John McAfee: ćpun, awanturnik i geniusz. W porównaniu z nim wszyscy przegraliśmy życie

Osierocony, maltretowany w dzieciństwie, genialny ćpun robi błyskotliwą karierę. W tle przewijają się wirusy komputerowe, służby specjalne, miliony dolarów i skandale. A nawet próba zdobycia Białego Domu.

John Mcafee

John Mcafee

Krzemowa Dolina ćpunów

Lubię filmy o Krzemowej Dolinie i barwnych postaciach, które stworzyły jej legendę. Choć nie zawsze wiernie trzymają się realiów, to trafnie pokazują, że największą potęgę informatyczną świata stworzyła nie armia korpoludków, ale banda naćpanych hipisów, eksperymentujących z własnym ciałem, umysłem i technologią.

Rzecz jasna nie zrobili tego sami – merytoryczny fundament zapewniły im lokalne uczelnie, pełne ludzi o otwartych umysłach i równie otwarty na nowości biznes. Zderzenie tych środowisk i wynikły z tego twórczy ferment przyniosły oszałamiające rezultaty, dając światu trwającą do dziś, cyfrową rewolucję.

Kto jest jej symbolem? Pamiętam, jak z wielką przyjemnością obejrzałem film „The Social Network”, pokazujący losy Marka Zuckerberga. Z pewnym rozczarowaniem przyjąłem „Jobsa”, a teraz z niecierpliwością czekam na kolejny film o twórcy sukcesu Apple’a. Całkiem niezły był również „Piraci z Doliny Krzemowej”, pokazujący trudne początki współpracy Billa Gatesa i Steve’a Jobsa. Ciekawą, nie najgorzej osadzoną w realiach historię przedstawia również serial „Halt and Catch Fire”.

Wszystkie te filmy obejrzałem z przyjemnością, jednak czuję niedosyt. Brakuje wśród nich opowieści o wyjątkowej, prawdopodobnie najbarwniejszej postaci. Kto jest godny tego miana? Na miejsce na liście z pewnością zasługują Elon Musk, Larry Ellison czy Richard Branson, ale istnieje człowiek, który – przy uwzględnieniu skali osiągnięć – pod względem ciekawego życia zostawia całą resztę daleko z tyłu.

John McAfee

Sukces kontra narokotyki

John McAfee nie miał łatwego startu. Miał za to ojca alkoholika, robiącego to, co zapijaczeni nieudacznicy robią z lubością, czyli wyżywającego się na dziecku i żonie. Gdy zmarł, John miał 15 lat i pod względem zainteresowania używkami szybko poszedł w ślady ojca.

Mimo tego szybko ujawnia się jego talent do matematyki (o ile talentem, a nie wytrwałą pracą można tłumaczyć sukcesy w naukach ścisłych). John kończy college i studia matematyczne, po których rozpoczyna doktorat. Zanim zdobędzie tytuł naukowy, wylatuje z uczelni za sypianie ze swoją studentką.

Zobacz również: Największy na świecie zakrzywiony telewizor LG OLED TV 4K

Kolejne etapy jego kariery to zdobywanie intratnych posad i tracenie ich z powodu narkotyków. Pierwszy pracodawca wyrzuca go za udowodnione zakupy marihuany. Dla kolejnego – ważnego przewoźnika kolejowego – tworzy skomputeryzowany rozkład jazdy, eksperymentując przy tym z LSD. Pracując w Xeroksie handluje przy okazji kokainą, aż w końcu trafia do Lockheeda.

John McAfee

To lata 80. w swoim rozkwicie: gigantyczne nakłady na zbrojenia, skokowy rozwój technologii, początki Internetu, muzyka z syntezatorów, dobrzy Mudżahedini i AIDS. McAfee odnajduje się w tym jak ryba w wodzie – na podstawie kodu Pakistani Brain tworzy jako pracownik Lockheeda pierwszego, wojskowego wirusa komputerowego. Ćpa na potęgę, sprzedaje podwładnym kokainę, a przerażonym epidemią AIDS wydaje dowody tożsamości z zaświadczeniem, że nie są nosicielami.

Pionier antywirusów

W 1987 roku John McAfee zakłada własny biznes, której zadaniem ma być tworzenie oprogramowania antywirusowego. Przyjmuje nowatorską strategię: jego oprogramowanie ma być darmowe dla indywidualnych użytkowników, a za licencje płacić mają jedynie firmy.

Problem polega na tym, że mijają miesiące, a ludzie nie chcą korzystać z antywirusów. McAffe wie, co z tym zrobić: rozpuszcza plotkę o śmiertelnym zagrożeniu, jakie stanowi wirus Michelangelo. Umiejętnie podsyca panikę i szybko zbiera profity – rynek antywirusów rusza z kopyta, razem z nim na konto McAfee Associates wpływają miliony dolarów, a firma trafia na giełdę.

