Najlepsze robotyczne odkurzacze: Roomba, Hom-Bot, Dyson, KOBOT i Neato

Czekacie na erę, w której praca będzie domeną maszyn, a ludziom pozostanie błogie lenistwo? Nie trzeba czekać – dzięki odkurzaczom takim, jak Dyson, Neato czy Roomba ona już nadeszła, choć wygląda nieco inaczej od tego, czym przez lata raczyła nas popkultura.

Z tego artykułu dowiesz się:

  1. kto wymyślił pierwszy automatyczny odkurzacz,
  2. który odkurzacz zapewnia streaming wideo,
  3. w jaki sposób automatyczne odkurzacze wykrywają przeszkody,
  4. na czym polegają innowacje, zaproponowane przez firmę Dyson.

Electrolux Trilobite – pierwszy automatyczny odkurzacz

Stare marzenia, zgodnie z którym maszyny wyręczą nas w pracy, a człowiekowi pozostanie jedynie jakaś forma nadzoru nad działaniem otaczającego nas sprzętu, wydawały się bliskie realizacji już w 1996 roku.

To właśnie wówczas widzowie nadawanego przez BBC programu „Tomorrow’s World” ujrzeli pokaźnych rozmiarów dysk, który poruszając się samodzielnie po pomieszczeniu czyścił podłogę z wszelkich paprochów.

Electrolux Trilobite

Maszyną tą był prototypowy odkurzacz Electrolux Trilobite, zawdzięczający swoją nazwę podobieństwu do trylobita – morskiego stawonoga, żyjącego na naszej planecie kilkaset milionów lat temu.

Choć Electrolux Trilobite pokazano światu w 1996 roku, do sprzedaży trafił 5 lat później, już w XXI wieku. Tyle czasie potrzebowano, by dopracować urządzenie i zmienić technologiczną ciekawostkę dla geeków w użyteczny produkt, który – dzięki wykorzystaniu ultradźwięków i podczerwieni – był w stanie omijać przeszkody, poruszać się wzdłuż ścian i unikać upadku ze schodów.

Roomba – synonim automatycznego odkurzacza

Roomba - pierwsza generacja automatycznego odkurzacza

Przełom nastąpił jednak za sprawą innego producenta – firmy iRobot, która w 2002 roku zaoferowała pierwszy model odkurzacza Roomba. Urządzenie okazało się wielkim sukcesem – zainteresowanie przekroczyło oczekiwania producenta, który początkowo wyprodukował 15 tys. odkurzaczy. Łączna sprzedaż pierwszej generacji Roomby (tworzyły ją trzy różne modele) przekroczyła milion egzemplarzy.

Zobacz również: Pierwsze wrażenia: Acer Aspire S3

Rozwój tej kategorii sprzętu łatwo prześledzić właśnie na przykładzie najdłużej dostępnej na rynku oferty firmy iRobot. Po pierwszej generacji, w 2004 roku pojawiła się druga, czyli odkurzacze z serii 400, w których zoptymalizowano oprogramowanie, odpowiedzialne za poruszanie się robota.

W 2007 roku pojawiły się Roomby serii 500, potrafiące płynie wyhamować przed przeszkodami i oferujące m.in. możliwość zaplanowania sprzątania na czas, gdy nikogo nie ma w domu. Szósta generacja lepiej zbierała większe śmieci, a siódma oferowała udoskonaloną nawigację i funkcję wirtualnej ściany, czyli bariery, poza którą odkurzacz miał nie wyjeżdżać w czasie sprzątania.

Roomba 980 – odkurzacz tworzy plan pomieszczeń

Roomba 980

W przedostatniej, ósmej generacji producent wprowadził udoskonalone szczotki, jednak najważniejszą innowacją wydaje się zmiana, wprowadzona w najnowszej, dziewiątej serii odkurzaczy: Roomba 980 w czasie pracy tworzy nie tylko plan pomieszczeń i występujących w nich przeszkód, ale również rejestruje rodzaj podłoża.

Wszystko to ma na celu zoptymalizowanie sposobu sprzątania, a użytkownik może korzystać nie tylko z zaplanowanego wcześniej harmonogramu odkurzania, ale również zdalnie kontrolować pracę odkurzacza za pomocą smartfonu.

Neato Robotics: laserowy pomiar odległości

Neato Robotics XV-25

Choć Roomba, dzięki swojej popularności, stała się synonimem automatycznego odkurzacza, to firma iRobot nie jest jedyną, oferującą sprzęt tego typu.

Wśród licznych producentów wyróżnia się firma Neato Robotics, która po sześciu latach prac badawczych zaoferowała własne, automatyczne odkurzacze z serii Botvac oraz XV. Co w nich wyjątkowego?

