Nowak
10 najsłynniejszych gitar rocka
Gibson, Fender, Ibanez… Słynne instrumenty słynnych gitarzystów. Subiektywny przegląd najbardziej znaczących dla muzyki rockowej egzemplarzy gitar.

Jedyna taka gitara na świecie. Red Special Briana Maya to absolutny ewenement, ponieważ to wyrób całkowicie własny: 16-letni gitarzysta zbudował ją wraz z ojcem Haroldem – inżynierem. Powstała z tego, co było pod ręką: mahoniowy gryf wykonano z podpory od starego, dwustuletniego pieca, znalezionego w sąsiedztwie na ulicy (stąd inna nazwa – Fireplace), perłowe oznaczenia progów zrobiono z guzików otrzymanych od matki muzyka, korpus powstał z resztek dębowego stołu. W zasadzie jedynie osprzęt (progi i przetworniki) był kupiony. Mayowie pracowali nad gitarą przez 18 miesięcy w sypialni, która na czas trwania prac została przerobiona na warsztat lutniczy. Łączny koszt materiałów zużytych w czasie budowy gitary wyniósł 8 funtów. Gitara wiernie służy muzykowi od 1963 roku do dziś i to jej brzmienie, obok charakterystycznego głosu Freddy’ego Merucry’ego złożyło się na sukces grupy Queen.
“Money”, “Time”, “Shine on You Crazy Diamond”, “Comfortably Numb” – wszystkie te utwory Pink Floyd, z genialnymi partiami solowymi Davida Gilmoura, nagrane zostały na tym samym egzemplarzu gitary, dla fanów – absolutnie kultowym. Kolekcja gitar Gilmoura liczy setki sztuk, a jednak to ten egzemplarz definiował brzmienie legendarnego, niedoścignionego do dziś Pink Floyd. Miłośnicy dźwiękowego malarstwa lidera znakomitego brytyjskiego zespołu są do tego stopnia zafascynowani jego niezwykłością, że doprowadzili do powstania książki o …gitarze. Czarny Stratocaster Davida Gilmoura, kupiony z konieczności w 1970 roku w Nowym Yorku (kradzież sprzętu), doczekał się w swojej biografii, wydanej w roku 2008 (Phil Taylor – The Black Strat). „Powiedziałem Phillowi (swojemu technicznemu, a zarazem autorowi książki – aut.), że to głupi pomysł, żeby pisać książkę o zwykłej gitarze, kupionej w sklepie u Manny’ego” – tymi słowami zaczyna się owa publikacja… Firma Fender oferuje od 2008 roku repliki gitary. Idealne do tego stopnia, że odwzorowana jest na nich każda rysa oryginału i przetarcia na progach.

Dwugryfowa odmiana Gibsona SG (takiego, jakiego używa Angus Young z AC/DC) produkowana jest z przerwami od 1963 roku, jednak dopiero Jimmy Page z Led Zeppelin uczynił ją naprawdę popularną. Szpan? Być może, ale przede wszystkim względy praktyczne. Wszystko za sprawą słynnego „Stairway to Heaven” z 1970 roku, jednego z najważniejszych utworów w historii rocka. Rozbudowana kompozycja, wykonywana na żywo, zmuszałaby gitarzystę do zmiany instrumentów podczas grania utworu (początek i solo na gitarze 6-strunowej, środek i ostatnie takty na 12-strunowej). Byłoby to na tyle uciążliwe, że Page przypomniał sobie o dwugryfowym Gibsonie, od dwóch lat nieprodukowanym. Lider Led Zeppelin zwrócił się do firmy Gibson z zamówieniem specjalnym, a Amerykanie przystali na propozycję i stworzyli mu odpowiedni instrument, co w pewien sposób uratowało ten model, bo już 4 lata później zapotrzebowanie rynku skłoniło firmę do wznowienia produkcji. W 2008 roku Gibson wypuścił serię 250 gitar sygnowanych nazwiskiem Page’a. Numer 1 artysta zachował dla siebie, numery od 2 do 26 własnoręcznie ograł i podpisał.

