Michael Breen

  1. Milion dolarów za obrażenie Samsunga

    Michael Breen to sympatyczny Brytyjczyk, który mieszka w Korei Południowej i pisuje artykuły dla gazety Korea Times. Pod koniec grudnia zeszłego roku opublikowano w jej kolumnie satyrycznej artykuł, w którym dziennikarz podśmiewał się z machlojek Samsunga. Żarty żartami, ale producent poczuł się tak dotknięty tym tekstem, że zażądał zadośćuczynienia w wysokości okrągłego miliona dolarów.

    Na nic zdały się zabiegi wydawcy Korea Times, aby załagodzić konflikt. Nie pomogło sprostowanie, ani też drugie – które podobno opracowali spece od PR Samsunga. Sam Breen ma również niewesoło, bowiem w Korei Południowej za pomówienia można wylądować za kratkami na długie lata. A jeśli nie słyszeliście o pogłoskach dotyczących „ciemnej strony Samsunga”, to kilka słów wyjaśnienia. Były doradca prawny firmy, Kim Yong-chul, wydał książkę Think Samsung, w której opisał finansowe przekręty firmy, jakie poznał podczas pracy – łapownictwo oraz oszukiwanie na podatkach. Jako że Samsung jest w Korei Południowej otaczany szacunkiem równym niemal kultowi, premierze książki towarzyszyły demonstracje zmierzające do zablokowania jej sprzedaży.

    Nadto żadna z południowokoreańskich gazet – czy to sieciowych czy papierowych – nie odważyła się opublikować choćby recenzji czy wzmianki o tym tytule. Mimo to Think Samsung sprzedało się doskonale. Wracając jednak do Michaela Breena – nie zajął on jeszcze oficjalnego stanowiska w tej sprawie, jednak cały czas znajduje się na liście pracowników Korea Times. I to mi się najbardziej w tym wszystkim podoba – mimo groźby dużych restrykcji, wydawca stoi murem za swoim człowiekiem.

    Żródło: Gizmodo.com