Neato od początku postawiło na orientację robotów w przestrzeni – dzięki dalmierzowi laserowemu o nazwie BotVision odkurzacze planują trasę sprzątania i poruszają się w planowy sposób. Co więcej, gdy – np. w wyniku wyczerpania akumulatora – muszą przerwać pracę i podjechać do ładowarki, po uzupełnieniu energii potrafią wrócić do miejsca, w którym praca została przerwana i kontynuować odkurzanie.

Warty uwagi jest również wygląd tych urządzeń – zamiast typowego dysku Naeto stosuje częściowo kanciastą obudowę, dzięki której odkurzacz jest w stanie skutecznie sprzątać np. w kątach pomieszczeń.

LG i odkurzacze Hom-Bot: ciche sprzątanie

LG Hom-Bot 3.0 Square

Automatyczne odkurzacze produkuje również od wielu lat LG. Koreański producent jest obecny w tym segmencie sprzętu od początku wieku, oferując obecnie czwartą już generację urządzeń z serii Hom-Bot.

LG zastosowało w nich interesujące rozwiązania. Poza niskim poziomem hałasu, pozwalającym np. na sprzątanie sąsiednich pomieszczeń w nocy, gdy domownicy śpią, niektóre modele Hom-Botów nawigują, wykorzystując w tym celu sensory, rejestrujące obraz sufitu i podłoża.

Ciekawą funkcją jest również możliwość podzielenia sprzątanego obszaru na wirtualne sektory – odkurzacz czyści najpierw jeden, niewielki fragment podłogi, zanim przemieści się do następnego. Nietypowym rozwiązaniem jest również dostępny w modelu VR6180VMNC streaming wideo: odkurzacz jest wyposażony w kamerę, a dzięki połączeniu Wi-Fi można przejąć nad nim zdalną kontrolę za pomocą smartfona.

PicaBot: dezynfekcja ultrafioletem

PicaBot

Własne modele automatycznych odkurzaczy oferuje również wielu innych producentów sprzętu AGD, jak Samsung, Miele, Sharp czy Toshiba. Wśród oferujących podobne możliwości i funkcje urządzeń wyróżnia się seria odkurzaczy picaBot. Ich producentem jest Corvan, produkujący również wspomniane wcześniej odkurzacze Neato.

PicaBot - lampa UV

Czym picaBot wyróżnia się od konkurentów? W jego przypadku kluczową funkcją jest możliwość dezynfekowania sprzątanych powierzchni. Odkurzacz w czasie jednego przejazdu zarówno wymiata zabrudzenia przy pomocy szczotek, zasysa je, a jednocześnie dezynfekuje podłoże za pomocą lampy UV.

KOBOT: automatyczne odkurzacze dla każdego

KOBOT

Gdy automatyczne odkurzacze pojawiły się na rynku, wyróżniały się nie tylko autonomią, ale również wysoką ceną. Ta — wraz z upływem czasu - przestała być istotną barierą. Choć topowe modele czołowych producentów wciąż potrafią kosztować bardzo wiele, na rynku nie brakuje znacznie bardziej dostępnych urządzeń.

Przykładem może być debiutująca w Polsce marka KOBOT, oferująca odkurzacze w kilku przedziałach cenowych — od najprostszych modeli z serii Baby, poprzez płaskie urządzenia z serii SLIM po zaawansowane roboty sprzątające UFO.

Odkurzacze KOBOT

Te pierwsze charakteryzują się nie tylko niewielką ceną (od 299 złotych), ale i miniaturowymi rozmiarami, dzięki którym bez problemu wcisną się np. w zakamarki pod niskimi meblami.

Większe modele oferują większe możliwości - m.in. programowanie czasu pracy, zdolność do pokonywania progów i nierówności, przystawki mopujące czy filtr HEPA (High Efficiency Particulate Air filter), pozwalający na zatrzymanie m.in. komórek bakterii, pierwotniaków czy grzybów.

Co więcej, KOBOT zapowiada, że już w 2017 roku w sprzedaży pojawią się pierwsze roboty tej firmy, zaprojektowane i wyprodukowane w Polsce.

Dyson 360 Eye – mapowanie przestrzeni

Dyson 360 Eye

Pod względem sposobu działania Dyson przypomina nieco Apple’a z czasów Jobsa. Dlaczego? W gruncie rzeczy – choć wysoko wycenia swoje produkty – nie wynajduje przecież niczego nowego. Nie tworzy nowych technologii ani nie wymyśla nowatorskich kategorii urządzeń.

Po prostu – tylko i aż – bierze sprzęt dostępny na rynku i łączy go ze znanymi rozwiązaniami tak, że nagle wszyscy są gotowi pytać „dlaczego nikt nie wpadł na to wcześniej”? Z pozoru to banał, dający amunicję krytykom, ale czy z naszego – czyli użytkowników – punktu widzenia nie o to właśnie chodzi, aby sprzęt po prostu działał zgodnie z oczekiwaniami?

