InfoLady
Bosa ambasadorka technologii z netbookiem w dłoni
U nas największym ambasadorem technologii okazał się niedawno Waldemar Pawlak, a tymczasem w takim kraju jak Bangladesz, rozpowszechnianiem zdobyczy cywilizacji zajmują się kobiety. Są młode, bose i skąpo odziane, jeżdżą na rowerach, mają przy sobie komórkę, netbooka, lekarstwa, testy ciążowe czy przyrząd do mierzenia ciśnienia krwi. Przyjazd InfoLady do wioski to prawdziwe święto.
Bierzemy rower i teczkę, jedziemy na wycieczkę
Z początku ich działalność była traktowana jako skandaliczna, z czasem jednak ludność ubogich wiosek zaczęła doceniać młode „InfoLadies”. Przerażające „maszyny”, które dziewczyny noszą przy sobie, przestały straszyć, okazały się pomocne i przyjazne. Okazało się, że życie może być choć trochę łatwiejsze.
„Pytają mnie o rozmaite rzeczy”, mówi 24-letnia Luich Akhter, jedna z InfoLadies. „Na przykład jak pozbyć się szkodników, które niszczą plony, o najczęstsze choroby skóry, co zrobić, gdy mąż bije żonę, pytają o metody zapobiegania ciąży – a ja próbuję znaleźć dla nich odpowiednią poradę.”
W netbooku, który dziewczyny noszą w swoich torbach, jest sporo informacji, filmów i narzędzi, przetłumaczonych na lokalne dialekty Bangladeszu. Zawartość dysku dobrana jest tak, aby łatwo było znaleźć odpowiedzi na najczęstsze pytania i problemy ludzi żyjących w wielkim ubóstwie, pozbawionych podstawowych zdobyczy cywilizacji ułatwiających funkcjonowanie. Ze 160 milionów mieszkańców Bangladeszu, blisko 3/4 mieszka na wsi, w biedzie, w odcięciu od świata.
Kapsułki dojelitowe napędzane silnikami rakietowymi
Informacje umieszczone w netbooku składają się z bardzo prostych tekstów, animacji, obrazków i dźwięków. InfoLady może na przykład pokazać dzieciom prostą kreskówkę, przypominającą o konieczności mycia zębów. Natomiast gdy pojawiają się problemy zdrowotne, np. ze skórą, dziewczyna może wykonać zdjęcie chorego i wysłać do centrum organizacji w Dhaka, gdzie eksperci oceniają, czy stan jest odpowiedni do leczenia w szpitalu. W Bangladeszu nie łatwo bowiem spotkać lekarza. W przypadku przemocy domowej, często zwykłe powiadomienie kobiety o jej prawach i ostrzeżenie, że mąż może trafić do więzienia, wystarcza.
Tę armię „siłaczek” z Bangladeszu stworzyła organizacja typu NGO – D.Net (Development Research Network). Ponoć rząd Bangladeszu zupełnie nie radzi sobie z jakąkolwiek poprawą poziomu życia w kraju i zwiększeniem dostępu do technologii oraz informacji.

![Niezwykłe konstrukcje [cz. 3.]. Kalinin K-7 – radziecka latająca forteca](http://s1.blomedia.pl/gadzetomania.pl/t/135x84/2012/05/kalinin-k7-282369.jpg)




![Nissan X-Trail 2,0 dCi LE Platinum vs. Suzuki Grand Vitara 2,4 VVT Premium [wideotest autokult.pl]](http://s2.blomedia.pl/autokult.pl/t/135x84/2012/05/DSC04873-219912.jpg)





