dear esther
Dear Esther, najpiękniejsza gra o miłości?
Walentynki. 14 lutego, w święto zakochanych swoją premierę ma Dear Esther, komercyjna wersja słynnego moda do Half-Life 2 i jednej z najczęściej docenianych gier niezależnych. Dear Esther jest inna – to bardziej interaktywna podróż niż gra wideo.
Fabuła Dear Esther opowiada o utraconej miłości i śmierci. Generalnie brzydko byłoby zdradzić zawartość gry, ale gracz wciela się w załamanego kochanka. W człowieka, który stracił część swojej duszy. W podróżnika.
Skąd się wzięli bossowie w grach wideo? [wideo]
Dear Esther polega praktycznie tylko na chodzeniu i poznawaniu elementów historii. Pięknej, ciekawej, inteligentnie napisanej historii, przy której pracowali profesjonaliści. Gra pokazuje także, że dla Source nie ma rzeczy niemożliwych i silnik ten jest wiecznie żywy.
Produkcja chwyciła mnie, już w momencie kiedy obejrzałem ten trailer:
Chociaż starsza, mniej dopracowana i przede wszystkim brzydsza wersja gry jest dostępna pod tym linkiem za darmo, to nigdy w nią nie grałem. Czekałem na komercyjny produkt. Na te 2-3 godziny interaktywnej opowieści.
Czy to najpiękniejsza gra o miłości? Nie wiem. Ale z pewnością kolejna ważna obok Mother 3 czy To The Moon. Na razie boli jedynie wysoka cena na Steam, ale gracze lubiący eksperymenty lub fani oryginału nie będą raczej zawiedzeni.


![Niezwykłe konstrukcje [cz. 3.]. Kalinin K-7 – radziecka latająca forteca](http://s1.blomedia.pl/gadzetomania.pl/t/135x84/2012/05/kalinin-k7-282369.jpg)




![Nissan X-Trail 2,0 dCi LE Platinum vs. Suzuki Grand Vitara 2,4 VVT Premium [wideotest autokult.pl]](http://s2.blomedia.pl/autokult.pl/t/135x84/2012/05/DSC04873-219912.jpg)