Szybko okazuje się, że Michelangelo nie spowodował prognozowanej katastrofy. Wraz z utraconą wiarygodnością McAffe traci stanowisko, ale nie ma powodów do narzekań – bezrobocie osładza mu 100 mln dolarów za posiadane w firmie udziały.

John McAfee

John ma 50 lat. Nic już nie musi, za to wiele może. Zaczyna robić to, do czego zachęcają niezliczeni szamani od samorozwoju: żyje. Zakłada różne startupy, jak Tribal Voice i PowWow. Ćwiczy jogę i szermierkę, interesuje się magią, testuje substancje psychoaktywne z całego świata, a do tego zakłada motolotniarską grupę akrobatyczną. Gdy mieszkańcy okolicy protestują przeciwko latającym tuż nad ziemią szaleńcom, McAfee pacyfikuje ich opór, strasząc konwentem lesbijek cyklistek.

W 2008 roku McAfee kończy doktorat i wyrusza do Belize. Decyzję ułatwia mu zainteresowanie ze strony amerykańskiego fiskusa i groźba wypłaty pokaźnego odszkodowania dla rodziny jednego z motolotniarzy, który zginął w wypadku lotniczym.

Jądro ciemności

Na wyspie, którą zainteresował się przeglądając Google Earth zaczyna pędzić żywot, będący połączeniem klimatów z „Jądra ciemności” i serii Far Cry. Rozwija kilka biznesów związanych z turystyką, obudowując ją siecią zależności i powiązań: uzbraja i opłaca lokalną policję, dba o porządek, buduje szkolną stołówkę, kupuje manufakturę cygar, zwalcza handel narkotykami i tworzy program walki z handlem kobietami, co nie przeszkadza mu w organizowaniu hucznych imprez z prostytutkami.

John McAfee

W dżungli zakłada laboratorium, prowadzące badania nad bakteriami i substancjami psychoaktywnymi. Szuka doskonałego antybiotyku i środka na pobudzenie kobiecego libido, z czasem koncentrując się wyłącznie na tej drugiej kwestii. Podpada przy tym lokalnej mafii. Opłaca sobie spokój, a przed śmiercią ratuje się w typowy dla siebie sposób: upublicznia wiadomość o założeniu funduszu, który zapewni wynagrodzenie dla mściciela, który zabije jego mordercę. Do tego gromadzi w domu pokaźny arsenał i nie rusza się z niego be uzbrojonych ochroniarzy.

Zabawa w lokalnego władcę kończy się wraz z podejrzeniami o zabójstwo sąsiada. Choć nie udało się go udowodnić, McAfee musi uciekać z Belize. Trafia do Gwatemali, a następnie, w 2012 roku, z powrotem do Stanów Zjednoczonych. I ma w związku z tym wielkie plany – niedawno ogłosił, że amerykański władze nie rozumieją podstaw techniki, z czego wynika wiele problemów. Postanowił z tym walczyć po swojemu — jeśli wierzyć jego deklaracjom, złożył już dokumenty wymagane, by w 2016 roku ubiegać się o urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Sprzedawca w sklepie komputerowym - zawód ograniczonego zaufania Broń, która nie zabija. Wojna przyszłości: wszystko zniszczone, żadnych zabitych 8 cudów techniki z lat 90. Napęd ZIP, robot AIBO i pager BlackBerry. Pamiętasz je? Xanadu - zapomniany przodek WWW. Kto naprawdę wymyślił hipertekst? Bezpowrotnie tracimy dane. Nic po nas nie zostanie – ostrzega wiceprezes Google’a V3 - mordercza stonoga Hitlera. Największe działo drugiej wojny testowano w Międzyzdrojach Nurkujące drony i łodzie jak statki kosmiczne. Niezwykły sprzęt do podróży pod wodą „Das Marsprojekt”. Marsjańska misja Wernhera von Brauna z 1952 roku Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Quiz Gadżetomanii: Kto to powiedział? Dopasuj cytaty do znanych postaci! Ernő Rubik, człowiek schowany za kostką Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Nietypowe zastosowania WD-40. Do czego można go wykorzystać? Bałakława - tajna baza radzieckich okrętów podwodnych Niesamowity XC-120 Packplane: eksperymentalny samolot z lat 50. Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Technologiczne mity. Sony timer, czyli planowe starzenie produktów Najdziwniejsze maszyny II wojny światowej [cz. 2]. USA i Wielka Brytania To lata! Najdziwniejsze samoloty pionierów lotnictwa Najlepsze śmigłowce szturmowe dla polskiej armii Oglądasz filmy w sieci? Sprawdź, co ci grozi Polski smartfon. Czyli jaki? Nowy Facebook: wirtualna rzeczywistość zmieni media społecznościowe Największa wada wirtualnej rzeczywistości? Treści! Dlaczego są tak słabe?

Popularne w tym tygodniu:

Inteligentne domy – czy warto inwestować w systemy typu Smart Home? Telefon na kartę - rozsądna opcja dla oszczędnych Apacer Commando PT920 PCIe SSD: wydajny dysk SSD w militarnej obudowie