Cena przestaje mieć znaczenie

O cenach produktów stale się dyskutuje. Coś jest tanie, coś jest drogie. Wkrótce jednak takich opinii może zabraknąć, bo… nikt nie zapłaci za ten sam produkt tyle samo.

Zdjęcie pochodzi z serwisu Depositphotos

Zdjęcie pochodzi z serwisu Depositphotos

Szykując się do kupna biletu lotniczego, na pewno zauważyliście, że ceny stale się zmieniają. We wtorek rano lot mógł kosztować niewiele, ale już w środę po południu trzeba by było zapłacić nieco więcej. Gdy w końcu decydujesz się na kupno w piątkowy wieczór, nagle okazuje się, że cena znacząco wzrosła. Dlaczego?

Linie lotnicze na bieżąco kontrolują zainteresowanie lotem. Jeśli biletów sprzedaje się mało, to chcą zachęcić pasażerów niższymi cenami. Jeżeli klientów przybywa, to można wrócić do normalnych cen. A im większy popyt, tym większa suma, jaką trzeba wyłożyć za miejsce na pokładzie.

Na dodatek dzięki ciasteczkom przewoźnik wie, że często sprawdzamy ceny na konkretny termin - widząc, że nam zależy na konkretnym locie, zdaje sobie sprawę, że może zarobić więcej, podbijając cenę biletu.

Dlatego też trudno powiedzieć, czy bilety lotnicze są tanie czy drogie. To zależy — pasażer, który kupił bilet, gdy zainteresowanie było małe, odpowie, że zapłacił mało. Ten, który zwlekał i czekał na ostatnią chwilę, pewnie się z nim nie zgodzi.

To specyfika rynku lotniczego, coraz częściej też branży hotelarskiej. Przyzwyczajeni jesteśmy jednak do tego, że za bilet do kina większość płaci tyle samo (nie licząc ulg). Bułka w piekarni kosztuje 30 gr o 6:00 i 17:00. Promocje dotyczą każdego. A jeśli sklep ma swój “program lojalnościowy”, to przeważnie chętny bez problemu może się do niego zapisać i korzystać z ofert — bez względu na to, czy jest stałym klientem, czy kupuje raz do roku. Ceny zależą więc od produktu, a nie od tego, kto kupuje.

Sklepy wiedzą wszystko

To się jednak zmienia, bo sklepy wiedzą o nas coraz więcej. Gdzie robimy zakupy, o której, co wkładamy do koszyka, między jakimi działami krążymy i z czego to wynika. Tę wiedzę przekazuje smartfon z dostępem do internetu i nasze konto bankowe.

Tak właśnie działa big data - analizuje zachowania i pomaga je wykorzystać. Historia zna przypadki, kiedy sieć handlowa na podstawie zakupów kobiety rozpoznała, że… ta jest w ciąży. I przygotowała dla niej specjalną ofertę.

Co więcej, w 2014 r. Amazon opracował patent, który można określić jako "wyprzedzanie zamówienia”. Analizując historię poprzednich transakcji, gust klienta i to, jak często zamawia produkty, Amazon chce wysyłać rzeczy… zanim włożymy je do wirtualnego koszyka. Po co? By skrócić czas dostawy. Po prostu sklep wie, że i tak to kupimy, więc wyprzedza nasz ruch. A skoro zna nasze nawyki, to może dostosować do nas ofertę — z ceną “tylko dla nas”.

Walmart ma aplikację, która podsuwa klientom listy zakupowe (oparte na ich dotychczasowej historii i na tym, co w danym dniu czy tygodniu kupują inni), dodatkowo nawigując ich po sklepie i proponując zniżki na wybrane produkty.

W praktyce oznacza to, że ktoś, kto pije kawę danej marki, może za nią zapłacić mniej niż ktoś, kto kawę kupuje okazyjnie. Albo wręcz przeciwnie — cena może być nieco większa, wszak sklep wie, że zrobi wszystko, by dostać ten konkretny smak. Do zabawy może włączyć się konkurencyjna firma, która przekona sklep, by wprowadził atrakcyjną ofertę na ich kawę— kusząc w ten sposób nowych klientów.

