konserwanty

  1. Nanocząstki jednak będą konserwować żywność

    Jednak – ponieważ w zeszłym roku prasa wzmiankowała o zamiarze naukowców z Purdue University, by do konserwowania żywności wykorzystać nanocząstki z fitoglikogenu – naturalnego polimeru, który można znaleźć np. w ziarnach kukurydzy. W tym roku pokazano unowocześniony, nanocząsteczkowy „oręż” przeciwbakteryjny.

    Składa się on z nanocząstek fitoglikogenu i nizyny – peptydu wytwarzanego w procesie fermentacji przez bakterie kwasu mlekowego. Jak działa?

    Wyobraźcie sobie słoik z potpourri (pachnącą mieszanką suszu roślinnego do odświeżania powietrza). Słoik jest szczelnie zamknięty. Dopiero po uchyleniu wieczka z naczynia wydostają się cząstki aromatu. Podobnie ma działać metoda konserwowania żywności z użyciem nanocząstek fitoglikogenu i nizyny.

    W tym przypadku rolę słoika gra molekuła fitoglikogenu. Nizyna byłaby przechwytywana przez te nanocząstki i stopniowo uwalniana do żywności. W ten sposób można by zabezpieczyć pożywienie przed mnożeniem się bakterii listerii na 21 dni.

    Nanomateriały do jedzenia – poczęstujesz się?

    Nizyna byłaby uwalniana z „objęć” nanocząstek fitoglikogenu w zależności od tego, ile jej postaci wolnej byłoby w konserwowanej żywności. Im byłoby jej mniej, tym intensywniej fitoglikogen uwalniałby tę substancję.

    Nie byłoby prościej konserwować żywność jedynie poprzez samą nizynę? Niestety, nie – ponieważ związek ten szybko traci swoje właściwości konserwujące. Związany z fitoglikogenem, staje się konserwantem działającym w wersji „prolongatum”.

    nizyna

    Fot.: Wikipedia