USS „Gerald R. Ford”: najdroższy okręt wojenny świata. Era pływających fabryk dronów bojowych

Do służby w amerykańskiej flocie wejdzie niebawem zupełnie nowy typ okrętu. USS „Gerald R. Ford” to największy i najdroższy okręt wojenny świata. Czym różni się od starszych lotniskowców?

Ten artykuł ma 2 strony:

  1. Ile kosztuje USS „Gerald R. Ford”?
  2. Ile lotniskowców mają Amerykanie?
  3. Które państwa mają własne lotniskowce?
  4. Czym Gerald R. Ford różni się od typu Nimitz?

Wydatki na zbrojenia

Nie ma na świecie drugiego kraju, który wydawałby na zbrojenia tyle, ile wydają Stany Zjednoczone. Armia tego kraju pochłania więcej pieniędzy, niż siły zbrojne kilku kolejnych państw świata razem wziętych. Zabawnym przykładem skali wydatków jest fakt, że na same orkiestry wojskowe Amerykanie wydają więcej, niż Litwa na swoją całą armię.

Nic zatem dziwnego, że amerykańskie siły zbrojne mogą realizować programy zbrojeniowe o skali niedostępnej dla innych krajów. Przykładem takiego programu jest opisywany niedawno, futurystyczny niszczyciel USS „Zumwalt”, który – choć kosztował ponad 7 mld dolarów – przez pewien czas będzie pozbawiony swojego kluczowego uzbrojenia.

Zumwalt jest na razie rekordzistą – to najdroższy okręt, jaki kiedykolwiek wszedł do służby. Już niedługo utraci jednak pod tym względem palmę pierwszeństwa. Niebawem do służby zostanie przyjęty okręt jeszcze potężniejszy, większy i znacznie droższy.

USS "Zumwalt"

USS „Gerald R. Ford” – najdroższy okręt wojenny świata

Jest nim USS „Gerald R. Ford” (CVN-78). Okręt jest już niemal gotowy, a przyjęcie do służby planowane jest na 2017 rok. Koszt budowy okrętu zbliży się do 13 mld dolarów, a tym samym jednostka ustanowi nowy, kontrowersyjny rekord, będąc najdroższym okrętem wojennym, jaki kiedykolwiek zbudowano.

Nie ustrzegło to Forda od wieloletnich opóźnień i przekroczenia planowanego budżetu. Powodem, dla którego USS „Gerald R. Ford” jest warty opisania nie jest jednak sama cena, a raczej fakt, że okręt otwiera zupełnie nową erę w dziejach amerykańskiej marynarki.

W czasie, gdy media ekscytują się przejściem na Morze Śródziemne rosyjskiego lotniskowca Admirał Kuzniecow, któremu regularnie wysiadają silniki i nie wychodzi w rejs bez asysty holownika, Amerykanie przygotowują się do przyjęcia do służby pierwszego lotniskowca atomowego nowej generacji.

USS "Abraham Lincoln" z grupą okrętów

Grupa lotnicza jak lotnictwo całego kraju

Dotychczasowa potęga US Navy opierała się na 10 lotniskowcowych grupach uderzeniowych, których trzon stanowią okręty typu „Nimitz” (do 2012 roku było 11 grup, ale lotniskowiec innej klasy, USS „Enterprise”, został wycofany ze służby).

Typ Nimitz to obecnie największe lotniskowce świata, a Ameryka ma takich – klasycznych (STOBAR/CATOBAR) - lotniskowców więcej, niż reszta państw razem wziętych. Aby uświadomić sobie siłę, jaką dysponuje taki okręt, można każdy z nich porównać do całości lotnictwa wojskowego kraju średniej wielkości.

W hangarach zarówno Nimitzów, jak i Fordów, zmieści się około 90 – 100 samolotów i śmigłowców. Dla porównania, drugie pod względem wielkości, budowane lotniskowce brytyjskie, zabiorą do 40 samolotów, a duma francuskiej marynarki, jedyny lotniskowiec Charles de Gaulle, dysponuje grupą lotniczą liczącą 35–40 samolotów. Jeszcze mniej – około 30 – maszyn przenosi rosyjski Admirał Kuzniecow. Choć w teorii jego grupa lotnicza może być liczniejsza, to Rosjanom brakuje obecnie odpowiednich samolotów.

HMS "Queen Elizabeth" w stoczni

Taśmowa produkcja lotniskowców

Ciekawostką jest fakt, że Stany Zjednoczone od lat budują lotniskowce w trybie ciągłym – po ukończeniu jednego rozpoczyna się budowa albo generalny remont kolejnej jednostki, związany m.in. z wymianą paliwa jądrowego, przewidzianą w połowie 50-letniej eksploatacji okrętu.

Ma to sens nie tylko z wojskowego punktu widzenia – ciągła praca wyspecjalizowanej stoczni pozwala utrzymać relatywnie (pamiętajmy, że chodzi tu o miliardy dolarów) niskie koszty.

O problemach z ponownym — po długiej przerwie — rozpoczęciem budowy lotniskowców przekonali się m.in. Brytyjczycy, budujący obecnie nowoczesne, ale mniejsze od amerykańskich, dwa lotniskowce typu Queen Elizabeth.

USS "Gerald R. Ford" w stoczni

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Militaria:

8 najpotężniejszych pancerników, jakie kiedykolwiek pływały po morzach Punt gun: zakazana broń. Monstrualna strzelba dla olbrzyma Magpul FMG9 – zabójcza latarka, czyli źródło światła i siła ognia Zadziwiająca broń I wojny światowej: pociski manewrujące, drony i fortece na gąsienicach USS Zumwalt bezbronny. Jego uzbrojenie zbyt drogie, by można było go używać Robot jako członek załogi! Nowe cudo DARPA potrafi pilotować dowolny samolot Najnowocześniejszy niszczyciel świata wszedł do służby. Ta pływająca elektrownia wygra wojnę przyszłości Broń biologiczna, która istniała naprawdę. Fakty kontra „Inferno” Dana Browna Godzina W off-topic Najnowocześniejsze samoloty wojskowe świata: niesamowite myśliwce 5. generacji

Popularne w tym tygodniu:

8 najpotężniejszych pancerników, jakie kiedykolwiek pływały po morzach Najnowocześniejsze czołgi świata