Cooler Master MasterPulse Pro: test słuchawek dla graczy z technologią Bass FX

Gamingowe słuchawki coraz częściej tworzone są z myślą nie tylko o grach, lecz również filmie i muzyce. Nie inaczej jest w przypadku modelu MasterPulse Pro o innowacyjnej konstrukcji muszli. Jaką jakość dźwięku rzeczywiście oferują?

  1. W jaki sposób producent zapewnił trwałość słuchawek?
  2. Na czym polega technologia Bass FX?
  3. Jakie możliwości oferuje ich oprogramowanie?
  4. Jak radzą sobie w grach, a jak w muzyce?

Gamingowe czyli kontrowersyjne

Niewiele peryferiów budzi równie wiele emocji co słuchawki do gier. Ich wybór jest ogromny, a swoje modele wprowadziły do oferty nawet marki kojarzone wcześniej z odmiennymi produktami. W ostatnim czasie był to chociażby HyperX z serią Cloud czy Patriot ze swoją linią Viper. Nie wszyscy entuzjaści gier przyjęli jednak ambicje producentów z entuzjazmem.

Krytyce często poddawany jest design i jakość słuchawek od podstaw tworzonych do komputerowej rozgrywki. Stylistyka jest określana jako zbyt krzykliwa i pretensjonalna, a brzmienie jako nijak odnoszące się do pułapu cenowego produktu. Na obronę krytykujących należy przyznać – kiepskie początki tego segmentu rzeczywiście zasługują na zapomnienie.

Dziś mówimy już jednak o rynku w pełni rozwiniętym, a obecnym na półkach słuchawkom coraz mniej można zarzucić. Są wśród nich modele mniej lub bardziej udane, o mniej lub bardziej stonowanym designie, a przede wszystkim zupełnie odmiennej charakterystyce odtwarzania. Czy jednak – jak zgodnie postulują audiofile – wszystkie brzmią niedostatecznie dobrze?

Na szczęście nie, a żeby uchronić się przed rozczarowującym zakupem wystarczy zasięgnąć nieco informacji. Poza specyfikacją produktu składają się na nie także recenzje i testy, a w nich opinie z pierwszej ręki (i ucha) czego spodziewać się po upatrzonym modelu. Część z nich okazuje się bowiem prawdziwymi sukcesami w portfolio producentów.

Ciężka i wytrzymała konstrukcja

W dzisiejszym teście przyjrzałem się bliżej flagowym słuchawkom marki Cooler Master, modelowi MasterPulse Pro. W ofercie producenta stanowią nowość, a zarazem ukoronowanie dotychczasowych dokonań gamingowego brandu. Tajwańska firma ma pełne prawo mówić o sporym doświadczeniu – opisywany produkt jest dla niej już dwunastym w segmencie słuchawek.

MasterPulse Pro do nabywcy trafiają w sporych rozmiarów, atrakcyjnie zaprojektowanym pudełku. Znalazły się na nim wszystkie kluczowe informacje, a wśród nich najważniejsze cechy i funkcje oraz specyfikacja techniczna. Zamykany na magnes front pozwala także bliżej przyjrzeć się konstrukcji i rozmiarom produktu.

Wewnątrz jest już skromniej: poza bezpiecznie umocowanymi słuchawkami nie znalazło się nic poza kilkustronicową, kolorową ulotką. Rozpakowanie słuchawek przynosi pierwsze zaskoczenie – ich waga jest wyraźnie odczuwalna, a to w tym segmencie rzadkość. Gamingowe wyroby często hojnie wykorzystują plastik, finalnie ważąc ok. 200–250 gramów.

Elektroniczna waga potwierdziła przypuszczenia: łącznie z przewodem ciężar słuchawek to całe 419 gramów. Bliższe przyjrzenie się konstrukcji pozwala zrozumieć przyczynę. Pałąk a zarazem mocowanie muszli wykonano w całości ze stali, a dopiero oparcie głowy z tworzywa. Okryto je przyjemnym w dotyku materiałem (tzw. soft touch), a u dołu 5 puduszeczkami z pianki z efektem pamięci.

