społeczeństwo konsumpcyjne
Wolny wybór czy przymus? Czy producenci zmuszają nas do kupowania?
Rządy skrywają prawdę o UFO, przedmioty psują się po z góry zaplanowanym czasie, Hitler uciekł U-bootem do Argentyny, a szczepionki to efekt lobbingu firm farmaceutycznych? Spiskowe teorie dziejów cieszą się niesłabnącą popularnością, ale przynajmniej jedna z powyższych jest wystarczająco mało paranoiczna, by zastanowić się, czy wiemy, jak jest naprawdę.
Wymiana sprzętu na nowy nie zawsze jest konieczna
Pamiętacie swój pierwszy komputer? Co się z nim stało? Spłonął, eksplodował, przestał spełniać swoją funkcję czy może po prostu uznaliście, że czas wymienić go na nowy? Choć w jednostkowych przypadkach mogło być inaczej, najbardziej prawdopodobna będzie ostatnia odpowiedź – wymieniamy sprzęt nie dlatego, że przestał być użyteczny, ale ponieważ chcemy mieć nowszy model.
Poza grupą osób świadomie korzystających z możliwości komputerów znaczna część użytkowników nie wychodzi poza uruchomienie edytora tekstu, przeglądarki, Skype’a i odtwarzacza muzyki. Nie są to zastosowania przekraczające możliwości sprzętu nawet z połowy poprzedniej dekady.
Dlaczego zatem kupujemy coś, by zastąpić sprawny przedmiot nowym, który – choć będzie działał dobrze – zastąpimy jeszcze nowszym? Z reguły jest to efekt finezyjnych działań producentów, którzy kreując modę i potrzebę posiadania, sprawiają, że klient chętnie kupi nowszą wersję czegoś, co ma od dawna.
Działania takie nierzadko są wspierane wprowadzaniem na rynek nowych produktów niekompatybilnych ze starymi – wystarczy wspomnieć choćby Internet Explorera 9, którego nie uruchomi się na Windowsie XP.
Teoria planowanego postarzania produktów
Teoria planowanego postarzania produktów głosi, że poza wpływaniem na nasz gust i pragnienia producenci stosują również bardziej bezpośrednie metody: projektują produkty w taki sposób, aby zepsuły się po założonym czasie, zmuszając do kolejnego zakupu.
Za najbardziej dobitny przykład takiej działalności uznaje się tzw. spisek żarówkowy. Przez kilkadziesiąt lat od czasu, gdy Thomas Edison (albo ktoś zupełnie inny, komu Edison ukradł sławę) wymyślił żarówkę, ten drobny, ale istotny przedmiot udoskonalano tak, aby świecił jak najdłużej.
Bezawaryjne żarówki oznaczały jednak mniejsze zyski producentów, którzy po nasyceniu rynku musieliby drastycznie ograniczyć skalę produkcji. Aby do tego nie dopuścić, producenci porozumieli się w celu skrócenia żywotności swoich produktów, czego efektem są szybko przepalające się żarówki.
Zwolennicy spiskowej teorii dziejów dopatrują się wielu podobnych porozumień, jednak poza planowanym postarzaniem produktów warto zwrócić uwagę na inną kwestię.
Starszy pan, który w powyższym filmie nie bez dumy prezentuje kupioną w 1985 roku enerdowską lodówkę, wydaje się nie zwracać uwagi na pewien istotny aspekt. To oczywiście tylko przypuszczenie, ale prawdopodobnie stara lodówka, równie niezniszczalna jak ta, w której w ostatniej części swoich przygód Indiana Jones przeżył wybuch bomby atomowej, jest nieefektywnym spełnieniem marzeń zakładu energetycznego.
Pracując przez kilkadziesiąt lat, cały czas pobierała tyle energii, że właściciel dzięki oszczędnościom na prądzie mógłby co kilka lat kupować sobie nową, wygodniejszą i bardziej funkcjonalną. Finansowo wyszedłby na tym podobnie, a komfort korzystania z nowoczesnego sprzętu byłby zapewne znacznie wyższy.
Robomuł LS3 samodzielnie omija przeszkody! [wideo]
Modułowość i brak demontowalnych części
Urządzenia wyprodukowane przed kilkudziesięcioma laty z reguły składają się z wielu części połączonych w taki sposób, że można je demontować. W przypadku awarii wystarczy wymienić wadliwy element, by urządzenie ponownie zaczęło działać.
We współczesnych produktach coraz rzadziej spotyka się takie rozwiązania. Choć liczba części nierzadko jest znacznie większa, są one zgrupowane w nierozbieralne moduły. Gdy zepsuje się tylko jedna z nich, wymiana jest niemożliwa – trzeba wymienić cały moduł.
Najbardziej jaskrawym przykładem tego trendu są urządzenia stanowiące, jak np. iPhone’y, z punktu widzenia użytkownika jedność. Gdy zepsuje się drobny element, wymienia się całość. Czy jest to karygodne marnotrawstwo, wymuszanie zakupów i pozbawienie użytkownika możliwości naprawy? Być może, ale jak to zwykle bywa, istnieje również druga strona medalu.