Używanego Gibsona Les Paul Standard z 1959 roku bluesman Peter Green nabył za zaledwie 300 dolarów. Okazało się to jedną z najlepszych inwestycji w jego życiu. To z jej gryfem pod palcami osiągnął, wraz z grupą Fleetwood Mac, szczyty popularności. To na niej stworzył hity “Long Grey Mare” czy „Black Magic Woman”, coverowany później przez Carlosa Santanę. Podobno nie była najwygodniejsza w grze (szeroki gryf), ale delikatnością i przenikliwym ciepłem brzmienia robiła niesamowite wrażenie. Wiedział to doskonale Gary Moore i postanowił skrzętnie wykorzystać, gdy Green popadł w depresję i porzucił grę, odkupując gitarę za …tę samą cenę, za którą została nabyta – 3oo dolarów. Cena niewspółmierna do jakości, jednak będący na dnie, potrzebujący każdej sumy Green zgodził się i z bólem serca sprzedał ulubioną gitarę. Moore uczynił ją swoją gitarą numer jeden na długie lata, a ona, tak jak poprzednio Greenowi, pomogła mu w odniesieniu sukcesu (któż choć raz nie słyszał utworu „Still Got The Blues”?), po czym – również w obliczu problemów finansowych – sprzedał ją prywatnemu kolekcjonerowi. Tym razem cena była słuszna – ochrzczony mianem “Świętego Graala” instrument kosztował nowego nabywcę 1,2 mln dolarów. Warto jeszcze nadmienić, że niespełna kilka lat później, ponownie sprzedany, osiągnął wartość 2 mln dolarów.