Pałąk z ramą łączą dwie pary stalowych linek, wraz z przewodem sygnałowym przytrzymywanych przez aż osiem śrub. Jeśli więc w przeszłości mieliśmy nieprzyjemne problemy z pękającymi plastikowymi pałąkami słuchawek, tego modelu nigdy nie będą one dotyczyć. Kwestię odporności na upływ czasu, upadek czy przeciążenia producent potraktował priorytetowo.

Wygodne pady i kłopotliwy pilot

Połączenie ramy z muszlami to dwa pojedyncze zawiasy o dość sporej średnicy i solidnym wyglądzie. Poruszają się na nich w wystarczającym zakresie, wspólnie z elastyczną ramą pozwalając dopasować słuchawki do każdego rozmiaru głowy. Obudowy muszli wykonano z tworzywa, jednak trudno zarzucić mu kruchość, podatność na uszkodzenia czy budżetowy wygląd.

Na najwięcej uwagi zasługuje technologia Bass FX, dzięki której słuchawki mogą pracować jako konstrukcja otwarta bądź zamknięta. Efekt osiągnięto dzięki osadzonym na magnesach, zewnętrznym osłonom muszli z tworzywa. Ich założenie zapewnia szerszą scenę i większą głębię, podczas gdy zdjęcie w znacznym stopniu wzmacnia tony niskie.

Pady zostały wykonane z ekoskóry i bardzo miękkiego wypełnienia. Ich wewnętrzna średnica wynosi ok. 50 mm poziomo i 65 mm pionowo, natomiast głębokość niespełna 20 mm. Choć ostatnia z wartości mogłaby być nieco większa, miękkie wykończenie padów sprawdza się bez zarzutu i nie grozi dyskomfortem także podczas wielogodzinnego użytkowania.

Na płaskim przewodzie, w odległości 54 cm od słuchawek znajduje się pilot (81 × 42 mm) z wbudowaną kartą dźwiękową. Na jego froncie znalazł się przycisk do przełączania koloru podświetlenia logo producenta na muszlach: czerwonego, żółtego, zielonego, błękitnego, niebieskiego, fioletowego, białego, płynnie zmieniającej się palety RGB lub jego zupełne wyłączenie.

Na odwrocie pilota producent umieścił klips do przypięcia do paska bądź odzieży, natomiast na bocznych krawędziach przyciski i przełączniki: gotowych trybów pracy equalizera, głośności, trybu 7.1 oraz mikrofonu. Wszystkie są świetnie wyczuwalne i komfortowe w obsłudze bezwzrokowej, choć to właśnie z pilotem związana jest pewna niedogodność konstrukcyjna.

Jest nią miejsce jego umieszczenia – dość wysokie aby zawsze dosięgnąć go dłonią, jednak na tyle niskie że słuchawki mogą frustrować graczy korzystających z uchwytów mocowanych do krawędzi blatu biurka. W ich przypadku każde odwieszenie słuchawek stanowi jednocześnie uderzenie o ziemię pilotem. Niedogodność której w prosty sposób można było uniknąć.

Łączna długość przewodu od muszli po wtyczkę USB wynosi 225 cm, a więc wystarczająco nawet w przypadku bardziej oddalonych desktopów. Na takim dystansie docenić można płaski profil przewodu, dzięki któremu pozwala się on wygodnie poprowadzić i nigdy się on nie skręca. Jest jednak dość miękki, co stwarza pewne obawy o jego trwałość na odcinku tuż przy wtyczce USB.

