Samsung CF791: test zakrzywionego monitora 34” z technologią kwantowej kropki

Nowy ultrapanoramiczny monitor Samsunga imponuje gabarytami i specyfikacją. Ma równie dobrze sprawdzić się w pracy, multimediach i najnowszych grach. Czy rzeczywiście radzi sobie z każdym zadaniem?

Z tego artykułu dowiesz się:

  1. Jak 34” monitor sprawdza się w pracy, a jak w grach?
  2. W jakich zastosowaniach rozdzielczość 1440p może sprawiać trudności?
  3. Jakie korzyści przyniosło zastosowanie technologii kwantowej kropki?
  4. Jak prezentuje się model CF791 na tle rynkowych konkurentów?

Krzywizna 1500R i ponad 80 cm szerokości

Zakrzywiony i ultrapanoramiczny monitor Samsunga o przekątnej 34” - ma prawo brzmieć znajomo. Model S34E790CN na rynek trafił już przed dwoma laty, a jego specyfikacja rozbudzała wyobraźnię. Panel VA (krzywizna 1800R) o rozdzielczości 3440 × 1440 pikseli, jasności 300 cd/m² i czasie reakcji 4 ms predysponowały go zarówno do pracy jak i zabawy w grach AAA.

Tymczasem we wrześniu ubiegłego roku Samsung zaprezentował nową odsłonę high-endowego monitora: CF791 o równie dużym ekranie i tej samej rozdzielczości, ale zarazem zredefiniowanym designie i zaimplementowanej technologii kwantowej kropki. W pierwszych zagranicznych sklepach pojawił się on już miesiąc później.

Współczynnik zakrzywienia panelu wynosi aż 1500R, dzięki czemu jednocześnie zapewnia większą immersję i zajmuje nieco mniej miejsca na biurku. Należy jednak pamiętać że to wciąż naprawdę duży monitor: jego wymiary wynoszą 808,7 × 516 × 309,4 mm, a waga 7,6 kg. Warto więc rozważyć jego zawieszenie na uchwycie w standardzie VESA, z którymi jest kompatybilny (100 × 100).

Podstawowa specyfikacja techniczna

Samsung CF791
Przekątna ekranu 34" (86,4 cm)
Zakrzywienie ekranu 1500R
Rodzaj panelu VA
Rozdzielczość ekranu 3440 × 1440
Jasność 300 cd/m²
Kontrast statyczny 3000:1
Czas reakcji 4 ms
Częstotliwość odświeżania 100 Hz
Pokrycie palety barw Adobe RGB / sRGB 92 / 125%
Kąty widzenia 178˚ / 178˚

 

Atrakcyjne wzornictwo i wbudowany hub USB

Do nabywcy urządzenie trafia w pokaźnych rozmiarów kartonie, wyposażone w zasilacz, adapter VESA, adapter mini DisplayPort oraz komplet przewodów: HDMI, DisplayPort oraz USB-B 3.0 (A do B). Podstawa monitora jest już przytwierdzona fabrycznie, a zatem jego przygotowanie do pracy zajmuje dosłownie kilka chwil.

Przy podłączaniu przewodów odkrywamy pierwszą z dyskretnie ukrytych funkcjonalności: gniazda w obudowie okrywa estetycznie wyglądająca maskownica, a przewody można ukryć w nóżce monitora. Ilość złącz jest poprawna i wystarczająca: dwa HDMI 2.0, DisplayPort oraz USB 3.0. Nad maskownicę trafiły z kolei dwa USB-A 3.0 oraz wyjście audio jack.

Na biurku monitor prezentuje się elegancko i nowocześnie, choć sporo zależy od m.in. wystroju pomieszczenia. Samsung postawił bowiem na niestandardowe połączenie srebra i bieli, które liczy sobie tylu zwolenników co przeciwników. Szczególnie przychylnie na model CF791 spojrzą więc zapewne entuzjaści urządzeń Apple oraz desktopów o mniej typowym kolorze obudowy.

Tuż po uruchomieniu warto zacząć od skonfigurowania monitora, co ułatwia przejrzyste menu w języku polskim. Poruszanie się po jego kolejnych sekcjach umożliwia poruszający się w czterech kierunkach przycisk na tylnej części obudowy. Zakres możliwości jest duży, a więc zaczynamy od ustalenia wersji złącza z jaką ma pracować (HDMI i DisplayPort), a kończymy na kalibracji barw.