Stosowanie modułów albo nierozbieralnych urządzeń to – poza oczywistymi wadami – wymierne korzyści. Takie rozwiązanie niezmiernie upraszcza serwis. Zamiast specjalisty, którego wyszkolenie i usługi nie należą do tanich, wystarczy człowiek, który z instrukcją w ręce będzie w stanie wymienić gotowy moduł. W skrajnym przypadku zastąpi go sprzedawca – przyjmie uszkodzony produkt, wydając w zamian nowy.
Dla producenta to istotne ułatwienie – nie musi budować sieci serwisów, organizować dostaw części i zaplecza dla napraw gwarancyjnych. Oszczędza pieniądze, co dla użytkownika może oznaczać korzyść w postaci niższej ceny. Niestety, korzyści dla użytkownika kończą się razem z okresem gwarancyjnym. Tanie w zakupie, pozornie łatwe w naprawie urządzenia okazują się niemałym problemem w przypadku napraw pogwarancyjnych.
Jeżdżący panel słoneczny przyszłością motoryzacji?
Spisek czy spełnienie oczekiwań klientów?
Przedmioty wytworzone dziesiątki lat temu sprawiają wrażenie zaprojektowanych, by trwać (pamiętacie najstarszą działającą elektrownię wodną świata?), i w zderzeniu ze swoimi współczesnymi odpowiednikami wydają się zazwyczaj wyjątkowo solidne.
Dobrym przykładem mogą być choćby płyty CD-R. Początkowo, gdy dopiero wchodziły na rynek, były bardzo drogie. Mam kilka płyt z tamtego okresu – mimo kilkunastu lat od momentu nagrania nie ma problemu z ich odczytaniem. Płyty nagrywane znacznie później, gdy kosztowały zaledwie kilkadziesiąt groszy, choć nie mają najmniejszego śladu fizycznych uszkodzeń, niekiedy nie nadają się do użytku.
W porównaniu ze swoimi poprzednikami są podłej jakości. Z drugiej strony jest to cena, jaką zapłaciliśmy za powszechną dostępność – procesy technologiczne zmieniono w taki sposób, aby płyta odpowiadała oczekiwaniom przeciętnego konsumenta i była jak najtańsza. Czy rzeczywiście jest to wada?
Sądzę, że nie. Płyty CD-R po kilku latach stały się ciekawostką, której niemal nikt nie używa. Nawet te tanie zapewniały z reguły kilkuletni dostęp do zapisanych danych, wystarczając do czasu, aż zostały zastąpione innym rozwiązaniem.
Moim zdaniem, choć nietrwałe, były dobrym produktem – w czasie, gdy ich potrzebowaliśmy, stanowiły tani i wygodny nośnik. Tworzenie ich w taki sposób, by przetrwały dziesiątki lat, byłoby po prostu niepotrzebnym marnowaniem zasobów. Uprzedzając ewentualne zarzuty w kwestii archiwizacji danych: standardowe płyty CD nie nadawały i nie nadają się do tego celu.
Niezwykle istotną kwestią jest w tym wypadku całkowite uniezależnienie się od nośników. O ile kopiowanie np. kasety magnetofonowej (na tej stronie znajdziesz więcej informacji o różnych nośnikach) obniżało jakość kopii, to dane cyfrowe można powielać w nieskończoność. Nośnik przestał być inwestycją na długie lata – to tymczasowy magazyn, z którego zrezygnujemy, gdy pojawią się nowe, szybsze i wydajniejsze rozwiązania. Ktoś jeszcze pamięta, że dane przechowywało się dawniej na dyskietkach?
Nie wierz reklamie! Przekonaj się, jak łatwo nas oszukać [wideo]
Jakich produktów oczekujemy?
Nie mam nic przeciwko temu, że producenci wypuszczają na rynek niezbyt trwałe, ale stosunkowo tanie sprzęty. Można kupić np. pralkę, która prawdopodobnie zepsuje się dość szybko, ale będzie zarazem tania. Można również kupić pralkę, która wytrzyma kilkadziesiąt lat, jednak koszt takiego urządzenia będzie znacząco wyższy. Tak długo, jak długo konsumenci mają alternatywy, nie widzę w tym niczego złego. Wybór należy do nas.
Choć nie zgadzam się z wieloma tezami prezentowanymi w umieszczonych w artykule filmach, uważam, że poruszają ważne problemy, dotyczące nas wszystkich. Sądzę, że warto je obejrzeć i wyciągnąć własne wnioski. Jakie jest Wasze zdanie w tej kwestii? Czy jako klienci chcecie płacić więcej za coś, co wytrzyma pół wieku, a po pięciu latach będzie przestarzałe? Czy sądzicie, że można pogodzić wysoką jakość i trwałość produktów z niską ceną? Jak często zmieniacie swoje telefony? Wierzycie w teorię planowanego postarzania produktów?




![Niezwykłe konstrukcje [cz. 3.]. Kalinin K-7 – radziecka latająca forteca](http://s1.blomedia.pl/gadzetomania.pl/t/135x84/2012/05/kalinin-k7-282369.jpg)


![Fiat 500 0,9 TwinAir Lounge – więcej niż modny [test]](http://s1.blomedia.pl/blog.pgd.pl/t/135x84/2012/05/DSC_9146.jpg)





![Lumia 900 także z 32 GB pamięci? [forum]](http://s1.blomedia.pl/komorkomania.pl/t/135x84/2012/05/Lumia-900-111641-224x168.jpg)
![Kolejna wizyta w fabryce Foxconna [wideo]](http://s2.blomedia.pl/applemania.pl/t/135x84/2012/05/fabryka-iphone-43334-235x168.jpg)