Specyfikacja słuchawek

  • Przetworniki: 44 mm
  • Pasmo przenoszenia: 20 – 20000 Hz
  • Impedancja: 50 Ω
  • Czułość (przy 100 Hz): 118 dB ± 3 dB (z Bass FX), 109 dB ± 3 dB (bez Bass FX)
  • Maksymalna moc wyjściowa: 100 mW

Specyfikacja mikrofonu

  • Typ: dookólny
  • Pasmo przenoszenia: 100 – 10000 Hz
  • Czułość: -34 ± 3 dB
  • Stosunek sygnału do szumu (SNR): 50 dB i więcej

Platforma testowa:

  • Procesor: Intel Core i5–6500
  • Płyta główna: MSI Z170M Mortar
  • Pamięć RAM: HyperX 2 × 4 GB DDR4 2400 MHz CL12
  • Karta graficzna: Zotac GTX 1050 Ti 4 GB
  • Dysk twardy: Samsung 850 EVO SSD 256 MB
  • Zasilacz: SilentiumPC Supremo M2 550 W 80 Plus Gold
  • Obudowa: SilentiumPC Alea M50
  • System operacyjny: Windows 10 Home 64-bit

Instalacja i działanie w grach PC

Rozpoczęcie korzystania ze słuchawek przebiegło zaskakująco sprawnie i sprowadziło się do pobrania oprogramowania ze strony producenta, jego instalacji oraz podłączenia wtyczki USB. To wystarczy aby skorzystać z wszystkich funkcjonalności MasterPulse Pro, pomiędzy którymi przełączamy się pilotem.

Oprogramowanie oddaje użytkownikowi pełną kontrolę: pozwala na manualne skonfigurowanie korektora graficznego i zapisanie rezultatu na czterech profilach, uruchomienie trybu 3D lub jednej z preinstalowanych scen (korytarz, salon, etc.), dostosowanie mikrofonu bądź szczegółową personalizację ustawienia „głośników” dla trybu 7.1.

Po dostosowaniu słuchawek do własnych preferencji rozpocząłem testy bezpośrednio w grach komputerowych. Jako pierwsze uruchomiłem strzelaniny FPS (CS:GO, Doom), gdzie szybko doceniłem dwie cechy MasterPulse Pro: wzorowe pozycjonowanie dźwięku i potężne, basowe brzmienie przy zdjętych osłonach muszli.

W grach RPG (Wiedźmin 3, Mass Effect: Andromeda) eksperymentowałem z Bass FX nieco więcej, w każdym z ustawień dostrzegając inne korzyści. Pozostawienie osłon pozwoliło usłyszeć więcej dźwięków otoczenia, także odległych i cichych. Z kolei powrót do grzmiących tonów niskich nadał starciom z wrogami iście hollywoodzkiego rozmachu, w którym szczegóły potrafią ginąć.

W wyścigach samochodowych (Forza Horizon 3, Project: Cars) ponownie przewagę miały zdjęte osłony i ryk silników w nieprawdopodobnym stopniu potęgowany przez otwartą konstrukcję muszli. Pozycjonowanie wciąż spisuje się bez zarzutu, choć pojedyncze dialogi czy odgłosy otoczenia stają się odczuwalnie zduszone i przysłonięte.

O mikrofonie powiedzieć można niewiele — pracuje i zbiera głos, choć wraz z nim zdarzają się szumy i pomniejsze zniekształcenia. Zrozumiały jest zamysł jego dyskretnego ukrycia w obudowie, jednak jakość jego pracy nie dorównuje typowym konstrukcjom na pałąku, przez co jakość ucierpiała w imię designu. Jest więc poprawnie, choć mogło być znacznie lepiej.

Muzyka czyli chwila prawdy

Pozytywnie zaskoczony podwójną naturą jaką nadaje słuchawkom Bass FX, spodziewałem się spłaszczonego pasma przy założonych osłonach oraz degradacji tonów wysokich przy zdjętych. Jak się jednak okazało – niepotrzebnie, a cały sekret nie tkwi bynajmniej w długim i żmudnym manipulowaniu manualnymi ustawieniami korektora.

