Pluskwa milenijna i inne katastrofy. Dlaczego komputery nie potrafią mierzyć czasu?

Co się stanie, gdy komputery stwierdzą, że mamy dzisiaj inną datę, niż widać w papierowym kalendarzu? Jedna z takich katastrof, nazywana pluskwą milenijną lub problemem roku Y2K już za nami.

Zdjęcie Superbug danger concept pochodzi z serwisu Shuterstock

Zdjęcie Superbug danger concept pochodzi z serwisu Shuterstock

Oczekiwanie na pluskwę milenijną

W porównaniu z naszymi czasami lata 90., a zwłaszcza ich druga połowa wydają się epoką godnej pozazdroszczenia beztroski. Świat ciągle wierzył w brednie Francisa Fukuyamy o końcu historii, o Osamie bin Ladenie słyszało wyłącznie paru analityków z CIA, a Trzeci Świat chciał robić u siebie Stany Zjednoczone i Europę, zamiast – jak teraz – marzyć o wysadzeniu ich w powietrze.

Do tego na duże ekrany trafiła kapitalna, kinowa wersja South Parku z gościnnym udziałem samego Szatana i Saddama Husseina, fani „Gwiezdnych wojen” narzekali na Jar Jara, a Telekomunikacja Polska zaczęła oferować klientom SDI – stały dostęp do Internetu, dzięki któremu zamiast płacić za każdą minutę spędzoną w Sieci, płaciło się stałą, miesięczną opłatę za dostęp. Jeśli dodamy do tego premierę debiutanckiego albumu Slipknota, to koniec lat 90. ubiegłego wieku wyda się czasem powszechnej szczęśliwości.

Było jednak coś, co zakłócało tę sielankę: przekonanie o nadciągającej katastrofie, nazywanej pluskwą milenijną albo problemem Y2K, czyli roku 2000. Choć rojeniami różnych wróżbitów, astrologów i innych oszustów nikt przy zdrowych zmysłach nie zaprzątał sobie głowy, to problem dotyczył czegoś innego: jak na zmianę daty zareagują komputery?

Jak zapisać datę?

W zamierzchłej epoce krzemu łupanego, gdy komputery mieściły się nie w podręcznej torbie, ale w hali fabrycznej, ktoś całkiem bystry doszedł do wniosku, że nie ma sensu zapisywać daty w formie 4-cyfrowej. Ponieważ każdy bit pamięci był wówczas na wagę złota, to pomysł, by zapisywać jedynie dwie ostatnie cyfry roku wydawał się całkiem sensowny i przez lata działał bez zarzutu. Było oczywiste, że 63 oznacza rok 1963.

Problem pojawił się wraz z nadejściem nowego tysiąclecia, a właściwie rok przed nim, bo choć zabobonna ludzkość przywiązywała jakąś szczególną wagę do pojawienia się w dacie dwójki z przodu, to przecież początek roku 2000 to ciągle jeszcze XX wiek i drugie, a nie trzecie tysiąclecie.

Impreza z okazji roku 2000

W mediach pojawiły się apokaliptyczne wizje totalnego chaosu, jaki miał zapanować w sylwestrową noc z 1999 na 2000 rok. Samoloty miały spadać z nieba, elektrownie jądrowe wybuchać jak fajerwerki, a chorzy pod respiratorami wydawać ostatnie tchnienie, podduszeni przez ogłupiałe maszyny.

Problem Y2K, czyli strach ma wielkie oczy

Oczywiście nic takiego nie nastąpiło. Powodów było kilka: po pierwsze, media jak zwykle przesadzały, zwielokrotniając skalę potencjalnych zagrożeń. Po drugie – i najważniejsze – ludzie nie są tępymi pantofelkami, czekającymi, aż podpłynie ameba i ich zje (choć niektóre, niereprezentatywne dla całości populacji osobniki mogą się tak zachowywać), tylko umieją przewidywać zagrożenia i im przeciwdziałać. Problem Y2K był znany od dziesięcioleci, więc było dość czasu, by się przygotować.

