Big Daddy Vini

  1. Takiego stołu bilardowego jeszcze nie widzieliście

    Kto powiedział, że partyjkę bilarda trzeba koniecznie rozgrywać w zadymionym klubie albo w zaciszu własnego domu (o ile dysponuje się odpowiednią przestrzenią i funduszami)? Znacznie przyjemniej byłoby przecież uczynić z bilardu dyscyplinę uprawianą na świeżym powietrzu. Big Daddy Vini pokazał, jak można połączyć dwie pasje w jedną.

    Jak schować stół bilardowy przed żoną?

    Chodzi oczywiście o zamiłowanie do samochodów i do gry w bilarda. Już widzieliśmy co najmniej kilka stołów dla graczy szukających czegoś nowego. Nawet znalazłoby się coś dla fanów motoryzacji. Do tej listy dołącza jedyny taki mobilny stół bilardowy, który można zabrać ze sobą praktycznie wszędzie. Big Daddy Vini, znany spec od przeróbek samochodowych, we współpracy z Triangle Billards postanowił połączyć ze sobą stół do bilarda oraz Chevroleta Monte Carlo z lat 90. Efekt jest naprawdę ciekawy – tylna część pojazdu została całkowicie zastąpiona pełnowymiarowym stołem, który można odczepić od kabiny kierowcy. Kije umieszczone są w uchwytach przy drzwiach, więc zawsze są pod ręką. We wnętrzu samochodu znajduje się też lodówka (wiadomo – schłodzonych napojów nie może zabraknąć) oraz telewizor.

    10 najfajniejszych męskich jaskiń

    Pomimo całkowitej przeróbki samochód nadal spełnia swoją podstawową funkcję – jeździ. Chevy może się rozpędzić nawet do 160 km/h – to chyba najszybszy stół bilardowy na świecie. Ciekaw jestem, jaki będzie następny pomysł Viniego.