MasterPulse Pro jak na słuchawki gamingowe poradziły sobie zaskakująco dobrze, choć muszę przyznać że nie przypadną do gustu każdemu entuzjaście muzyki. Dużo okazuje się zależeć od gatunku, a na uprzywilejowanej pozycji znajdują się utwory ciężkie, dynamiczne, polegające na głośnych instrumentach lub wyrazistej elektronice.

Jeśli preferujemy właśnie takie, będziemy zaskoczeni z jaką energią potrafią zabrzmieć. Ja sam na potrzeby testu na 2 tygodnie zrezygnowałem z użytkowania głośników 2.1, wszystkie utwory odsłuchując na egzemplarzu testowym i nie wydaje mi się, abym kiedykolwiek w gamingowych słuchawkach muzyki słuchał równie często, chętnie i długo.

Im jednak utwory bardziej stonowane tym mniejszą scenę, szczegółowość i wierność oryginałowi udaje się utrzymać i choć trudno mówić o znaczących zniekształceniach, słuchawki typowo muzyczne w tym segmencie cenowym wypadłyby odczuwalnie lepiej. Szkoda, bo potencjał ukazany w grach rozbudził niemałe oczekiwania także w typowym audio.

Wybitna jakość w grach i poprawna w muzyce

Podsumowując należy przyznać że MasterPulse’y Pro stanowią prawdziwe zaskoczenie i w pełni zasłużyły na miano flagowego produktu marki. Cooler Master stworzył słuchawki imponująco trwałe i wygodne. Nie jest to jednak produkt dla każdego i do wszystkiego, o czym warto pamiętać przed zakupem.

Jeśli czas przed komputerem spędzamy głównie w grach, ewentualnie słuchamy muzyki o wyrazistym elektronicznym czy rockowym brzmieniu, MasterPulse’y Pro zapewnią spektakularną oprawę dźwiękową i wrażenia warte każdej zainwestowanej w nie złotówki. Polubią je także gracze poszukujący produktu zapewniającego długie godziny użytkowania bez poczucia dyskomfortu.

W przypadku miłośników bardziej stonowanej muzyki wieści są nieco mniej pomyślne: owszem, i tej słuchawki pozwolą posłuchać bez zdegradowanego zakresu czy zwężonej sceny, to jednak wciąż nie jest poziom produktu dedykowanego muzyce. Ma stanowić pewien kompromis i tak właśnie brzmi.

Test uznaję za pokrzepiający dowód na to, jak wiele potrafi dziś osiągnąć branża jeszcze przed kilkoma laty produkująca gamingowe słuchawki nie mające do zaoferowania nic więcej ponad prymitywnie podbite tony niskie. Ambicje producenta widać w wielu aspektach, a stworzony pod ich wpływem produkt niejednemu graczowi zapewni niezrównaną jakość rozgrywki.

Słuchawki mogę więc śmiało polecić wszystkim znajdującym się w ich grupie docelowej, życząc sukcesów w wirtualnych potyczkach wspomaganych świetnie pozycjonowanym dźwiękiem. Nie jest to produkt ani idealny, ani do wszystkiego – a jednak w swojej dziedzinie zdecydowanie się wyróżnia. MasterPulse Pro są dostępne w sprzedaży, a ich cena rozpoczyna się od 363 zł.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Test elektrycznej deskorolki Kawasaki Samsung CF791: test zakrzywionego monitora 34” z technologią kwantowej kropki Palit GeForce GTX 1050 Ti KalmX: test Pascala dla wielbicieli ciszy Benq GW2270H: test budżetowego monitora 21.5” z matrycą VA Lenovo Yoga 900S: test konwertowalnego ultrabooka dla wymagających

Popularne w tym tygodniu:

Testujemy elektryczny skuter. Zapłacisz tylko 1 zł za 100 kilometrów Tak się teraz wyjeżdża pod namiot MSI Trident 3, czyli komputer dla graczy wielkości konsoli [test] Asustor AS6302T: domowe centrum danych, czyli zróbmy sobie chmurę LG 34UC79G – ultrapanoramiczny monitor z funkcją, która pomaga wygrywać