Tak też było z pluskwą milenijną. Nie dość, że nowsze oprogramowanie nie miało z nią problemu to tam, gdzie konieczna był aktualizacja starszego, przez te lata po prostu ją zrobiono. Kosztowało to górę pieniędzy — szacunkowe dane wskazują, że globalnie na uporanie się z problemem wydano około 300 mld dolarów.

Indonezyjski znaczek pocztowy, upamiętniający pluskwę milenijną

Część z nich wydano zapewne niepotrzebnie pod wpływem firm informatycznych, które podsycały obawy czując okazję do zarobku, ale – niezależnie od tego – przygotowania okazały się wystarczające i problem Y2K po prostu nie wystąpił.

Pluskwa milenijna atakuje

Były pojedyncze przypadki, przytaczane dzisiaj głównie jako anegdoty: chwilowa przerwa w działaniu giełdy w Pakistanie, awaria francuskiego serwisu pogodowego czy unieruchomienie 150 automatów do hazardu w amerykańskim stanie Delaware. Trochę strachu najedli się też pracownicy elektrowni atomowych w Ishikawie i Onagawie, gdzie włączył się fałszywy alarm informujący o wzroście poziomu radiacji.

Jedyny naprawdę poważny, znany problem wystąpił w brytyjskim Sheffield. Nieprawidłowe wyniki badań wysłano tam do 154 ciężarnych kobiet i zanim zdążono naprawić błąd, dwie z nich zdecydowały się na aborcję.

Problem Y2K we Francji - niewłaściwa data na tablicy informacyjnej

W skali planety problemy, związane z Y2K można jednak uznać za pomijalne, zwłaszcza, gdy umieścimy je w kontekście wcześniejszych wizji globalnej apokalipsy. Ludzkość bez problemu poradziła sobie z pluskwą milenijną.

Problem roku 2010

Więcej kłopotów wystąpiło 10 lat później, w związku ze znacznie mniej znanym problemem roku 2010. Dotyczył on m.in. pocztowych filtrów antyspamowych, które – do czasu wydania łatki i aktualizacji oprogramowania – potraktowały wszystkie maile z datą 2010 jako spam.

Kłopoty dotknęły również niektórych użytkowników Windowsa Mobile, który zaczął nieprawidłowo datować SMS-y, a także – co było znacznie poważniejsze – klientów australijskiego Bank of Queensland, którzy przez krótki czas nie mogli skorzystać ze swoich pieniędzy.

Problem roku 2010 spowodował problemy z płatnościami

W niektórych krajach – w tym m.in. w Niemczech – doszło do sytuacji, gdy nagle przestały działać miliony kart płatniczych. Na samym tylko rynku niemieckim dotyczyło to około 25 mln kart, których właściciele nagle nie mogli zapłacić za zakupy. Choć skala problemu była bardzo duża, to szybko się z nim uporano, w ciągu kilkudziesięciu godzin aktualizując oprogramowanie bankomatów i sprzętu, odpowiedzialnego za rozliczanie transakcji.

Unix i 32 bity

Obecnie przygotowujemy się do kolejnego, komputerowego kataklizmu. Tym razem apokalipsa ma nadejść wraz z rokiem 2038. Zło objawi się niczym hiszpańska inkwizycja – nie w czasie symbolicznej, sylwestrowej nocy, gdy wszyscy czekają na zmianę daty, ale 19 stycznia o godzinie 3:14:07. Skąd tak dokładne wyliczenia? Wszystko za sprawą sposobu, w jaki zapisywana jest data w systemach uniksowych, z których – pod różnymi postaciami – korzystają otaczające nas urządzenia, od serwerów bankowych po komórki z Androidem.

