komputerowa gwiazda

  1. Najnowsza japońska gwiazda to graficzne oszustwo! [wideo]

    Tego jeszcze nie było, chyba, że w filmach SF. Okazało się, że słodka gwiazdeczka z Kraju Kwitnącej wiśni, która ostatnimi czasy zdobyła sobie wielu zagorzałych fanów, tak naprawdę nie istnieje, a przynajmniej nie w takiej formie jak się wszystkim wydawało.

    Aimi Eguchi – tak nazywa się sympatyczne dziewczę widoczne na fotografiach. Aimi jest najnowszą członkinią japońskiej grupy AKB 48. Urodziwa 16-latka prowadzi bloga, z którego możemy się dowiedzieć, że jest zwykłą dziewczyną z tokijskiej Prefektury Saitama. Nastolatka informuje również, że lubi lekkoatletykę i sporty drużynowe. Ot zwykła, słodka japońska dziewczyna, która umie śpiewać i tańczyć.

    Poniżej możecie zobaczyć reklamę słodyczy, w której wzięła udział Aimi Eguchi.

    http://www.youtube.com/watch?v=DnWFbh69Hzg&feature=player_embedded

    Grupa AKB 48 liczy 48 członkiń, dlatego pojawienie się nowej dziewczyny początkowo nie wzbudziło żadnych podejrzeń. Już wcześniej starsze dziewczyny były zastępowane przez nowe talenty. Z czasem jednak, dziwne podobieństwo Aimi, do niektórych członkiń AKB 48 sprowokowało fanów do wszczęcie własnego dochodzenia w tej sprawie.

    Co jest nie tak z tą twarzą? [wideo]

    Szybko okazało się, że Aimi nie tylko dziwnie przypomina kilka pozostałych dziewczyn, ale jej urodziny przypadają w tym samym dniu, w którym powstała firma cukiernicza Ezaki Glico. Dodatkowo jej inicjały odpowiadają pierwszym literom japońskiej wymowy słów „Ezaki Glico”.

    Po naciskach ze strony fanów, przedstawiciele firmy przyznali, że najnowsza muzyczna sensacja istnieje tylko w świecie wirtualnym. Na jej wizerunek złożyło się zaś aż 6 innych członkiń zespołu. Aimi ma oczy Atsuko Maedy, usta Mariko Shinody, włosy Yūko Ōshimy, brwi Mayu Watanabe, nos Tomomi Itano i głos Yukari Sasaki.

    Na powyższym nagraniu możecie zobaczyć jak przebiegał proces tworzenia sztucznej idolki. Ciekawe, czy to pierwszy taki przypadek, a jeżeli nie, to która jeszcze spośród najnowszych sensacji nie istnieje naprawdę? Po cichu liczę na Bibera, ale pewnie nie mamy tyle szczęścia.