Bank uczy się twoich nawyków

Maciej Samcik na swoim blogu pisał o banku z systemem uczącym się zachowań klienta. “Na podstawie wieści, że w sierpniu i wrześniu zeszłego roku kupowaliśmy intensywnie w sklepach papierniczych i księgarniach (a w historii przelewów są też takie na konto szkoły) podpowie, że na początku sierpnia warto kupić zeszyty i kredki, bo są tańsze” - tłumaczy jego działanie Samcik.

A gdzie ma je kupić? Zapewne w sklepie, z którym bank współpracuje. Ale za to osoba, która dzieci nie ma, pewnie takiej oferty nie ujrzy. A być może dla niego w sklepie internetowym cena będzie większa, bo i dlaczego sklep miałby go premiować, skoro nie jest “celem”.

Prowadzi to do tego, że banki i sklepy wpływają na nasze zakupy. Jasne, możemy udawać, że kody rabatowe, zniżki i tym podobne sztuczki nie robią na nas wrażenia. Ale czy nie skusimy się, jeżeli na ekranie smartfonu zobaczymy, że tylko dzisiaj i tylko dla nas czekolada innej firmy kosztuje mniej? A warto ją wziąć, skoro w innym sklepie kupiliśmy np. wino? Cena przestaje mieć znaczenie — owszem, kusi się zniżkami, ale przedstawia to w zupełnie innej formie. Coś jest warte zakupu nie dlatego, że jest tanie — tylko po prostu pasuje do naszych nawyków i sytuacji.

Czemu on zapłacił mniej?!

Ten system rodzi… nierówności. I niektórzy już zwracają na to uwagę, nawet w Polsce. Na forum fly4free.pl znalazłem narzekania na system mOkazje. Usługa “to świetne oferty znanych marek i sieci sklepów dostępne w serwisie transakcyjnym mBanku” - tak reklamuje ją bank. Korzystając z przygotowanych ofert, możemy dostać zwrot części pieniędzy. Wszystko zależy jednak od tego, jakim klientem jesteśmy - oferta jest spersonalizowana.

Ktoś na forum napisał o nowej ofercie, w której można było dostać zwrot 10 zł m.in. na Allegro. “Ostatnio regularnie płaciłem kartą mBanku na Allegro (ze względu na moneyback 2%), więc tej mOkazji oczywiście nie mam” - poskrażył się jeden z użytkowników. A drugi napisał: “Ja mam tę okazję, ale w wersji 7 zł. Znowu są równi i równiejsi? Chyba za długo jestem klientem mBanku”.

Ucieczką od tego systemu wydają się tradycyjne ceny. Możemy wątpić, by wielkie sieci handlowe czy zwykłe “spożywczaki” z dnia na dzień wprowadziły podobne rozwiązania. Choć jeśli spełni się wizja Amazonu, któremu marzą się sklepy bez kolejek i kasjerów (system wie, jaki produkt ściągnięto z półki, więc ściąga pieniądze z jego konta) to “spersonalizowana cena” może stać się standardem.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Opinie:

Allegro kasuje stare komentarze. Sprawdźcie, ile ocen pozostało na waszych kontach! [WASZYM ZDANIEM] Rekordowa liczba czytelników i fanów Gadżetomanii. Dziękujemy! Kablu, wróć! Czy wszystko musi być bezprzewodowe? Allegro jak chciwy kardiochirurg: chwyta za serce by wycisnąć portfel Pole walki: cyberprzestrzeń. Kiedy haker staje się żołnierzem? Cyberpunk: rządy korporacji i uzależnienie od technologii. Czy to nasz świat? Nauka kontra religia: nieśmiertelna dusza zamieszka w komputerze Pokolenie bez własności. Chciwe korporacje zabrały nam wszystko, a my się z tego cieszymy Trójkąt Bermudzki. Wielka tajemnica czy wielka bzdura? Życie na pokaz. W sieci udajemy zdrowych i szczęśliwych, bo zmuszają nas różne aplikacje Unikalne hasła: zakała współczesnego internetu. Jak pozbyć się tego problemu? Kogo zabije autonomiczny samochód: właściciela czy matkę z dzieckiem?