Data zapisana jest w postaci 32-bitowej zmiennej, zawierającej liczbę sekund od początku tzw. ery Uniksa, czyli od 1 stycznia 1970 roku. Maksymalna liczba sekund, jakie możemy zapisać w ten sposób, to 2 147 483 647 i właśnie tyle upłynie od początku 1970 roku 19 stycznia roku 2038, a wtedy, w zależności od sposobu wyświetlania kalendarza, wyświetli się albo początek 1970, albo 1900 roku.

Przed nami problem roku 2038

Skutki mogą być znacznie poważniejsze, niż w przypadku pluskwy milenijnej. Zanim to nastąpi, mamy jednak jeszcze 22 lata, a większość ewentualnych problemów zniknie sama, wraz z generacyjną zmianą sprzętu i oprogramowania. Co więcej – podobnie jak przy Y2K – problem jest znany i tam, gdzie to konieczne, z wyprzedzeniem wdrażane są rozwiązania, które mają uchronić nas przed kłopotami.

Można zatem przypuszczać, że w 2038 roku komputerowa apokalipsa również nie nastąpi. Choć z drugiej strony możemy być pewni, że o końcu świata, zesłanym na nas przez ogłupiałe lub, przeciwnie, wyjątkowo mądre maszyny usłyszymy w tym czasie niejeden raz. Chyba po prostu lubimy się bać i czekać na apokalipsę, która – ku radosnemu rozczarowaniu – ciągle nie nadchodzi.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Komputery stacjonarne:

Technologiczne mity. Lądowanie na Księżycu obsługiwał komputer o wydajności kalkulatora? Koniec z bólem pleców od siedzenia przy komputerze. Lekarz wyjaśnia Intel® Real Sense™: kiedy komputery nauczyły się widzieć świat wokół siebie? Komputerowy ćpun - wywiad z nałogowym graczem. Gry jak dopalacze? Tablet zamiast komputera? Tylko jedna rzecz mnie powstrzymuje Monitor z Sejmu, komputer z ZUS-u. Stary sprzęt za grosze - państwo chętnie się go pozbywa TAG, Pajączek, MKS_vir, IVONA, Gadu-Gadu i inne legendarne polskie programy komputerowe. Korzystaliście kiedyś z któregoś z nich? PC tylko dla nerdów. Czy komputer ma szansę, by nadal być osobistym? ASCII-Art: komputerowe rysunki naskalne, czyli zapomniana sztuka malowania literami Czy smartfony zastąpią komputery? To więcej niż pewne! Urządzenia mobilne? To już było! Zapomniane, stare komputery, które mieściły się w kieszeni C.H.I.P.: komputer za 9 dolarów. Po dołączeniu obudowy zmienia się w palmtopa. Chcę to! “Zamienię komputer na coś z wędkarstwa”. Co możecie dostać za smartfon, tablet lub stary komputer: perełki z ogłoszeń! Marcin Kosman: "Komunistyczna mentalność siedziała w nas długo". Rozmawiamy z autorem książki "Nie tylko Wiedźmin. Historia gier komputerowych" Pierwszy komputer i Windows 95. Ktoś to jeszcze pamięta? Dark Souls II: właściciele słabszych komputerów kupią grę taniej. Płaćmy za to, z czego korzystamy! Nowy komputer okazał się zbyt wolny? Unia Europejska zajmie się problemem! Brik Case: klocki na twoim Maku. Świetna obudowa na komputer 7 gier komputerowych, w które Janusz Korwin-Mikke zmasakrowałby wszystkich rywali OneBoard PRO+: był komputer w myszce, czas na pecet w klawiaturze. Z Androidem! Raspberry Pi 2 B, czyli Malina kontratakuje: najtańszy komputer z Windowsem 10 Mouse Box: komputer w myszce. Polacy przepędzą tradycyjne pecety i laptopy? Gadżetomania TV: Historia komputerów Nie mogę się doczekać, kiedy mój laptop przestanie być potrzebny. Intel Compute Stick: bardzo tani komputer w kieszeni

Popularne w tym tygodniu:

Dell Inspiron 27 7000: komputer AiO z Ryzenem 7 i Radeonem RX 580