Tak było choćby ze słynnym, dopracowanym w 1978 roku, odkurzaczem cyklonowym, wydajnymi wentylatorami czy suszarkami do rąk, i tak jest w przypadku odkurzacza Dyson 360 Eye. Na pozór to kolejny przedstawiciel małego AGD, jednak – prawdopodobnie – to pierwszy tego typu sprzęt, który działa dokładnie tak, jak powinien.

Dyson 360 Eye

Dyson 360 Eye nie jeździ w losowych kierunkach, ale w celowy sposób przemierza pomieszczenie, sprzątając podłogę. Gdy trafi na bardziej oporne zabrudzenia, nie przejedzie po prostu nad nimi, ale zatrzyma się i poświęci im więcej uwagi.

Wszystko to jest możliwe za sprawą sensorów, dzięki którym odkurzacz Dysona mapuje przestrzeń wokół siebie, a znając wielkość i rozkład pomieszczeń może opracować optymalną trasę sprzątania.

Dyson DC06 – sprzęt, który pojawił się zbyt wcześnie

Dyson DC06

Obraz współczesnych, automatycznych odkurzaczy nie będzie pełny bez wspomnienia o jeszcze jednym, ważnym modelu. Jest to sprzęt o tyle ciekawy, że… nigdy nie był oferowany w sprzedaży. Chodzi o odkurzacz wspomnianego już Dysona, opracowany w 2004 roku, czyli w czasie gdy pierwsze, automatyczne odkurzacze były już w sprzedaży.

Model, znany jako DC06 wyglądał jak mały czołg albo kiepsko zamaskowany Decepticon i – jak pisały wówczas zachwycone serwisy poświęcone gadżetom – był w 5 proc. odkurzaczem i w 95 proc. robotyczną inteligencją.

Zawdzięczał ją aż 70 różnym sensorom, dzięki którym miał robić mniej więcej to, co Dyson 360 Eye i iRobot Roomba 980, czyli sensownie nawigować po pełnych przeszkód pomieszczeniach.

Choć projekt był bardzo zaawansowany – Dyson deklarował m.in. wykonanie aż 5 tys. różnych prototypów – to ostatecznie twórcy DC06 uznali, że zastosowana w nim technologia jest jeszcze zbyt niedoskonała, a cena zbyt wysoka, by odkurzacz mógł trafić do sprzedaży.

Dyson DC06

Czas automatycznych odkurzaczy

Na odkurzacze, które poruszają się nie po omacku, ale dzięki tworzonej w czasie rzeczywistym mapie przestrzeni wokół siebie, trzeba było poczekać jeszcze dekadę i – sądząc po pojawiających się na rynku modelach – ich czas właśnie nadszedł.

Co prawda sprzęt tego typu, stanowiący górną półkę automatycznych odkurzaczy, nie należy do tanich, ale możemy przypuszczać, że – jak to bywa z niemal każdą nowością – cena autonomicznych urządzeń sprzątających będzie szybko spadać.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Nurkujące drony i łodzie jak statki kosmiczne: osobisty sprzęt do podróży pod wodą Sprzedawca w sklepie komputerowym - zawód ograniczonego zaufania Broń, która nie zabija. Wojna przyszłości: wszystko zniszczone, żadnych zabitych 8 cudów techniki z lat 90. Napęd ZIP, robot AIBO i pager BlackBerry. Pamiętasz je? Jak powstaje smartfon? Jeśli poznacie prawdę, być może nigdy więcej go nie kupicie Xanadu - zapomniany przodek WWW. Kto naprawdę wymyślił hipertekst? Bezpowrotnie tracimy dane. Nic po nas nie zostanie – ostrzega wiceprezes Google’a V3 - mordercza stonoga Hitlera. Największe działo drugiej wojny testowano w Międzyzdrojach „Das Marsprojekt”. Marsjańska misja Wernhera von Brauna z 1952 roku Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Quiz Gadżetomanii: Kto to powiedział? Dopasuj cytaty do znanych postaci! Ernő Rubik, człowiek schowany za kostką Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Nietypowe zastosowania WD-40. Do czego można go wykorzystać? Jak oni podrabiają! Chińczycy skopiowali kuchenkę gazową Apple'a i... alpejski kurort Bałakława - tajna baza radzieckich okrętów podwodnych Niesamowity XC-120 Packplane: eksperymentalny samolot z lat 50. Kosmiczne technologie, których używamy na co dzień Tego używaliśmy przed internetem. Skazane na zapomnienie stare nośniki danych Jaki nóż wybrać? Najlepsze scyzoryki i foldery za 50, 100 i więcej złotych Hatsune Miku: oto przyszłość muzyki. Ta Japonka zawsze będzie miała 16 lat Za kulisami rezerwacji online. Jak kupić tani bilet? Bill Gates: kradnij pomysły, zdradzaj przyjaciół, ciężko pracuj. Tak zostaniesz miliarderem Współczesne czołgi i pojazdy bojowe Wojska Polskiego. Ten sprzęt ma nas obronić