Satysfakcjonująca kalibracja fabryczna

Kolory już fabrycznie prezentują się świetnie i choć dzięki odpowiednim ustawieniom uzyskamy poprawę, zauważą ją raczej użytkownicy na co dzień zajmujący się grafiką. Osoby eksploatujące model CF791 do barwnie mniej wymagających zadań usatysfakcjonuje domyślna kalibracja, a filmy czy gry zaprezentują się w niej bez zarzutu.

Drugie spostrzeżenie po podłączeniu monitora dotyczy szczegółowości obrazu, która przykuwa uwagę już na etapie statycznych zdjęć czy grafik. Od samego początku nie ma wątpliwości, że rozdzielczość 1440p jest w pełni wystarczająca a technologia kwantowej kropki przełożyła się na ogromną precyzję i nieosiągalny dla konkurencyjnych produktów kontrast.

Wzorowa szczegółowość obrazu

Po pierwszym korzystnym wrażeniu nadchodzi pora na najprostsze z zadań: codzienną pracę z wykorzystaniem edytora testu, przeglądarki internetowej oraz serwisów strumieniujących treści wideo. Za jakość sygnału odpowiedzialny był desktop wyposażony w kartę graficzną Nvidii, Zotac GTX 1050 Ti z 4 GB pamięci GDDR5, do monitora podłączony przewodem DisplayPort.

Największe obawy wzbudzała ogromna powierzchnia robocza i kwestia jej ergonomicznego zorganizowania. Zadanie okazało się prostsze nie tylko dzięki funkcjom Picture-By-Picture i obraz w obrazie (PiP), ale i ponadstandardowemu zakrzywieniu panelu. Wystarczy więc chwila pracy w ustawieniach menu, aby z CF791 korzystać równie komfortowo co z dwóch mniejszych monitorów.

Praca ze zdjęciami i wideo pozwoliła również przyjrzeć się jakości i odwzorowaniu barw, także gdy w pomieszczeniu było mnóstwo światła słonecznego. Monitor poradził sobie bez zarzutu, zachowując pełną czytelność i potwierdzając zarazem że jasność 300 cd/m² pozwala na komfortowe użytkowanie o dowolnej porze dnia.

W internecie nie brakuje stwierdzeń że w przypadku tak znacznie zakrzywionych ekranów problematyczne stają się kąty widzenia. W przypadku modelu CF791 położenie użytkownika nie ma większego znaczenia, a spadek nasycenia barw czy kontrastu występuje wyłącznie przy kątach bliskich 90˚ względem powierzchni panelu.

Kłopotliwe treści ultrapanoramiczne

Kolejną próbą było uruchomienie kilku pełnometrażowych filmów w formatach 16:9 oraz 21:9, a także różnych ustawieniach wyświetlania. Wśród nich znalazł się także dedykowany, „kinowy” tryb pozwalający natychmiast rozpocząć rozrywkę. Mi ostatecznie do gustu nie przypadł, a zatem seans rozpocząłem po 5 minutach manualnej korekty parametrów.

W przypadku najpopularniejszego formatu 16:9 pogodzić się należy z obecnością pionowych, czarnych pasów na krawędziach ekranu. To jednak jedyna niedogodność i poza świadomością marnowania się przestrzeni roboczej nie ma powodów do niezadowolenia. Tak zresztą wyglądać będzie większość seansów, gdyż dostępność treści w 21:9 jest naprawdę skromna.

Jeśli już jednak film w tym ultrapanoramicznym formacie zdobyliśmy, monitor rozwija pełen potencjał a widok zapewnia niezrównane wrażenia. Obraz który jeszcze przed chwilą imponował barwami i kontrastem zyskuje dodatkową przewagę – ogromną powierzchnię, którą zdeklasować może jedynie jeszcze większy telewizor bądź projektor.

