fuzja jądrowa

  1. Kolejne testy reaktorów E-Cat. Czy włoski naukowiec przeprowadzi zimną fuzję?

    Andrea Rossi i zespół katalizatorów energii (Fot. Dvice.com)

    Andrea Rossi i zespół katalizatorów energii (Fot. Dvice.com)

    Zimna fuzja od lat stanowi pole niekończących się debat i kolejnych, przełomowych „odkryć”. Choć nigdy nie udało się w udokumentowany i powtarzalny sposób potwierdzić jej przeprowadzenia, badacze wciąż próbują szczęścia. Kolejna próba właśnie się rozpoczęła. Jakie są założenia eksperymentu?

    Dlaczego zimna fuzja jest tak kontrowersyjnym tematem? Wytwarzanie energii w oparciu o rozpad jąder ciężkich pierwiastków jest od lat z powodzeniem stosowane choćby w elektrowniach atomowych. Choć jest efektywne i znacznie mniej uciążliwe dla środowiska od np. elektrowni węglowych, niekiedy bywa – o czy mogliśmy przekonać się choćby w Fukushimie – niebezpieczne i pozostawia groźne odpady.

    Fuzja jądrowa polega na łączeniu jąder pierwiastków lekkich, w wyniku czego uwalniana jest bardzo duża ilość energii. Niestety, aby połączyć naładowane dodatnio jądra trzeba pokonać odpychanie kulombowskie. Fuzja zachodzi zatem w bardzo wysokich temperaturach (np. w gwiazdach), a w warunkach laboratoryjnych można ją przeprowadzić, wytwarzając w tokamakach plazmę lub przyspieszając jądra atomowe w akceleratorach.

    Rozwiązaniem, które zapewniłoby ludzkości wyjątkowo wydajne źródło energii, byłaby zimna fuzja – łączenie jąder lekkich pierwiastków, przeprowadzone np. w temperaturze pokojowej.

    MSI wycofuje się z rynku laptopów?!

    W 1989 roku światem nauki wstrząsnęła wiadomość o udanym przeprowadzeniu zimnej fuzji, jednak okazało się to mistyfikacją. W kolejnych latach wielokrotnie próbowano powtórzyć eksperyment, pojawiały się również kolejne doniesienia o przeprowadzeniu zimnej fuzji, jednak zawsze okazywały się albo zamierzoną mistyfikacją szukającego sławy naukowca, albo wynikiem błędów podczas eksperymentu.

    Jednym z badaczy, próbujących przeprowadzić zimną fuzję, jest Andrea Rossi, fizyk z Uniwersytetu Bolońskiego. W styczniu 2011 roku Andrea Rossi oraz Sergio Focardi opracowali reaktor zimnej fuzji.

    Unikając nazwy, która stała się w międzyczasie w nauce tym, czym jest Graal dla archeologów, włoscy fizycy nazywają reakcje, które w nim zachodzą jako LENR (nisko-energetyczne reakcje jądrowe). Mimo krytyki środowiska naukowego, badaczom udało się zdobyć patent, dotyczący „katalizatora energii” (E-Cat), opisywanego przez Piotra przed kikoma miesiącami.

    Andrea Rossi szczegółowo opisuje każdy z elementów swojego wynalazku na poniższym filmie:

    Czy widzieliście już najdroższy motocykl na świecie?

    W ten weekend ruszają kolejne testy reaktora Rossiego, tym razem wykorzystującego kilkadziesiąt mniejszych reaktorów E-Cat. Urządzenie, w którym znajduje się nikiel i wodór, ma – po dostarczeniu do niego 9 kW energii – samodzielnie kontynuować nagrzewanie, wydzielając przy tym w ciągu godziny energię rzędu 30 kW, a po dopracowaniu produkować jej sześciokrotnie więcej, niż zostanie do niego dostarczone.

    W praktyce jest to niemal perpetuum mobile. Prawa do wyłączności na relację z eksperymentu kupiła agencja Associated Press, jego przebieg obserwują również inne media. Czy ambitny Włoch wywróci naukę do góry nogami? Mimo sceptycyzmu sądzę, że… pomarzyć zawsze można. Pozostaje czekać na wyniki.