Sąd Najwyższy USA

  1. Gry takie jak pornografia?

    Nowa maskotka wszystkich gier w USA?

    Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych zajmie się sprawą Schwarzenegger v. ESA, w której władze Kalifornii domagają się możliwości ograniczania dystrybucji brutalnych gier. W praktyce takie prawo mogłoby zrównać w USA gry wideo z filmami porno. 

    Gry łączą ludzi. Nawet sędziów z oskarżonymi

    W tym przypadku nie chodzi o możliwość produkcji gier przesiąkniętych przemocą, ale większa kontrolę rządu nad ich dystrybucją dla osób pełnoletnich. W praktyce miałoby to wyglądać mniej więcej tak jak z materiałami pornograficznymi, które na rynku są, ale ich sprzedaż jest obwarowana rządowymi restrykcjami. W przypadku gier byłby to nie lada problem dla wydawców.

    To zmieni nasze możliwości sprzedażowe w prawdziwy koszmar – powiedział Graham Hopper z Disney Interactive Studios.

    Fot. na licencji CC Habladorcito/Flickr

    Największe zagrożenie dla twórców gier wiąże się z różnymi wersjami ewentualnego prawa w różnych stanach. Prezesi boją się, że inne stany będą wprowadzały podobne, ale nie identyczne regulacje prawne co w Kalifornii, a to doprowadzi do stworzenia wielu definicji brutalnej gry i konieczności tworzenia różnych wersji tytułów dla różnych części kraju.

    Wyobrażam sobie, że rząd próbowały powiedzieć Stevenowi Spielbergowi, że potrzebuje 50 wersji jego filmów dla każdego ze stanów. W życiu to będzie tragedia – komentuje John Riccitiello, dyrektor Electronic Arts.

    Wydawcy gier porno nie lubią kategorii wiekowych

    Pozytywnie nastawieni do całej sprawy biznesmeni, na przykład Jack Tretton z Sony Computer Entertainment of America, uważają, że Sąd Najwyższy chce zająć się tą sprawą w jednym, jedynym celu – by wreszcie zakończyć temat i zapobiec podobnym pozwom w przyszłości.

    Gry komputerowe z oznaczeniem M (treści niedozwolone dla odbiorcy poniżej 17 roku życia) stanowiły w 2009 roku 17,4 procent sprzedanych w USA gier.