Warta odnotowania jest również jakość korzystania z platform streamingowych takich jak Netflix. Skalowanie na tychże odbywa się mniej lub bardziej sprawnie, niekiedy wymagając chwili spędzonej na poprawnym skonfigurowaniu oprogramowania. Nie napotkałem jednak na usługę, która z powodu nietypowej rozdzielczości zupełnie uniemożliwiłaby mi oglądanie treści.

Gry i ich wsparcie dla 3440 × 1440 pikseli

Ostatnia próba była względem monitora najbardziej wymagająca – uruchomiłem kilka gier z odmiennych gatunków: FPS, RPG oraz wyścigi samochodowe. Na celowniku znalazły się m.in. potencjalny input lag, rozmycia ekranu czy nieczytelne ciemne sekcje obrazu. Problem okazał się jednak zaledwie jeden i nadszedł z zupełnie nieoczekiwanej strony.

Okazała się nim rozdzielczość, nie obsługiwana przez część gier. Chodzi nie tylko o tytuły liczące sobie już kilka lat i więcej, ale i całkiem nowe, m.in. Fallout 4. W takiej sytuacji pozostaje albo pogodzenie się z pasami poznanymi przy okazji filmów, albo manualne dostosowanie wyświetlania w ustawieniach karty graficznej komputera.

Poza kłopotliwą rozdzielczością trudno Samsungowi CF791 cokolwiek zarzucić: input lag niemal nie istnieje, zapewniając płynną rozgrywkę w grach takich jak CS:GO czy Overwatch. Jakość odwzorowania czerni i nasycenie barw prezentują się wzorowo, a częstotliwość odświeżania 100 Hz i czas reakcji 4 ms gwarantują pełną dynamikę rozgrywki.

Wielozadaniowy i imponujący high-end

Po dwóch tygodniach regularnego korzystania z ogromnego monitora Samsunga niełatwo wrócić do konwencjonalnego ekranu 16:9, nawet gdy są to dwa czy trzy pracujące obok siebie. Przyzwyczajenie do tak dużej, bezramkowej powierzchni roboczej okazuje się silne, a stoi za nim naprawdę ogromna ergonomia korzystania z ekranu w formacie 21:9.

Najsilniejszymi stronami monitora okazały się wzorowe barwy, kontrast i jasność, mocno rozbudowane menu ze sporymi możliwościami personalizacji i kalibracji, a ponadto świetna dynamika, dzięki której model CF791 mógłby rozczarować wyłącznie zawodowego esportowca. Narzekałby on na 100 Hz częstotliwości odświeżania, a być może i na 4 ms czasu reakcji.

Mniej wymagający użytkownicy powinni przede wszystkim wzrócić uwagę na gabaryty monitora. 34” w tym formacie mają naprawdę słuszne rozmiary i oparte na fabrycznej podstawie zajmą na biurku pokaźną ilość cennego miejsca. Warto więc rozważyć zakup odpowiedniego uchwytu VESA i korzystać z monitora bez pomniejszych uciążliwości wiążących się z jego rozmiarem.

Równie dobrze Samsung CF791 prezentuje się na tle konkurentów: Acera Predator Z35, LG 38UC99, Philipsa BDM3490 czy Della U3417. Tam gdzie ustępuje jasnością czy rozdzielczością, przewagę zdobywa nowocześniejszym panelem i technologią kwantowej kropki. Żadnemu z rywali nie oddaje jednoznacznej przewagi technicznej.

Skoro więc Samsungowi udało się stworzyć prawdziwie high-endowy produkt o tak szerokim zakresie zastosowań, musiało się to odpowiednio przełożyć na jego wycenę. W Polsce jest on aktualnie niedostępny, a zakup zagraniczny oznacza obecnie wydatek 875 dol. lub 845 euro.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Testy:

Palit GeForce GTX 1050 Ti KalmX: test Pascala dla wielbicieli ciszy Benq GW2270H: test budżetowego monitora 21.5” z matrycą VA Lenovo Yoga 900S: test konwertowalnego ultrabooka dla wymagających

Popularne w tym tygodniu:

iFrogz Coda Wireless - test bezprzewodowych słuchawek dokanałowych iFrogz Coda Wireless - test bezprzewodowego głośnika za 60 zł inkBOOK Classic 2 to alternatywa dla taniego Kindle’a? [test] iFrogz Coda Wireless - test bezprzewodowych słuchawek nausznych