wszystko i wszędzie. Co istotne (i bardzo wygodne) wszystkie nagrania niezwłocznie są transmitowane do chmury, dzięki czemu mamy do nich dostęp z dowolnego miejsca na świecie i nie musimy się przejmować awariami tradycyjnych nośników danych, bowiem z takich kamerka Arlo po prostu nie korzysta.

Wymiana baterii co 4-6 miesięcy? Wchodzę w to!

Nagranie nie przepadnie nam również w wyniku ingerencji osób trzecich — pozostawionych bez nadzoru opiekunek, specjalistów czy też włamywaczy, co jest zdecydowaną zaletą rozwiązania. O zasilanie, mimo zastosowania baterii, nie trzeba się martwić przez długi czas — producent deklaruje, że po kolejny komplet trzeba będzie się udać za 4–6 miesięcy, a więc wymiana czeka nas średnio 2–3 razy do roku. Nie powinien być to zatem żaden problem, zarówno w domowych jak i firmowych warunkach.

Elektroniczna niania?

Netgear Arlo to w pełni bezprzewodowa kamera IP, dla której można znaleźć dziesiątki zastosowań. Obsługę ułatwia bajecznie prosta i szybka konfiguracja oraz możliwość montażu dosłownie wszędzie, często bez użycia jakichkolwiek narzędzi dzięki braku przewodów i wbudowanemu magnesowi. I to właśnie sprawia, że jest to dla mnie zdecydowanie lepsze rozwiązanie niż np. elektroniczne nianie, które co prawda pozwalają np. włączyć dziecku kołysankę czy zmierzyć temperaturę w pokoju, ale są najczęściej uwiązane kablami zasilającymi.

Netgear Arlo

Jeśli jednak potrzebujemy komunikacji dwukierunkowej, bo chcemy usłyszeć płacz dziecka lub coś do niego powiedzieć, to wówczas inwestycja w elektroniczną nianię z wyższej półki ma sens. Tym bardziej, jeśli niezbędne jest monitorowanie oddechu maluszka (zalecane m.in. przy wcześniakach), w celu zapobiegania bezdechom. Wówczas monitoring wizyjny może okazać się niewystarczający i pozostaje inwestycja w wyspecjalizowany sprzęt, w tym przypadku elektroniczną nianię z wyższej półki. Jeśli jednak dziecko nie ma problemów zdrowotnych lub jest po prostu starsze, monitoring wizyjny jest zdecydowanie wystarczającym rozwiązaniem.

Instalacja Arlo w pokoju ucznia pozwoli sprawdzić, czy odrabia on lekcje lub poszedł już spać zgodnie z umową, a podczas jego nieobecności będzie monitorować pozostawione w pokoju zwierzątko lub alarmować w razie np. włamania. Zbędny bajer? Bynajmniej, choć tak może się wydawać na pierwszy rzut oka. Komfort psychiczny, jaki daje mi możliwość kontrolowania wszystkiego z poziomu smartfona jest warty ceny, jaką trzeba za niego zapłacić.

Artykuł powstał przy współpracy z firmą

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Nurkujące drony i łodzie jak statki kosmiczne: osobisty sprzęt do podróży pod wodą Sprzedawca w sklepie komputerowym - zawód ograniczonego zaufania Broń, która nie zabija. Wojna przyszłości: wszystko zniszczone, żadnych zabitych 8 cudów techniki z lat 90. Napęd ZIP, robot AIBO i pager BlackBerry. Pamiętasz je? Xanadu - zapomniany przodek WWW. Kto naprawdę wymyślił hipertekst? Bezpowrotnie tracimy dane. Nic po nas nie zostanie – ostrzega wiceprezes Google’a V3 - mordercza stonoga Hitlera. Największe działo drugiej wojny testowano w Międzyzdrojach „Das Marsprojekt”. Marsjańska misja Wernhera von Brauna z 1952 roku Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Quiz Gadżetomanii: Kto to powiedział? Dopasuj cytaty do znanych postaci! Ernő Rubik, człowiek schowany za kostką Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Nietypowe zastosowania WD-40. Do czego można go wykorzystać? Bałakława - tajna baza radzieckich okrętów podwodnych Niesamowity XC-120 Packplane: eksperymentalny samolot z lat 50. Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Technologiczne mity. Sony timer, czyli planowe starzenie produktów Najdziwniejsze maszyny II wojny światowej [cz. 2]. USA i Wielka Brytania To lata! Najdziwniejsze samoloty pionierów lotnictwa Najlepsze śmigłowce szturmowe dla polskiej armii Oglądasz filmy w sieci? Sprawdź, co ci grozi Polski smartfon. Czyli jaki? LG zdobywa tytuł marki roku w konkursie Red Dot Award 2015! Długie, brzydkie i niepotrzebne. Kable: czy da się z nimi żyć? [waszym zdaniem]