Gitary Airline to niskobudżetowe, pleksiglasowe instrumenty produkowane przez amerykańską firmę Valco w latach 1958-1968. Wtedy można je było kupić nawet w supermarketach (sieć Montgomery-Ward, 99,95 dolarów) i nie cieszyły się specjalnie dobrą opinią. Popularność zyskały tak naprawdę niemal pół wieku później, za sprawą Jacka White’a i sukcesu jego White Stripes. Czerwona, tandetnie wyglądająca plastikowa gitara stała się symbolem grupy i złożyła się na charakterystyczne surowo-garażowe brzmienie duetu. Wyprodukowany w 1965 roku instrument White kupił za 200 dolarów od Jacka Yarbera, muzyka zespołu Oblivians. Dziś Airline’y uchodzą za rarytas. Ich ceny sięgają nawet 1500 dolarów.
Trochę gitarowego sportu. Michael Angelo Batio został uznany „najszybszym gitarzystą-shrederem wszech czasów” przez „Guitar One Magazine”. Jest gitarzystą oburęcznym, a jego specjalnością jest tapping. Postanowił wykorzystać swój atut i aby było efektowniej – kazał zbudować sobie gitarę dwugryfową, przy czym gryfy wychodziły z naprzeciwległych końców korpusu. Później poszedł jeszcze dalej – firma Dean stworzyła dla niego specjalny model czterogryfowego instrumentu (w kształcie litery „X”), na którym koncertując pokazuje pełnię swojej gitarowej ekwilibrystyki. To jego styl gry parodiował Kyle Gass w komedii „Pick of destiny”.
Jerzy Styczyński z zespołu Dżem uważany jest przez wielu za najlepszego polskiego gitarzystę. Genialne, niezwykle naładowane emocjonalnie partie solowe czynią go rozpoznawalnym w każdym zakątku kraju. Kto wie, jakby jednak potoczyła się jego kariera gdyby w początkowym jej etapie, w 1982 roku, nie nabył od krakowskiego muzyka Ryszarda Styły używanego Ibaneza Artista z początku lat 80-tych. Styczyński zawsze chciał grać na Les Paulach, stąd zaczynał na gibsonopodobnych czeskich Jolanach, później zaś korzystał z japońskich kopii amerykańskich gitar. To jednak Artist, ze swoją charakterystyczną barwą, ukonstytuował jego wyraziste brzmienie. To na Ibanezie „Styka” nagrał wszystkie płyty Dżemu w najważniejszym dla tego zespołu okresie, kiedy wokalistą był Ryszard Riedel. Dwukrotnie ukradziona zawsze wracała do właściciela. „Gitara-żona” – tak sam o niej mówi, podkreślając, że nigdy jej nie sprzeda. Dziś rzadko grywa na niej na koncertach, jest zbyt cenna (jego podstawowy arsenał w trasie stanowią Gibsony Les Paul), jednak czasem, odświętnie, zdarza mu się jeszcze zabrać ją na wybrane przedstawienia i zagrać szczególnie ważne utwory, co zawsze stanowi wielkie wydarzenie dla zgromadzonych fanów.
O Tonnym Iommim z Black Sabbath powiedziano kiedyś, że gdyby zrobić ranking 100 najlepszych riffów na świecie zająłby 99 miejsc, a całość dopełniłoby „Smoke on the Water” Deep Purple. Pewnie przesada, ale coś jest na rzeczy. Gdyby nie Iommi nie byłoby metalu, to pewne. Sporo w tym wszystkim przypadku… Wypadek w fabryce i utrata końcówek palców jeszcze przed nagraniem debiutanckiego albumu zmusiła muzyka do obniżenia stroju gitary (by zminimalizować ból) i uproszczenia stylu gry (gitarowe riffy). Przypadkiem też był dobór gitary, która stała się jego podstawowym sprzętem na lata. Podczas sesji nagraniowej pierwszej płyty, „Black Sabbath”, Fender Stratocaster Iommiego upadł i uszkodził się na tyle, że nie był zdatny do dalszej gry. Chcąc nie chcąc, pochodzący z biednego robotniczego Birmingham muzyk, kontynuował nagranie na gitarze zastępczej – czerwonym Gibsonie SG (rocznik 1965). Przyzwyczaił się na tyle, że na tym modelu gra do dziś, choć czerwony egzemplarz, z uwagi charakterystycznej naklejki z małpą zwany „Monkey”, zamienił później na inny, wykonany na zamówienie przez lutnika Johna Digginsa („The Old Boy”) i to jego repliki pod koniec lat 90-tych firma Gibson wypuściła na rynek.
Slash to chyba najbardziej stereotypowy z rockowych gitarzystów – hasło „sex, drugs&Rock and Roll” pasuje do niego tak samo, jak gitary Les Paul, z którymi związał się na dobre i na złe, stając się symbolem marki. Co ciekawe jednak, jego podstawowy studyjny Les Paul to nie Gibson, a jedynie jego lutnicza kopia czyli – mówiąc ordynarniej – podróbka. Ten egzemplarz podarował artyście, będącemu wtedy jeszcze „na dorobku” menadżer Guns N’Roses Allan Niven, podczas nagrywania płyty „Appetite For Destruction”. Wyprodukował go amerykański lutnik Chris Derrig. Co ciekawe, w 2008 roku specjaliści z firmy Gibson dokładnie zbadali instrument, a marka wypuściła na rynek serię replik tej gitary, czyli replik …repliki własnego modelu.
Zacznijmy patriotycznie, od rodzimego podwórka. Andrzej Nowak, założyciel polskiej legendy hard-rocka – zespołu TSA, to postać niezwykle barwna. Hodowca psów, kolekcjoner motocykli, ale nade wszystko miłośnik prostoty. Przez wiele lat był wierny najbardziej klasycznemu rockowemu zestawowi gitarowemu: Gibson Les Paul (Custom) i Marshall. Po niemal 30 latach użytkowania, czasem nadużywania, wyeksploatowany sprzęt trzeba było jednak wymienić. Pierwszy wybór następcy – …Gibson. Nowak, po ograniu kilkudziesięciu egzemplarzy, zdecydował się nabyć jedną sztukę, lecz …nie dla siebie. Sam doszedł do wniosku, że jakość nowych Les Pauli nie jest aż tak powalająca, żeby za nie przepłacać i w cenie jednego Gibsona kupił w 2008 roku cztery Hagstromy Super Swede, gitary powracającej po latach na rynek szwedzkiej marki. Jedną z nich obdarzył szczególnym uczuciem i postanowił ją – spontanicznie, pod wpływem impulsu wywołanego śmiercią swojego pitbulla – nieco podrasować. Sam, bo nie zwykł korzystać z pomocy lutników. Zmienił układ elektryczny na autorski, w korpusie wywiercił dziurę („Całą noc wierciłem, spaliłem trzy wiertła” – wspominał), a lakier nadpalił, całość nazywając „Pinia”, na cześć ukochanego psa.[...] 3339 z danymi: imię, nazwisko, informacje o dacie dokonania transakcji oraz jej kwocie (np. Jan.Nowak[...]


![Niezwykłe konstrukcje [cz. 3.]. Kalinin K-7 – radziecka latająca forteca](http://s1.blomedia.pl/gadzetomania.pl/t/135x84/2012/05/kalinin-k7-282369.jpg)




![Nissan X-Trail 2,0 dCi LE Platinum vs. Suzuki Grand Vitara 2,4 VVT Premium [wideotest autokult.pl]](http://s2.blomedia.pl/autokult.pl/t/135x84/2012/05/DSC04873-219912.jpg)

![4 niezwykłe filmy stop-motion, które musisz zobaczyć [wideo]](http://s2.blomedia.pl/fotoblogia.pl/t/135x84/2012/05/Zrzut-ekranu-2012-05-25-o-18.34.19-56355-270x155.png.jpg)
![Rajd Akropolu 2012 - kwintesencja rajdów [WRC]](http://s1.blomedia.pl/autokult.pl/t/135x84/2012/05/7278596626-705a088306-c-222773-251x168.jpg)


