Manufacture Royale

  1. Zegarkowe porno, czyli co się dzieje, kiedy twórcy zegarków mogą iść na całość

    Powstają takie twory jak ten na załączonym zdjęciu. Macie wolny milion dolarów, łódź podwodną i wybieracie się w długą podmorską podróż? Ten niesamowity czasomierz jest dla Was.

    Jakaś część mnie wpatruje się w ten zegarek z niesłabnącym zachwytem. Z drugiej strony jeżeli miałbym go oceniać na zimno, to trudno nie zgodzić się z jednym z internetowych komentarzy na jego temat: „inspiracją do jego powstania był chyba penis triceratopsa”. Jeżeli miałbym strzelać, to triceratopsa z Moskwy albo z Dubaju.

    Skąd odniesienie do podróży podwodnej? Bo w taki steampunkowy sposób wyobrażam sobie zegarek kapitana Nemo. Nie sądzę jednak, żeby nawet on miał ochotę wydawać 1 200 000 dolarów na rozsuwaną złotą deklarację statusu majątkowego.

    Zegarek o nazwie Opera został zaprojektowany w Fabrique du Temps i wypuszczony na rynek przez firmę Manufacture Royale. Opera składa się z 319 części, a jego korona jak i zapięcie oraz wskazówki są wykonane z 18-karatowego różowego złota.

    Największą innowacją wprowadzoną przez producenta jest rozsuwana komora rezonansowa. Skonstruowano ją, aby nadać głębi i życia dźwiękowi wydawanemu przez minutnik. W rezultacie korona zegarka ma budowę przypominającą nieco akordeon.

    Powstanie tylko 12 sztuk tego dziwnego, jednocześnie pięknego i brzydkiego zegarka. Czyni to z niego gratkę dla kolekcjonerów. Każdy, kto zdecyduje się na wydanie 1,2 mln dolarów na tę niecodzienną zabawkę, może usprawiedliwić się chęcią bezpiecznego ulokowania pieniędzy. Prawdopodobnie zegarek będzie w przyszłości jeszcze bardziej kosztowny.