boksy biurowe

  1. Najgorsze biura na świecie

    Pracujecie lub pracowaliście kiedyś w tzw. boksach biurowych? Jeżeli tak, to wiecie, że to nic przyjemnego. Trudno jednak znaleźć boksy, w których panują tak ekstremalnie nieprzyjazne warunki, jak w tych zaprezentowanych w dzisiejszej galerii.

    Nie wiem dlaczego, ale specjalistom do IT często trafiają się najgorsze biura. W tym przypadku komputerowcowi przypadło miejsce, w którym pozostali pracownicy biura przystają na pogawędki i kawę. Swoje biurko musi zresztą dzielić z miniaturowym bufetem. W porównaniu z tym miejscem, piwnica z IT Crowd wydaje się być prawdziwym rajem.

    Stosy papieru walające się po całym boksie nie są całkiem bezużyteczne. Część z nich podtrzymuje monitor i stację dokującą do laptopa. Niektórzy bałaganiarze doprowadzili do mistrzostwa sztukę kreatywnego lenistwa.

    Taki wygląd biura jest efektem powodzi w wyniku, której pierwsze piętro budynku zostało zalane. Wszyscy pracownicy musieli przenieść się na drugie piętro, gdzie poza brakiem przestrzeni doskwiera im deficyt biurek. Dlatego właśnie właściciel stylowego dywanu musiał ustawić monitor na nieużywanych szufladach.

    Sytuację uwiecznioną na powyższej fotografii można interpretować w dwojaki sposób. Albo jest źle, bo łazienka tego pracownika nie została oddzielona od reszty boksu nawet cienką ścianką, albo jest bardzo źle, bo łazienka całego piętra nie została oddzielona od reszty boksu nawet cienką ścianką.

    Aby zorientować się, że na powyższym zdjęciu uwieczniono czyjeś miejsce pracy, potrzebna jest spora wyobraźnia. Niestety taka jest rzeczywistość na łodzi podwodnej USS Pampanito, która dokuje w San Francisco.

    Pamiętacie „wampira” z IT Crowd? Nie przypominam sobie żeby kiedykolwiek pokazano wnętrze jego pokoju, ale wyobrażam je sobie właśnie w taki sposób. No, może u niego jest więcej nietoperzy i zacieków na ścianach.

    Biuro, które z jednej strony jest ograniczone starymi szafkami na akta, a z drugiej ścianą garażu należy do specjalisty od IT na University of Alabama w Birmingham. Zero okien, słaba wentylacja oraz sąsiedztwo łazienki i mikrofalówki, czyli codzienna inhalacja.

    To miejsce ciężko nawet nazwać boksem. Chyba mamy do czynienia z biurowym odpowiednikiem szpitalnego łóżka wystawionego na korytarz. Ciekawe, czy przy tym biurku pracuje mało ważny księgowy, czy główny specjalista od IT w firmie?

    Właściciel tego biura ma jej w nadmiarze. Kiedy po chwili nieobecności wrócił do swojego miejsca pracy, zorientował się, że ktoś zabrał mu prawie wszystkie meble. Zdezorientowany siedział tam przez godzinę zanim ktoś uświadomił go, że jego biuro zostało przeniesione w inne miejsce. Niezbyt przyjemne przeżycie.

    Ten boks nie byłby właściwie aż taki zły, gdyby nie to, że został skrzyżowany z bufetem i łazienką. Sąsiedztwo współpracowników parzących kawę i zmywających po posiłku nie wpływa chyba szczególnie dobrze na czyjąkolwiek kreatywność.

    Co jest smutniejszego od małego i brzydkiego biura? Małe i brzydkie biuro, które ktoś zdecydował się przeciąć na pół. Jakby samo miejsce pracy nie przedstawiało się wystarczająco żałośnie, to podczas „remontu” uszkodzono przewody, ale w sumie kto by miał siłę tam pracować?

    Podobno półmrok widoczny na fotografii nie jest wcale efektem braku umiejętności fotografa. Praca w takich warunkach naprawdę może wpędzić człowieka w depresję.

    W takich warunkach pracuje specjalista od IT w jednej z multimiliardowych korporacji prowadzących terminale morskie. W zimie o ciepło wewnątrz stalowego kontenera dba malutki grzejnik, a aby w ogóle doprowadzić do niego prąd, właściciel musiał wykorzystać 30 metrowy przedłużacz. Zasięg w telefonie? Zapomnijcie.

    Specjalista od sprzedaży dzieli przyjemność spożywania posiłków na kartonowym stoliku ze człowiekiem od marketingu. Wszystko to dzieje się w świetle pojedynczej fluorescencyjnej świetlówki. O takim luksusie jak okna nie warto nawet wspominać.

    Zanim wyładujecie swoją wściekłość na telemarketerze pomyślcie w jakich warunkach może pracować osoba po drugiej stronie linii telefonicznej. Żaden z mikroskopijnych boksów nie ma dostępu do światła słonecznego.

    Praca w tym biurze w trakcie zimy nie należy do najprzyjemniejszych. Co prawda bywają miejsca gdzie śnieg można oglądać jedynie w telewizji, ale Minnesota do nich nie należy. Na dokładkę rezydentka tego biura musi dzielić je z parkingowymi pachołkami, które nigdy nie są używane.