muszle klozetowe

  1. 10 najdziwniejszych restauracji na świecie

    Doznania przy jedzeniu nie muszą wynikać wyłącznie ze zmysłu smaku. Naukowo udowodniono, że estetyka podania znacznie wpływa na odbiór przyjmowanego posiłku. Ważne jest też miejsce, czasem to ono nadaje posiłkowi niepowtarzalnego charakteru. Przedstawiamy 10 najbardziej oryginalnych restauracji na świecie.



    Filipińskie San Pablo nie jest może dużym miastem (nieco ponad 200 tys. mieszkańców), ale ma czym zwabić turystów. Punktem obowiązkowym dla każdego z nich jest Villa Escudero – otwarta dla zwiedzających plantacja orzechów kokosowych. Główną atrakcją dla wielu nie są wcale jednak kokosy, a posiłek u stóp wodospadu (a może raczej z wodospadem u stóp?), jaki oferuje lokalna restauracja. Czyste… nogi do obiadu.



    Restauracja podwodna na Malediwach, umieszczona 5 metrów pod poziomem morza. Ithaa znaczy w lokalnym narzeczu „matka pereł”. Zajmuje powierzchnię 45 metrów kwadratowych i jest w stanie zmieścić 14 ludzi. Za projekt i wykonanie odpowiada nowozelandzka firma M.J. Murphy Ltd. Przezroczyste ściany ze szkła zapewniają niezwykłe widoki podczas konsumpcji, gwarantując nieustanną obserwację podwodnego świata. Przeżycia mogą być ciekawe, ale ja czułbym się nieco nieswojo, spożywając krwisty stek przy asyście skupionego wzroku rekina.



    Są różne pomysły na biznes. Belgijska firma Dinner in the Sky swoją ofertę kieruje do ludzi szukających nowych, ekstremalnych doznań… O co chodzi? O podniebny obiad. Na 50-metrowym dźwigu umieszczana jest platforma wyposażona w kuchnię, stół, krzesła (z pasami bezpieczeństwa) oraz odpowiednią obsługę (kucharze, kelnerzy). Podobno „im wyżej wejdziesz, tym trudniej żyć”, ciekawe, jak to się ma do jedzenia? Można to sprawdzić, posiadając odpowiednie fundusze. Firma ma polski oddział. Orientacyjny koszt wynajęcia podniebnego stołu na 8 godzin to minimum 50 tysięcy zł.




    Łotewska oferta dla hipochondryków. Wystrój ryskiej restauracji przypomina do złudzenia szpitalny gabinet. Wyposażenie – typowo medyczne. Klient wciela się w rolę pacjenta, a lekarstwami są przeróżne potrawy podawane przez pielęgniarki. Każdy ma jakiś fetysz. Oby tylko kuchnia była lepsza niż w polskich lecznicach. Na klientów awanturujących się (czyli zgodnie z oczywistą prawdą – tych bez krawatów) czekają kaftany bezpieczeństwa.




    Spożywanie posiłków po omacku to nowa moda. Pierwsza tego typu restauracja, Blinde Kuh, powstała w Austrii, za nią jak grzyby po deszczu wyrosły następne. Londyn, Paryż, Moskwa, Barcelona, Warszawa, Poznań, Łódź – jest ich coraz więcej. Ideę rozpropagowała na cały świat sieć Dans Le Noir francuskiego przedsiębiorcy Edouarda de Broglie. Po co pozbawiać się zmysłu? Nie chodzi o smak, bo podobno 90% klientów nie jest w stanie odgadnąć, co je. Dlaczego więc? Ślepy trend? Niekoniecznie. To raczej próba zrozumienia problemów ludzi niewidomych. Warto wspomnieć, że to właśnie oni stanowią obsługę w tego typu knajpach. Firma de Broglie, zdaniem właściciela, już teraz jest największym międzynarodowym pracodawcą osób niewidomych. Dziesięć procent swoich zysków przeznacza na działalność charytatywną.



    Azjatycka fantazja nie zna granic, o czym mogliśmy się już przekonać niejednokrotnie. Restauracja z motywem przewodnim w postaci toalety nie może jednak nie dziwić. Wszystkie 100 siedzeń w lokalu stanowią… muszle klozetowe. Ten sam kształt mają miski, w jakich podawane jest jedzenie. Jedzenie lodów jeszcze nigdy nie było tak niesmaczne.




    Restauracja-więzienie, pomysł Japończyków. Z niewiadomych przyczyn klientów nie brakuje i wcale nie są to byli więźniowie nieradzący sobie po zewnętrznej stronie krat. Kraty, kajdanki, więzienne pasiaki i inne rekwizyty nadają jadłodajni penitencjarnego charakteru. Aktorzy zatrudniani przez właściciela uprzykrzają spożywanie jedzenia. Posiłki? „Zastrzyk śmierci”, „Kazirodcza sałatka”… Uwaga na próby ucieczki!




    Nowojorska restauracja stylizowana na styl ninja. Stylizowana do tego stopnia wiernie, że nawet wśród obsługi są prawdziwi ninja. Nie wiem, jak jest na zmywaku, ale wyczuwam cień szansy dla realizacji słynnej internetowej maksymy dotyczącej wojowników ninja i studentów.




    Są tu miłośnicy bajek? Mamy coś dla nich. Ta tokijska restauracja stworzona została na podstawie fabuły „Alicji w Krainie Czarów”, moim zdaniem jednej z najbardziej psychodelicznych bajek. Jest tu oczywiście mnóstwo elementów związanych z talią kart, są gigantycznych rozmiarów filiżanki i książki, przedziwne, nierealne zestawienia znane z opowieści Charlesa Lutwidge’a Dodgsona. Ciekawe, czy podają tam również słynną miksturę zmniejszającą i czy istnieje możliwość rozmowy z Kapelusznikiem bądź Niby-Żółwiem… Nawet jeśli tak, to zapewne po japońsku… Podobno jedna z warszawskich knajp również inspirowana jest tą kultową bajką.




    Lodowa knajpa w 40-stopniowym upale? Gdy się ma pieniądze, wszystko jest możliwe. A gdy jest ropa – pieniądze to nie problem. Lodowe kanapy, żyrandole, rzeźby, a nawet kieliszki… Dubajski Ice Bar to zima w centrum upału. Dla każdego klienta, który zdecyduje się wejść z serca upału do mroźnego wnętrza, przygotowana jest kurtka zimowa.

  2. Mobilna toaleta - sprzęt na finały MŚ?

    [...]? Do skonstruowania mobilnej toalety nie potrzebne były żadne wyszukane materiały. Wystarczyły muszle klozetowe[...]

    Mobilna toaleta – sprzęt na finały MŚ?
  3. Marzenia każdego dzieciaka - 10 niezwykłych gokartów

    [...] ustronnego krzaczka). Dave, twórca tego gokarta, wyposażył swoją konstrukcje w dwie muszle klozetowe i rolki[...]

    Marzenia każdego dzieciaka – 10 niezwykłych gokartów
  4. Najzabawniejsze muszle klozetowe i toalety - TOP 20

    Muszla klozetowa, zwana popularnie kiblem lub klopem, umieszczana w nie mniej popularnej „komnacie westchnień” – to przedmiot najwyższej wagi w każdym domu i winniśmy poświęcić mu odpowiednią ilość troski i atencji. Wszak najlepsze pomysły przychodzą zawsze na fajce lub na… sedesie!

    Najzabawniejsze muszle klozetowe i toalety – TOP 20